New York, NY
55°
Clear
7:23 am5:56 pm EST
Feels like: 55°F
Wind: 3mph WNW
Humidity: 97%
Pressure: 30.32"Hg
UV index: 0
4 am5 am6 am7 am8 am
55°F
55°F
54°F
55°F
55°F
FriSatSunMonTue
72°F / 50°F
61°F / 46°F
63°F / 50°F
72°F / 54°F
73°F / 55°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Polska

Expose szefa MSZ o kierunku polityki zagranicznej RP. „Nie możemy być frajerami”

26.02.2026

Bezpieczeństwo Polski wzmacniają UE i NATO, które wzajemnie się dopełniają; współpraca daje przewagę – podkreślał w expose szef MSZ Radosław Sikorski. W polskim interesie nadal leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA, choć gorsze relacje Ameryki z Europą stanowią wyzwanie – zaznaczył.

Minister spraw zagranicznych przedstawił w czwartek w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 r. – taka doroczna informacja zwyczajowo nazywana jest exposé szefa MSZ. Wystąpienia, które trwało blisko godzinę, wysłuchali m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, marszałkowie Sejmu i Senatu Włodzimierz Czarzasty i Małgorzata Kidawa-Błońska, parlamentarzyści oraz dyplomaci. Wśród posłów przysłuchujących się informacji na sali sejmowej nie było m.in. szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Sikorski mówił o bezpieczeństwie, sytuacji w Ukrainie, relacjach transatlantyckich i znaczeniu członkostwa Polski w UE i NATO. Wielokrotnie w tym kontekście powtarzał, że „współpraca daje przewagę”. Uwzględnił też kwestie stosunków Polski m.in. z Niemcami, Chinami, Indiami i Izraelem.

Odnosząc się do obecnej sytuacji bezpieczeństwa podkreślił, że jest ona poważna i zaznaczył, że świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować, ale „na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić”. Szef MSZ zaznaczył, że bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Ocenił, że choć w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed wojną, a historia „wrzuca nas na głęboką wodę”, to Europa może wyjść z tego mocniejsza niż dotąd była.

Cały kontynent – mówił Sikorski – doświadcza aktów dywersji i sabotażu; przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy – zauważył – działali na zlecenie obcego wywiadu, a poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz manipulacje w internecie. Stwierdził, że choć ogromną większość cyberataków udaje się odeprzeć, to skala zjawiska powinna niepokoić.

Sikorski podkreślił, że celem wroga jest przestraszyć, podzielić i nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie oraz osłabić zaufanie do władz politycznych, a jako środki do tego używane są boty, sztuczna inteligencja i kryptowaluty, a także – jak powiedział – „pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa”.

– Po tym jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali – mówił. Zaznaczył, że gdyby Ukraina przegrała wojnę, zagrożenie dla Polski ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie.

Szef MSZ podkreślił, że całkowitą odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie ponosi agresor – Rosja, a ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale, są pogwałceniem podstawowych zasad prawa międzynarodowego.

– Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji – oświadczył. Podkreślił, że dzięki odwadze swoich żołnierzy, poświęceniu obywateli i wsparciu sojuszników na całym świecie – w tym Polski – Ukraina się broni. – Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd – podkreślił. Przywołał słowa Jerzego Giedroycia, że „gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło”.

Sikorski stwierdził, że „wolna, będąca częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa”. – Szansa na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces obudowy – powiedział.

Przekonywał, że „zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem”. Rozprawiał się też z tezami rosyjskiej propagandy; podkreślał, że wbrew nim Rosja wcale nie wygrywa wojny. – Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana – stwierdził. – Przypominam, tylko w XX wieku Rosja przegrała wojnę z Japonią w 1905 r., I wojnę światową, wojnę polsko-bolszewicką w 1920 r., wojnę w Afganistanie i zimną wojnę. Przegrała też swoje kolejne szanse na demokratyzację i modernizację. Próba podbicia Ukrainy trwa już dłużej niż walka Związku Radzieckiego z dawnym sojusznikiem, czyli nazistowskimi Niemcami – mówił szef MSZ.

