Zespół szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha na polecenie z Białego Domu przestał wykorzystywać wykrywacz kłamstw do poszukiwania osób odpowiedzialnych za wycieki informacji do mediów – podał „Washington Post”. Wcześniej w tej sprawie złożono skargę w Białym Domu.
Wysoki rangą doradca szefa Pentagonu Patrick Weaver poskarżył się wiosną przedstawicielom Białego Domu, że wkrótce Hegseth albo inny członek jego zespołu może poddać go badaniu wariografem – podała gazeta. Zezłościło to Weavera, który postrzegany jest jako lojalny sojusznik prezydenta Donalda Trumpa. Interwencja w tej sprawie ze strony Białego Domu polegała na wykonaniu telefonu przez osobę zbliżoną do administracji – poinformował „Washington Post”.
Zespół Hegsetha zaczął przeprowadzać testy z wykrywaczem kłamstw w kwietniu. Przed interwencją z Białego Domu w ciągu kilku tygodni zdążono przeprowadzić wiele testów za zgodą Hegsetha – napisał dziennik.
Badania wariografem odbywały się w okresie dużych przetasowań w otoczeniu Hegsetha. W kwietniu minister zwolnił trzech wysokich rangą urzędników Pentagonu i zarzucił im przekazywanie informacji mediom. Doradcy – Dan Caldwell, Colin Carroll i Darin Selnick – zaprzeczyli tym zarzutom i oskarżyli Pentagon o zniesławienie. Zespół Hegsetha nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń – zaznaczył „WP”.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ mms/