Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenił w środę, że zeznania kobiety, która pracowała z Karolem Nawrockim w ochronie sopockiego hotelu dwadzieścia lat temu są „bardzo mało wiarygodne”. Nie ma konkretów, jest próba przerzucenia winy – powiedział.
Przed warszawskim Sądem Okręgowym toczy się proces cywilny przeciwko właścicielowi portalu Onet o ochronę dóbr osobistych, wytoczony przez Nawrockiego. Chodzi o opublikowany w maju 2025 r. artykuł pt. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”. Według publikacji Nawrocki pracując jako ochroniarz miał uczestniczyć w „procederze sprowadzania prostytutek” dla gości. Onet podawał, że informację w tej sprawie przekazać mieli koledzy Nawrockiego z hotelowej ochrony. Po ukazaniu się materiału ówczesny kandydat w wyborach prezydenckich, zapowiedział kroki prawne za – jak oświadczył – „stek kłamstw i nienawiści”.
We wtorek sąd przesłuchał m.in. współpracowniczkę Nawrockiego z hotelu.
Bogucki skomentował jej zeznania w środę w telewizji wPolsce24, uznając je za „bardzo mało wiarygodne”, jeżeli się „dobrze i spokojnie, bez jakichś negatywnych emocji wobec pana prezydenta, wsłuchać w to, co mówi ta pani”.
– Tam nie ma bardzo jasnych konkretów. Inaczej jest, kiedy się występuje w mediach, inaczej, kiedy się zeznaje przed sądem, gdzie trzeba być precyzyjnym – podkreślił Bogucki.
Szef prezydenckiej kancelarii stwierdził, że w zeznaniach widzi „próbę nadużycia”. – To próba przerzucenia winy na pana prezydenta, który wtedy po prostu był pracownikiem ochrony. Tyle i tylko tyle – powiedział Bogucki.
– Ludzie też nie uwierzyli w te kłamstwa – dodał Bogucki, nawiązując do wyniku wyborów prezydenckich wygranych w 2025 r. przez Nawrockiego.
Podczas wtorkowego przesłuchania kobieta opisała sytuację, której była świadkiem podczas jednego z wieczornych dyżurów w okolicach recepcji Grand Hotelu.
– Zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu wraz z kobietą i mężczyzną, co już było dosyć nietypowe, ponieważ my raczej nie (…) wprowadzaliśmy gości do hotelu – relacjonowała. Następnie – jak dodała – widziała, że Nawrocki wsiadł z tymi osobami do windy i udał się z nimi na piętra, gdzie znajdowały się pokoje dla gości.
Świadek zaznaczyła, że ta sytuacja bardzo ją zdziwiła. Oceniła przy tym, że zarówno Nawrocki, jak i towarzyszące mu osoby, zachowywali się swobodnie. Kobieta mówiła, że gdy Nawrocki wrócił w okolice recepcji, zapytała go, o co chodziło w sytuacji, którą widziała. – Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości i jeśli miałabym ochotę, też mogłabym się przyłączyć – zeznała świadek.
Podkreśliła, że odpowiedź Nawrockiego ją zszokowała, w związku z czym odmówiła mu „w dość ostrych i prześmiewczych słowach”.
Świadek oceniła, że wygląd towarzyszącej Nawrockiemu kobiety nie zasugerował jej, kim jest. Twierdzenie, że była to prostytutka oparła zaś – jak tłumaczyła – na swojej rozmowie z Nawrockim.
We wtorek sąd zdecydował o odroczeniu rozprawy do 18 stycznia 2027 r. Wówczas zeznania w charakterze strony ma złożyć Nawrocki. Rozprawa ta ma odbyć się w trybie hybrydowym. Zajmująca się sprawą sędzia Aleksandra Orzechowska zobowiązała prezydenta do osobistego stawiennictwa na styczniowej rozprawie – stacjonarnie lub w trybie zdalnym, pod rygorem „pominięcia dowodu z jego zeznań w razie nieusprawiedliwionego niestawiennictwa”.
Sędzia zobowiązała także redaktora naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz autorów tekstu do przekazania do akt ewentualnych nagrań rozmów dziennikarzy z dwojgiem ich informatorów, którymi byli dawni ochroniarze sopockiego hotelu.
Szef działu prawnego spółki Ringier Axel Springer Polska, właściciela portalu Onet, Jakub Kudła informował PAP, że w pozwie zwrócono uwagę m.in. na naruszenie czci i godności Nawrockiego. Dodał, że prezydent domaga się od spółki opublikowania przeprosin.
26 maja ub.r., w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, portal Onet opublikował tekst autorstwa Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza pt. „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”.
Poza pozwem cywilnym Karol Nawrocki skierował do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa prywatny akt oskarżenia przeciwko autorom tekstu. Dotyczy on przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego, czyli zniesławienia. Pierwsza rozprawa w tym procesie została zapowiedziana w listopadzie br. (PAP)
jawa/ rbk/ ktl/