Dodał, że rosyjskie firmy na skutek sankcji utraciły dostęp do zachodnich rynków, a wydatki na cele wojenne pochłaniają nawet 40 proc. budżetu. – Putin doprowadzi do bankructwa Rosji, tak jak Breżniew – ocenił.

Według Sikorskiego, Rosja „popełniła historyczny błąd” i „na ołtarzu niepotrzebnej wojny, składa swoją przyszłość”. Dodał, że Putin „pomylił miłość własną z interesem kraju, ale stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy”, a obecna wojna „zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzeci, obok USA i Chin filarem nowego globalnego układu sił”. – Czy będzie to Rosja, czy UE – podsumował Sikorski.

Jednocześnie – podkreślał – wybija godzina Europy i „albo będziemy zjednoczeni, albo zjedzą nasi więksi”. – Jesteśmy dość silni, aby UE wzmacniać, usprawniać i reformować, a nie ją niszczyć czy z niej uciekać – stwierdził szef MSZ podkreślając, że polską racją stanu jest obecność w UE i jej współkształtowanie. Dodał, że Europa potrzebuje reform, ale jej przyszłość powinna być budowana w oparciu o UE, a nie na jej gruzach.

– Polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa” – mówił. Rozpad Unii – dodał – przyniósłby „nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na sali sejmowej marzą”.

W kwestii relacji z USA stwierdził, że niestety pogorszyły się relacje między Stanami Zjednoczonymi a Europą, co jest dla Polski szczególnym wyzwaniem. Sojusz i bliskie związki z USA – mówił Sikorski – od dekad były filarem polskiej polityki zagranicznej, a to w połączeniu z obecną sytuacją polityczną w USA powoduje, że polskie społeczeństwo jest zdezorientowane i podzielone w ocenie, czy państwo to jest nadal wiarygodnym sojusznikiem.

– Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (…) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO. Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają – powiedział. Podkreślił, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego, dzięki której możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną. Szef MSZ ocenił, że „dość powszechna dezorientacja” w sprawie stosunków z USA dotyczy całej Europy.

– Zdaniem rządu w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA: na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO oraz grupy G20, czyli platformy zrzeszającej największe światowe gospodarki, w której Amerykanie sprawują w tym roku prezydencję – podkreślił szef MSZ.

Zaznaczył zarazem, że do dobrej współpracy transatlantyckiej potrzebne jest zaufanie. Stwierdził, że państwa europejskie „nie obawiały się siły Stanów Zjednoczonych – zapraszały ich wojska i przedsiębiorstwa do siebie”, a obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce była i jest traktowana jako zasób, nie zagrożenie.

Sojusz polsko-amerykański – powiedział szef MSZ – „opiera się na ponadpartyjnym poparciu w obu naszych krajach i korzystnej współpracy w wielu dziedzinach”. Zaznaczył, że częste kontakty – zarówno rządu, jak i prezydenta Karola Nawrockiego – z władzami USA odzwierciedlają zaangażowanie w rozwój obronności, relacji gospodarczych i współpracy technologicznej, a dla Polski – podkreślił – Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej.

Sikorski stwierdził, że duża część z inwestycji ma służyć zacieśnianiu relacji polsko-amerykańskich. – Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA, gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniej flanki NATO – oświadczył.

Jednocześnie – zauważył Sikorski – obecnie USA stają przed nowymi wyzwaniami, a priorytetami dla obecnej administracji są ochrona własnego terytorium, zachodnia półkula oraz region Indo-Pacyfiku, podczas gdy Europa zeszła na dalszy plan. Rosja zaś – mówił – jest postrzegana jako zagrożenie przede wszystkim regionalne i potencjalny partner resetu gospodarczego. W tej sytuacji – dodał – „możemy albo dostrzec fakty i odpowiednio się przygotować, albo zasłonić oczy i uszy”.

