Spośród lizusów i klaskaczy, których Donald Trump powołał do swojego gabinetu są tacy, których prezydent ściągnął po to, żeby cicho siedzieli, nie wychylali nosa i wykonywali jego polecenia i rozkazy. Ci od siebie nie wyrządzą większych szkód, bo nic nie jest ich inicjatywą, szkodą jest sama ich obecność, a grzechem głównym całkowite podporządkowanie się przełożonemu. Ale nie tylko takimi wasalami Trump się otoczył.
Do swojego gabinetu ściągnął krzykaczy, prowokatorów, ludzi kontrowersyjnych i wyznawców teorii spiskowych. Jednym z nich jest Robert F. Kennedy Jr., którego nominował na stanowisko szefa Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej. Syn zamordowanego Prokuratora Generalnego Roberta Kennedy’ego i bratanek prezydenta Johna F. Kennedy’ego słynie z antyszczepionkowej retoryki, twierdząc, że powodują one autyzm.
Ale nie tylko aktywność przeciwko szczepionkom źle wpisała się w możliwość zostania ministrem jednego z najważniejszych resortów dla kondycji Amerykanów, jego teorie spiskowe pod znakiem zapytania stawiały jego stan psychiczny i czy w o ogóle jest przy zdrowych zamysłach. Innym istotnym czynnikiem przemawiającym za odrzuceniem jego kandydatury jest brak medycznego wykształcenia i jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego w administrowaniu służbą zdrowia. Swój sprzeciw przeciwko tej nominacji podpisało 75 laureatów Nagrody Nobla, w tym 31 specjalistów z dziedziny medycyny. Wystosowali oni apel do senatorów o odrzucenie jego kandydatury, argumentując, że powierzenie mu odpowiedzialności za zdrowie publiczne może zagrozić zdrowiu milionów Amerykanów, gdyż opiera się na propagowaniu przekonań, które często stają w sprzeczności z konsensusem naukowym. Wbrew temu kandydatura RFK Jr. została zaakceptowana przez Senat USA stosunkiem głosów 52:48. Za głosowali wszyscy republikanie z wyjątkiem Mitcha McConnella, przeciw byli wszyscy demokraci.
Na efekty powierzenia resortu zdrowia nieodpowiedniemu człowiekowi nie trzeba było długo czekać. Właśnie ogłosił on, że kierowane przez niego ministerstwo wycofuje się z finansowania badań szczepionek mRNA, które zwalczają wirusy grypy i COVIDA-19. Chodzi tu o 500 mln dolarów i 22 projekty prowadzone przez główne firmy farmaceutyczne, w tym Pfizer i Moderna, które pracują nad szczepionkami przeciwko ptasiej grypie i innym wirusom.
Decyzja Kennedy’ego o zakończeniu projektu i wycofaniu finansowania to kolejny krok serii działań ograniczających szczepienia. Wieloletni krytyk szczepionek wycofał zalecenia dotyczące zastrzyków przeciwko COVID-19, zlikwidował komisję ekspertów wydającą rekomendacje szczepionkowe i odwołał poparcia dla szczepionek w obliczu nasilającej się epidemii odry.
Departament Zdrowia wyjaśnia, że przyszłe projekty realizowane pod jego nadzorem skupią się na technologiach takich jak szczepionki pełnokomórkowe, które zawierają całe, zbite komórki bakterii. Szczepionki mRNA wykorzystują kwas rybonukleinowy do wzbudzenia odpowiedzi immunologicznej. Wprowadzenie mRNA do komórek organizmu wywołuje reakcję obronną układu odpornościowego. Kennedy uważa, że to niebezpieczny eksperyment.
A co na to eksperci, których opinia skrajnie odbiega od opinii ministra? Dyrektor Centrum Pandemii Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Browna, Jennifer Nuzzo oceniła, że bez szczepionek mRNA na COVID-19 zmarłoby miliony więcej ludzi niż wyniosła liczba zgonów.
Pionierów technologii szczepionek mRNA Katalin Kariko i Drew Weissmana docenił Komitet Noblowski, który w 2023 roku nagrodził ich osiągnięcia w dziedzinie medycyny. W uzasadnieniu podano, że naukowcy otrzymują ją za „bezprecedensowe tempo rozwoju szczepionek podczas jednego z największych współczesnych zagrożeń dla zdrowia ludzkiego”.
W tym roku Nobla powinien dostać Robert Kennedy Jr. za opracowanie leczenia odry, świnki i różyczki, polegającej na zażywaniu witaminy A i piciu tranu.
Autor: Wiesław Cypryś
Autor zdjęcia: CC