Liczba wypadków z udziałem hulajnóg systematycznie rośnie mimo zaostrzenia przepisów. Brakuje sensownej edukacji drogowej dla nastolatków i realnych ograniczeń dla producentów sprzętu – pisze „Dziennik Gazeta Prawna” we wtorkowym wydaniu.
Statystyki są bezlitosne. W tym roku mamy już 11 ofiar śmiertelnych, czyli tyle, ile w całym roku ubiegłym. Liczba wypadków również rośnie – od 543 w 2022 r. do 752 w 2024 r., w ubiegłym roku sięgając już pułapu 1158 – przypomina gazeta.
Eksperci są zgodni, że takie statystyki to już nie lampka ostrzegawcza, ale prawdziwy dramat. A wchodzące w życie przepisy, takie jak obowiązek jeżdżenia w kaskach dla młodszych nastolatków, to raczej ograniczanie rozmiaru strat niż skuteczna walka ze zjawiskiem – wskazuje „DGP”.
Wśród głównych powodów wypadków jest prędkość. Teoretycznie maksymalna to 20 km/godz. W hulajnodze z wypożyczalni zdjęcie blokady prędkości jest niemożliwe, ale jeśli pojazd jest prywatny to „hulaj dusza, piekła nie ma”. Osiągnięcie prędkości samochodu jadącego w terenie zabudowanym nie jest żadnym problemem.
Drugi ważny czynnik to wiek kierującego. Dane jasno wskazują, że największe zagrożenie stwarzają dzieci i nastolatkowie – między 7. a 14. oraz między 15. a 17. rokiem życia – pisze gazeta.
Według ekspertów samo zaostrzenie przepisów na niewiele by się zdało. Potrzebna jest mądra edukacja – taka nakierowana na umiejętność przyjmowania perspektywy innych poruszających się po chodnikach czy drogach, przewidywania ich zachowań i ich respektowania. Musimy też oczekiwać od producentów e-hulajnóg, aby stawiali granice przy udoskonalaniu sprzętu – podkreśla „Dziennik gazeta Prawna”. (PAP)
lm/wr/