Szef MSZ zapewnił, że doceniam „otwartość i bezpośredniość obecnej administracji” oraz zgadzam się, że Europa Zachodnia „zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju” i że „cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo”. – Zgadzam się, że jako kontynent ludny i zamożny jesteśmy w stanie to zrobić. Tym bardziej, że Europa nie potrzebuje armii równej amerykańskiej. Wystarczą nam siły, które odstraszą Putina – zaznaczył.

Sikorski stwierdził, że „na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem”. Podkreślił, że Polacy pamiętają o Jałcie. – Po upadku nazistowskich Niemiec, prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę – powiedział.

Jak podkreślił, „daje to pod rozwagę tym, którzy chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy”. – Nie my określamy interes narodowy USA. Pytam prawą stronę sali: czy nie dotarło do was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy? Jeśli Japonię z roku 1945. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes USA będzie tożsamy z polskim? – mówił szef MSZ

– Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami – oświadczył.

Osobną część wystąpienia Sikorski poświęcił zbijaniu antyunijnych tez części opozycji, które – jego zdaniem – mogą prowadzić do polexitu. – To nie członkostwo w UE prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności, mogliśmy przystąpić do UE – podkreślał. Mówił, że antyunijną propagandę coraz częściej „lansują gwiazdy poprzedniej koalicji parlamentarnej”. Ocenił, że jest to sprzeczne z patriotyzmem i ze zdrowym rozsądkiem.

Sikorski podkreślał ponadto, że na 27 krajów UE 23 należą też do NATO, a inwestycje w ramach jednego sojuszu wzmacniają i pomnażają możliwości drugiego. Dlatego – mówił – tak ważne jest wykorzystanie potencjału unijnego programu SAFE. – Nieprawdą są twierdzenia opozycji, że inwestycje z SAFE służą Berlinowi – dodał.

Przekonywał też, że integracja europejska pomaga zarządzać „wyzwaniem niemieckim”. – Lepiej rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w UE, niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie Wspólnota – ocenił. – Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską. Poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy rządzone w dodatku przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie? – powiedział Sikorski, zwracając się do opozycji.

Pytał, czy ich zdaniem naprawdę warto byłoby wrócić do „tradycyjnych” relacji z Berlinem. – Jeśli tak, to do jakiego okresu dokładnie – zaborów, drugiej wojny światowej i okupacji, czy PRL? A może do Grunwaldu lub Cedyni? Mam wrażenie, że niektórzy w rozumieniu stosunków międzynarodowych zatrzymali się na „Krzyżakach” Sienkiewicza – stwierdził Sikorski.

Mówiąc o globalnych relacjach, podkreślił, że Polska uważnie śledzi asertywną politykę Chin w dziedzinie gospodarczej i wojskowej oraz stara się zbalansować wzajemne relacje. Przekazał, że z kolei kontakty z Indiami stanowią jeden z kluczowych kierunków polskiej aktywności w Azji.

Poruszył też kwestię Bliskiego Wschodu. Sikorski stwierdził, że w interesie Polski leży dyplomatyczna aktywność na rzecz wygaszania konfliktów zagrażających wspólnemu bezpieczeństwu, a wsparcia w regionie oczekują dziś przede wszystkim Syria i Palestyna. Zaznaczył, że Polska uznaje nienaruszalne prawo Izraela do obrony, jednak podkreśla wymóg stosowania się do przepisów prawa międzynarodowego, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego.

Na koniec expose podkreślił, że Polacy są w stanie osiągnąć sukces na arenie międzynarodowej tylko wspólnym wysiłkiem. – Wewnątrz kraju możemy się spierać. To naturalne. Ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa – oświadczył. Po raz kolejny szef MSZ zaapelował też do prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych wniosków o nominacje ambasadorskie. (PAP)

wni/ mok/

Rau (PiS): będziemy głosować za odrzuceniem informacji ministra spraw zagranicznych

Były szef MSZ Zbigniew Rau oświadczył w czwartek w Sejmie, że posłowie PiS będą głosowali za odrzuceniem informacji wygłoszonej przez wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego o priorytetach polskiej polityki zagranicznej w 2026 r. Jego zdaniem działania rządu szkodzą polskiej racji stanu.

