Afro-Amerykanie za swoje niepowodzenia – życiowe, zawodowe, sportowe, naukowe – obwiniają system, który nie pozwala im się wybić, gorzej, dyskryminuje ich.
***
Kilka lat temu głośno skarżyli się światu, że nie są nagradzani przez Amerykańską Akademię Filmową Oskarami, które w większości zgarniają biali aktorzy, biali reżyserzy, biali operatorzy i inni twórcy branży filmowej. Lamentując brak statuetek, nie argumentowali, że ich dzieła są tak samo wybitne jak dzieła laureatów jasnej karnacji, chodziło im o same liczby. Wyglądało na to, że procentowo winni być nagradzani na równi z innymi bez względu na artyzm ich pracy. Krzyki poskutkowały. Członkowie Akademii przyznali przedstawicielom czarnoskórej nacji kilka nagród, ale na ile były one wyrazem uznania za dzieło, a na ile przyznane z innych pobudek, nie mnie tu rozstrzygać.
Nie inaczej jest w sporcie. Nie często, ale od czasu do czasu słychać utyskiwania czarnoskórych sportowców, że w danej dziedzinie – pływaniu, hokeju na lodzie, narciarstwie alpejskim – są niedoreprezentowani, ale dziwnym trafem nie skarżą się, że jest ich w nadmiarze w footballu amerykańskim, koszykówce, lekkiej atletyce, boksie.
W sporcie, jak w każdej dziedzinie życia, istnieje naturalna selekcja talentów. Młodzi, uzdolnieni uczniowie trafiają do szkolnych drużyn, reprezentują je w zawodach miejskich, powiatowych, wojewódzkich i ogólnokrajowych, później rekrutują ich uniwersytety, by na końcu dostać się do drużyn zawodowych. Najważniejszym kryterium sukcesu jest talent. Ale nawet największy talent niekoniecznie spełni się na boisku, pływalni, korcie tenisowym. Często przepada bez zdobycia medali i nagród. Jeszcze częściej przegrywa w konkurencji z powodu starzenia się i ogólnego wypalenia. Trzeba wtedy odejść z gracją na sportową emeryturę. Jednak nie wszyscy to potrafią.
Przykładem może tu być były rozgrywający drużyny footballowej San Francisco 49ers, Colin Kaepernick. Dziesięć lat temu w czasie śpiewania hymnu państwowego zamiast stać na baczność, klękał na jednym kolanie. Co tym gestem chciał pokazać? Jak powiedział w wywiadzie dla stacji telewizyjnej NBC News, jego protest był walką przeciw „policyjnym zabójstwom czarnoskórych” i „systemowej opresji”. Dodał, że klęcząc, myślał – niezbyt skromnie – o bojkocie autobusowym w Montgomery w Alabamie, Rosie Parks i Martinie Lutherze Kingu.
Wypowiedz Kaepernicka ma miejsce dekadę po klęczeniu na boisku podczas hymnu, a w przeddzień ukazania się jego książki wspomnieniowej o hucznym tytule „Niebezpieczna walka” (The Perilous Fight).
Nikt nie zaprzecza, że był on graczem, który wzniósł się na najwyższy poziom i elektryzował kibiców. W sezonie 2012 w jednym meczu fazy playoff rzucił piłkę do swoich kolegów, którzy przebiegli z nią 263 jardy i sam pokonał 181 jardów – czym ustanowił rekord NFL dla rozgrywającego. Ale nie potrafił utrzymać wysokiej formy przez dłuższy czas. W 2015 roku stracił pozycję w wyjściowym składzie na rzecz mało doświadczonego Blaine Gabberta. W 2016 roku odzyskał miejsce w podstawowej drużynie, ale wkrótce wylądował na ławce rezerwowych, gdy rzucił piłkę na raptem cztery jardy.
San Francisco 49ers legitymowało się fatalną statystyką (1-10), gdy występował w podstawowym składzie, a na trzydziestu rozgrywających w lidze, plasował się na 23. miejscu.
Ale na tym nie kończyły się problemy kiedyś świetnego zawodnika, a wtedy już przeciętnego gracza. Jego styl nie pasował do ofensywnych schematów większości drużyn w lidze, i gdy w 2017 roku został wolnym agentem, nikt nie kwapił się go zatrudnić. Właściciele klubów mieli też na uwadze jego gest przed meczami, który odbierali za brak szacunku do hymnu państwowego.
Ale nie miałoby to takiego znaczenia, gdyby utrzymywał sportowy poziom z 2012 roku, a ten rozdział w jego karierze był już przeszłością.
Teraz 38-letni Kaepernick, który nie gra od dziesięciu lat, w absurdalnym dokumencie Netflixa porównuje zawodników NFL do niewolników i jest rozgoryczony, że nie znajduje się w składzie żadnego klubu.
Punktem kulminacyjnym antypolicyjnych poglądów Kaepernicka było zabójstwo George’a Floyda. Nawoływał wtedy, żeby zlikwidować formację za jej działania wymierzone w czarnoskórych obywateli.
Co by się wtedy stało? Ogromny wzrost przestępczości z użyciem przemocy, której ofiarami nieproporcjonalnie padliby Afro-Amerykanie.
Kraj otrząsnął się z tego idiotyzmu opartego na kłamstwie, że policja bez powodu zabija czarnych mieszkańców Ameryki.
Kaepernick czasem jest porównywany do legendarnego boksera Muhammada Alie’go, który część kariery poświęcił wyższej sprawie odmawiając służby wojskowej i wysyłki na wojnę w Wietnamie.
Przez jakiś czas Ali był znienawidzony, ale jego prawdziwa wielkość jako bohatera, jego płonąca charyzma i jego niebywała pozycja w kulturze pozwoliły mu przezwyciężyć polityczną kontrowersję i stać się ulubioną ikoną Amerykanów.
Na taką pozycję w społeczeństwie Colin Kaepernick nie ma szans. Wsławił się klękaniem przy linii bocznej na meczach ligi NFL. Bardzo lekceważąco podchodzi do trwałych zmian, jakie liga wprowadziła. Uważa te ruchy za performatywne, ale taka sama była jego pogarda do hymnu jego kraju dekadę temu.
Autor: Wiesław Cypryś