Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski skrytykował w niedzielę wypowiedź szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, który z lekceważeniem mówił o roli wojsk sojuszniczych w Afganistanie. Sikorski poradził Hegsethowi, by powiedział to rodzinom zabitych polskich żołnierzy.
Szef dyplomacji skomentował w ten sposób we wpisie na X sobotnią wypowiedź Hegsetha podczas spotkania z kadetami na Uniwersytecie Tennessee w Knoxsville. Minister wojny USA wspominał swoje czasy ze służby w Afganistanie, twierdząc, że jedynie „może pięć, a właściwie bliżej jednego lub dwóch” państw sojuszniczych było zaangażowanych w „operacje kinetyczne”. Hegseth dodał, że w armii żartowano, że akronim nazwy międzynarodowych sił w Afganistanie – ISAF – tak naprawdę oznaczał „I Saw Americans Fighting” (Widziałem, jak Amerykanie walczyli).
Hegseth on Afghanistan:
I was a captain in Afghanistan, and we would go to the headquarters in Kabul, and there would be 50 flags at the headquarters.
It was a beautiful thing to see 50 different countries contributing to the NATO alliance and the ISAF mission there.
Except… pic.twitter.com/zWIVXNuY5y
— Clash Report (@clashreport) October 17, 2026
„Powiedz to, panie @SecWar (ministrze wojny-PAP) rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zabezpieczając ciężką prowincję Ghazni” – napisał Sikorski. W podobny sposób wypowiedź skrytykował m.in. szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec, który napisał, że „sojusznikom nie przystoi drwić z przelanej wspólnie krwi”.
Nie był to pierwszy komentarz Hegsetha kpiący z postawy państw sojuszniczych w Afganistanie. Podobnie drwiąco skrót ISAF rozwijał w ubiegłym roku, co również spotkało się z krytyką. Podobne reakcje wywołały późniejsze wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który twierdził, że sojusznicy Ameryki w Afganistanie „pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu”.
W reakcji na falę krytyki ze strony przywódców państw europejskich, w tym premiera Wielkiej Brytanii, na swoje słowa prezydent Trump docenił potem wkład brytyjskich żołnierzy, chwaląc ich odwagę.
Podczas misji NATO w Afganistanie – która była jedynym przypadkiem użycia artykułu 5. NATO o wzajemnej obronie – zginęło ponad 1000 żołnierzy NATO, w tym 459 Brytyjczyków i 44 Polaków.
Polska poparła rozpoczętą w 2001 r. przez USA operację Enduring Freedom, a w 2002 r. wydzieliła do niej kontyngent złożony z żołnierzy jednostki specjalnej GROM, saperów i logistyków. Także w 2002 r. Wojsko Polskie wydzieliło pierwszą, 300-osobową grupę do dowodzonych przez NATO Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa – ISAF. W 2007 r. Polska zwiększyła swoje zaangażowanie i przejęła odpowiedzialność za dwie afgańskie prowincje. W szczytowym okresie polski kontyngent wojskowy w Afganistanie liczył ponad 2,5 tys. żołnierzy. Po zakończeniu misji ISAF Polacy włączyli się w kolejną natowską misję – Resolute Support o charakterze doradczo-szkoleniowym.
Polscy żołnierze byli obecni w Afganistanie prawie 20 lat do 2021 roku. To była jedna z najdłuższych i najtrudniejszych operacji zagranicznych Wojska Polskiego. W misji w Afganistanie uczestniczyło ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu; poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, który był ratownikiem medycznym; rannych było ponad 200 osób.
W początkowej fazie do zadań PKW – obok ochrony obiektów kluczowych np. lotniska w Kabulu – należało przygotowanie i zabezpieczenie terenu do działań sił międzynarodowych. Prace inżynieryjne i logistyczne obejmowały m.in. budowę infrastruktury (mosty i drogi) oraz szczególnie niebezpieczne rozminowywanie terenu oraz wyszukiwanie i zwalczanie improwizowanych ładunków wybuchowych (IED).
Wraz ze zmieniającą się sytuacją rozwinięto misję stabilizacyjno-szkoleniową, której polscy żołnierze pomagali Afgańczykom m.in. w przygotowaniu i obsadzaniu kluczowych posterunków afgańskich policjantów, szkoleniu i przygotowaniu lokalnej administracji (pomoc w szkoleniu i późniejszym funkcjonowaniu administracji na szczeblu prowincji i dystryktów), przeciwdziałaniu korupcji i zapewnieniu bezpieczeństwa społecznościom lokalnym (ochrona przed atakami rebeliantów, pomoc w realizacji programów pomocowych MSZ i USAID), ochrona i realizacja projektów i akcji humanitarnych w celu odbudowy i dalszego rozwoju społeczno-ekonomicznego.
Żołnierze z PKW rozdysponowali pośród lokalnej ludności setki ton materiałów pomocowych takich jak: leki, żywność, ubrania, wyprawki szkolne dla dzieci czy podstawowe narzędzia rolnicze.
Ostatni etap działalności PKW skupiał się na priorytetach związanych z przygotowaniem i umożliwieniem Afgańczykom prowadzenia w pełni samodzielnej działalności na wysokich szczeblach (ministerstwa, dowództwa korpusu). Te działania miały charakter doradczy i pomocowy.(PAP)
osk/ kar/ ktl/