Szef MSZ przedstawił w czwartek w Sejmie informację dotyczącą priorytetów polskiej polityki zagranicznej w 2026 r.

Podczas debaty w Sejmie stanowisko klubu PiS przedstawił b. szef MSZ Zbigniew Rau. Ocenił, że w expose Sikorskiego znalazło się „sporo ogólników, truizmów, ćwiczeń w życzeniowym myśleniu”. – Z niektórymi z nich można by się nawet zgodzić, gdyby nie to, że nic nam nie mówią o faktycznej kondycji polityki zagranicznej tego rządu – powiedział.

Zdaniem Raua, polska racja stanu wyznacza imperatywy polskiej polityki zagranicznej, którymi – według b. szefa MSZ – są: uniemożliwienie Rosji imperialnej ekspansji; „uniemożliwienie Niemcom zwasalizowania Polski”; przeciwdziałanie wznowieniu współpracy niemiecko-rosyjskiej; przeciwdziałanie wypychaniu Stanów Zjednoczonych z roli głównego stabilizatora bezpieczeństwa naszego kontynentu; zbudowanie regionalnej struktury ścisłej współpracy państw zagrożonych przez Rosję.

Poseł PiS stwierdził, że rząd nie osiąga rezultatów w wypełnianiu wymienionych przez niego imperatyw. W jego ocenie, krytyka polityki USA m.in. przez premiera Donalda Tuska czy marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego nie leży w polskim interesie. Podkreślił też, że „pojęcie silnej UE, którym ostentacyjnie i afirmatywnie posługuje się rząd, oznacza dzisiaj masowy transfer suwerenności od rządów i parlamentów narodowych państw członkowskich do centralnych organów unijnych”.

– Próby zastąpienia Stanów Zjednoczonych (…) iluzoryczną siłą wojskową Europy, która nie istnieje i w przewidywalnej przyszłości, w liczącej się skali, nie ma szansy zostać wykreowana, są szczególnie niebezpieczne dla Polski i całej wschodniej flanki NATO – dodał.

Jednocześnie Rau zgodził się z Sikorskim, że Polska powinna zacieśniać współpracę z państwami bałtyckimi i skandynawskimi. – Natomiast z pewnością naszej racji stanu nie służy pokusa udziału w jakimkolwiek unijnym dyrektoriacie, jak chociażby proponowany ostatnio przez kanclerza Merza dyrektorat »wielkiej szóstki« złożonej z Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Polski i Niderlandów – powiedział.

– W imieniu klubu parlamentarnego PiS stwierdzam, że będziemy głosować za odrzuceniem informacji ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w roku 2026 – oświadczył.

Politycy PiS komentowali expose Sikorskiego również w rozmowie z dziennikarzami na sejmowym korytarzu. Rzecznik PiS Rafał Bochenek ocenił, że wystąpienie szefa MSZ to „karnawał obłudy w kontekście wielu spraw”. – Pojawiło się też wiele nieprawdziwych informacji o kontekście choćby terminala w Świnoujściu i sytuacji gospodarczej w naszej ojczyźnie. Minister Sikorski mówił, jak to jest pięknie, wspaniale, wszystko przedstawiał w różowych barwach, a wiemy, że sytuacja wielu naszych obywateli się pogarsza – dodał.

Zdaniem rzecznika PiS wystąpienie ministra było też pełne „umizgów do Unii Europejskiej” i zawierało bezkrytyczne podejście do „szkodliwej polityki, która jest realizowana na poziomie Brukseli”. – Wiemy, że źródłem tego co złe w sferze społeczno-gospodarczej często są decyzje, które zapadają w Brukseli: rosnące rachunki, pogarszające się warunki działalności gospodarczej. Dlatego bezkrytyczne podejście Radosław Sikorskiego jest bardzo martwiące – powiedział Bochenek.

– My nie kwestionujemy, że powinniśmy być w UE, ale polski rząd powinien być propolski, a nie probrukselski. Z wystąpienia pana Sikorskiego wynika, mam wrażenie, że polski rząd broni działań, które zapadają daleko w Brukseli, a nie polskich interesów. Tymczasem polski rząd powinien bronić polskich interesów na arenie międzynarodowej, także na poziomie Unii Europejskiej – zaznaczył.

