Maja Chwalińska wygrała z Igą Świątek 7:5, 6:1 w półfinale tenisowego turnieju WTA 1000 w Wuhan. W niedzielę jej ostatnią rywalką będzie Brytyjka Sonay Kartal, która pokonała Łotyszkę Jelenę Ostapenko 7:6 (11-9), 7:6 (7-5).
Rówieśniczki i koleżanki z juniorskiej reprezentacji zagrały przeciwko sobie po raz pierwszy w cyklu WTA. Ich jedyna dotychczasowa oficjalna potyczka miała miejsce w imprezie ITF w Sztokholmie 3 listopada 2016 roku. Zwyciężyła wówczas Świątek – 6:2, 6:3.
Po prawie 10 latach od meczu w stolicy Szwecji zmierzyły się na zupełnie innej scenie. Turnieje rangi 1000 ustępują randze tylko Wielkim Szlemom i pierwszy raz do półfinału takiej imprezy dotarły dwie Polki.
Pierwszy set był bardzo zacięty, a obie tenisistki demonstrowały to, z czego są znane – Świątek punkty starała się zdobywać agresywną grą, natomiast Chwalińska walczyła nieustępliwie, aby każdą piłkę przebić na drugą stronę.
Większość gemów rozgrywana była na przewagi i w efekcie set trwał prawie półtorej godziny. Były w nim dwa punkty zwrotne. Najpierw Świątek od stanu 2:3 wygrała trzy gemy z rzędu. W kolejnym prowadziła przy własnym serwisie już 40-15, co oznaczało dwie piłki setowe. Skończyć partii jednak nie zdołała i inicjatywę przejęła Chwalińska.
Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała od wyniku 5:3 dla Świątek wygrała 10 z kolejnych 11 gemów. Prawdopodobnie na tak duże obniżenie poziomu przez sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową wpływ miał jej problem z mięśniem lewego uda.
Świątek, gdy przegrywała 5:6 w pierwszym secie, poprosiła o przerwę medyczną. Jej udo zostało zabandażowane, a w trakcie zabiegów widać było łzy w oczach zawodniczki. Ambitnie jednak dokończyła spotkanie, choć emocji w drugim secie nie było.
Chwalińska kontynuowała solidną grę, a widząc problemy rywalki, sama zaczęła grać agresywniej. W drugim secie popełniła tylko jeden niewymuszony błąd (w całym meczu siedem) i miała 11 zagrań wygrywających. W znacznie dłuższym pierwszym secie zanotowała osiem winnerów. Świątek w całym spotkaniu zanotowała 37 zagrań wygrywających i 33 niewymuszone błędy.
– To było wielkie wyzwanie, bardzo fizyczny mecz. Iga nie była w stu procentach zdrowa, więc życzę jej wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. Zawsze ciężko gra się przeciwko rodaczce. Jest wielką mistrzynią, żywą legendą, wygrała wszystko, więc dzielenie z nią kortu było dla mnie zaszczytem. Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że ją pokonałam — powiedziała zwyciężczyni na korcie.
Chwalińska po raz drugi w karierze zmierzyła się z zawodniczką z najlepszej dziesiątki rankingu. W czerwcu w finale French Open przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Turniej w Paryżu pozwolił jej awansować z drugiej setki rankingu do trzeciej dziesiątki. Teraz zanotuje kolejny znaczący skok.
Podopieczna czeskiego trenera Jaroslava Machovsky’ego obecnie jest 22., a w poniedziałkowym notowaniu listy WTA w najgorszym wypadku będzie na 12. miejscu. Jeśli wygra finał, znajdzie się na 11. – zaledwie dwie pozycje niżej od Świątek.
Kartal w rankingu zajmuje dopiero 170. miejsce. W ubiegłym roku niespełna 25-letnia Brytyjka dotarła do 1/8 finału Wimbledonu i była notowana na 44. pozycji. Większość obecnego sezonu straciła jednak z powodu kontuzji. W starciu z Ostapenko pokazała podobne do Chwalińskiej atuty, jak zaciekła gra w obronie.
Świątek natomiast sobotnią porażką bardzo zmniejszyła swoje szanse na występ w WTA Finals dla ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu. Zostało już tylko jedno wolne miejsce i walczy o nie z Karoliną Muchovą. Do Czeszki traci 546 punktów, a maksymalnie do zdobycia pozostało 1000, za dwa turniej rangi 500 – rozpoczynający się już w poniedziałek w Ningbo i tydzień później w Osace.
Wyniki półfinałów: Maja Chwalińska (Polska, 16) - Iga Świątek (Polska, 7) 7:5, 6:1 Sonay Kartal (W. Brytania) - Jelena Ostapenko (Łotwa) 7:6 (11-9), 7:6 (7-5)
(PAP)
wkp/ cegl/