Robert Lewandowski zdobył gola i zaliczył asystę w wygranym przez Chicago Fire 4:2 wyjazdowym meczu ligi piłkarskiej MLS z Colorado Rapids. To siódme trafienie Polaka w sezonie.
38-letni napastnik tym razem zaczął spotkanie na ławce rezerwowych, a na boisku pojawił się w 63. minucie.
11 minut później po świetnym podaniu Duńczyka Philipa Zinckernagela znalazł się sam na sam z duńskim golkiperem gospodarzy Nicholasem Hansenem, minął go i posłał piłkę w kierunku pustej bramki, a utracie gola nie zdołał zapobiec nieporadnie interweniujący na linii jeden z obrońców.
Lewandowski, który w lipcu został zawodnikiem Fire po wygaśnięciu umowy z Barceloną, strzelił pierwszego gola w MLS od września i zakończonej remisem 1:1 potyczki z Interem Miami Lionela Messiego. Później, 2 października, popisał się jeszcze hat-trickiem w spotkaniu reprezentacji Polski z Rumunią (6:0).
Z kolei w 88. minucie Polak zaliczył efektowną asystę, gdy po jego podaniu pochodzący z RPA Puso Dithejane ustalił wynik na 4:2 dla gości.
„Robert Lewandowski przełamuje strzelecką niemoc, a Chicago Fire nabiera rozpędu przed fazą play-off” – napisano w relacji na stronie internetowej rozgrywek i dodano, że Polak „wie, kiedy błysnąć”.
Zadowolenia z przerwania bramkowej flauty „Lewego” nie krył trener Fire Gregg Berhalter.
– Świetnie, że strzelił gola, ale też doskonale się odnalazł w swojej roli. Omówiliśmy to, jak będzie wyglądał ten mecz i w jaki sposób on może wpłynąć na jego przebieg i dokładnie tak było. Miał wejść wtedy, kiedy przeciwnik nieco opadnie z sił. Trzy spotkania w ciągu ośmiu dni, biorąc pod uwagę podróże i grę na dużej wysokości, to było spore wyzwanie — skomentował szkoleniowiec zespołu z Chicago.
Analityczno-statystyczny portal sofascore zwrócił uwagę, że wejście Polaka odmieniło mecz, a jego wpływ na przebieg gry był natychmiastowy.
„Lewandowski potrzebował zaledwie 27 minut, by znacząco wpłynąć na zwycięstwo Chicago Fire. W wygranym 4:2 meczu MLS przeciwko Colorado Rapids jego krótki występ dostarczył dokładnie tego, czego oczekuje się od gwiazdora na pozycji napastnika” – napisano.
Otrzymał notę 8,4 (przy maksymalnej możliwej 10), co „doskonale odzwierciedla jego efektywność”.
Zanim Lewandowski pojawił się na murawie, pierwsze skrzypce w ekipie z Chicago grał Iworyjczyk Jonathan Bamba, który w 41. i 56. minucie uzyskał dwie bramki.
W tabeli Konferencji Wschodniej pewni już udziału w play off „Strażacy” zajmują czwartą lokatę z dorobkiem 55 punktów w 33 meczach. Prowadzą piłkarze Nashville SC – 71, ale w 32 występach.
Z kolei Rapids, którzy doznali pierwszej porażki od sześciu spotkań, walczą o występ w decydującej fazie sezonu i obecnie z 43 pkt plasują się na ósmym miejscu na Zachodzie.
W sobotę 7 listopada drużyna Fire rozegra na własnym terenie ostatni mecz fazy zasadniczej, a rywalem będzie krocząca ostatnio od zwycięstwa do zwycięstwa jedenastka Columbus Crew. (PAP)
pp/ msl/