Rzecznik PiS, jak powiedział, jest też zaniepokojony niektórymi wypowiedziami Sikorskiego w kontekście sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, który jest gwarantem polskiego bezpieczeństwa. – Były próby wbijania szpili w państwo, które jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Wiemy, że Unia Europejska nie ma realnych możliwości obronnych bez NATO, a właściwie bez Stanów Zjednoczonych. Próba grania na kontrze wobec Amerykanów nie jest czymś, co przysłuży się polskim interesom – mówił Bochenek. – Sprawy naszych relacji z Amerykanami powinniśmy umiejętnie w interesie naszych obywateli rozgrywać, tak byśmy wyciągali z tego jak najwięcej, biorąc pod uwagę nasze bezpieczeństwo – dodał.

Pytany, jak się ustosunkuje do słów Sikorskiego, że „nie powinniśmy być frajerami” w relacjach z USA, Bochenek odpowiedział: – Nie chciałbym, abyśmy byli frajerami w relacjach z Brukselą, a jeśli chodzi o wystąpienie pana Sikorskiego mam wrażenie, że bezkrytycznie ten rząd będzie przyjmował wszystko, co płynie z Brukseli – ocenił.

Natomiast poseł PiS, b. wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński ocenił, że w przemówieniu ministra spraw zagranicznych zabrakło „rachunku sumienia”. – Jeżeli pan Sikorski, opowiadając o naszych relacjach z Niemcami, skupia się wyłącznie na tym, że my powinniśmy współpracować gospodarczo, a w kwestiach dotyczących odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową zaczyna opowiadać jakieś żarciki o Krzyżakach – no przepraszam bardzo, bądźmy poważni. Rozmawiamy o zbrodniach, które zostały popełnione na naszym narodzie 80 lat temu – podkreślił Jabłoński.

Pytany o nieobecność większości posłów klubu PiS podczas przemówienia Sikorskiego stwierdził, że „nie dziwi się osobom, które stwierdziły, że są ważniejsze rzeczy niż słuchanie tej »mowy trawy« pana Sikorskiego przez półtorej godziny, która tak naprawdę niewiele wnosi”. (PAP)

andr/ pś/ iwo/ mro/

Bosak: pohukiwania na opozycję nie uczynią polskiej polityki bardziej asertywną

Wicemarszałek Sejmu, poseł Konfederacji Krzysztof Bosak poinformował, że jego klub będzie za odrzuceniem informacji o priorytetach polityki zagranicznej przedstawionych przez szefa MSZ. – Chcielibyśmy, żeby polska polityka stała się bardziej asertywna, ale od pohukiwania i atakowania opozycji nie stanie się ona silniejsza – mówił Bosak.

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski przedstawił w czwartek w Sejmie tzw. expose dotyczące priorytetów polskiej polityki zagranicznej w 2026 r.

Dziennikarze o komentarz do tego wystąpienia zapytali wicemarszałka Sejmu i jednego z liderów Konfederacji Krzysztofa Bosaka. Pytano go m.in. o słowa Sikorskiego, w których apelował on o budowanie pozycji Polski w oparciu o Unię Europejską, a nie na jej gruzach.

– To są truizmy, jesteśmy w Unii Europejskiej, duża część polskiej polityki toczy się w UE, podlegamy UE w niezliczonej liczbie dziedzin i minister, prezentując wizję polityki zagranicznej, powinien zaproponować, jak chce dalej współkształtować tę politykę. Tymczasem na ten temat nie padł żaden konkret – powiedział Bosak.

Jego zdaniem Sikorski za dużo mówił o ewentualnym Polexicie, bo politycy którzy chcą wyjścia Polski z UE są mniejszością, bez wpływu na władzę i bez wpływu na dyplomację, więc „nie są problemem polskiej polityki zagranicznej”.

Bosak został też zapytany, czy sam jest eurosceptyczny. – Uważam że czekają nas w najbliższych latach i dekadach ostre negocjacje z Unią Europejską o ramy naszej niepodległości i suwerenności oraz zasady polityki gospodarczej. Te negocjacje mogą się skończyć w bardzo różny sposób w zależności od tego, czy w Brukseli zwycięży zdrowy rozsądek czy będzie upór – odpowiedział.

Dodał, że jeśli UE będzie przesadzać z regulacjami, będzie tracić na znaczeniu i „rozpadnie się w ten czy inny sposób”. – To nie jest kwestia naszej decyzji – ocenił.

Wicemarszałek Sejmu chwalił zarazem Sikorskiego za fragment o relacjach z USA. – Dobrze, że wicepremier położył akcenty proamerykańskie, korygując tym samym wcześniejsza konfrontacyjną linię rządu. Teraz trzeba liczyć na to, że poza słowami będą czyny – powiedział Bosak.

Został zapytany o słowa szefa MSZ, że „nie powinniśmy być frajerami w relacjach z USA”. – Czasem polska polityka była zbyt mało asertywna i pewnie nadal jest. Nie tylko wobec Stanów Zjednoczonych, ale wobec Unii Europejskiej, wobec Niemiec, wobec Izraela, wobec różnych silnych państw na świecie. Chcielibyśmy, żeby ta polityka stała się bardziej asertywna, ale od pohukiwania i kpin, od atakowania opozycji polska polityka nie stanie się silniejsza – podkreślił wicemarszałek Sejmu.

Jego zdaniem jednak nie powinniśmy zaniedbywać reszty świata, poza wspólnotą zachodnią. – Niestety struktura wystąpienia pana wicepremiera pokazuje zaniedbanie. Jeżeli mówi się 15 czy 20 minut o polemikach wewnętrznych dotyczących Unii Europejskiej i polemikach historycznych, o Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali, o Robercie Schumanie, a o Chinach mówi się 30 sekund, o Indiach 20 sekund, zaś o Azji Centralnej zero sekund, to jest niepoważne – zwrócił uwagę polityk Konfederacji.

W jego opinii niektóre wypowiedzi Sikorskiego miały nawet groźny charakter. – Pan wicepremier Sikorski postulował ład międzynarodowy oparty na prawie i instytucjach, tymczasem postulat zatrzymywania statków na wodach międzynarodowych jest to oczywista afirmacja polityki siły. Wiadomo, że statki na wodach międzynarodowych będą zatrzymywać wyłącznie państwa najsilniejsze, a w efekcie może to doprowadzić do eskalacji konfliktów na wodach międzynarodowych, a nawet do wojny morskiej – mówił.

Dodał, że nie broni przemytu rosyjskiej ropy, bo z obchodzeniem sankcji na Rosję należy walczyć, ale należy to robić metodami prawnymi.

W czasie debaty w Sejmie nad expose Bosak – prezentując stanowisko Konfederacji – poinformował, że jego klub jest za odrzuceniem informacji szefa MSZ. – Konfederacja jest przeciwna takiemu traktowaniu polityki międzynarodowej. Jest to przeklejanie agendy globalistycznej, eurokratycznej. Jest to traktowanie naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych jako agencji wykonawczej dla międzynarodowych programów pisanych w ONZ, Brukseli, w innych stolicach, a nie artykułowanie konkretnych polskich interesów – ocenił.

Jego zdaniem w wystąpieniu Sikorskiego zabrakło postulatów „prowadzenia polityki realistycznego odczytywania sytuacji na arenie międzynarodowej, przy czym realizm nie oznacza zgody na wszystko, co się dzieje” oraz „pokojowej współpracy dla rozwoju gospodarczego, bezpieczeństwa i przedstawiania na forum międzynarodowym wizji współpracy opartej o nasze wspólne ideały wypływające z chrześcijańskiej i polskiej tradycji naszego państwa”.

– (W expose) było przeniesienie na poziom polityki międzynarodowej naszych wewnętrznych sporów, do których mamy pełne prawo i które nie muszą i nie powinny być częścią polityki międzynarodowej Polski – podkreślił.(PAP)

pś/ kl/ mro/

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE