Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził zniszczeniem elektrowni w Iranie, jeśli Teheran nie przystanie na porozumienie z USA. Potwierdził również, że Waszyngton rozmawia z przewodniczącym irańskiego parlamentu. Sekretarz stanu Marco Rubio ocenił, że w irańskim reżimie dochodzi do pęknięć.
Trump zagroził w poniedziałkowym wpisie na platformie Truth Social Iranowi zniszczeniem wszystkich elektrowni, jeżeli porozumienie z Teheranem nie zostanie szybko osiągnięte, a cieśnina Ormuz – natychmiast otwarta dla żeglugi.
Prezydent USA napisał, że Amerykanie „prowadzą poważne rozmowy z NOWYM I BARDZIEJ ROZSĄDNYM REŻIMEM (w Teheranie – PAP) w sprawie zakończenia” działań wojskowych w Iranie.
W rozmowie z gazetą „New York Post” Trump potwierdził, że USA rozmawiają z przewodniczącym irańskiego parlamentu Mohammadem Bagherem Ghalibafem. Dodał, że w ciągu tygodnia ma się okazać, czy chce on współpracować ze Stanami Zjednoczonymi. Rubio tego samego dnia, podczas rozmowy na antenie ABC News, nie chciał podać tożsamości osób z irańskich władz, które negocjują z Waszyngtonem. Sekretarz stanu tłumaczył to względami bezpieczeństwa.
Rubio powiadomił, że w najwyższych kręgach decyzyjnych irańskiego reżimu dochodzi do zmian. – Są tam pewne wewnętrzne pęknięcia i, koniec końców, myślę, że jeśli są w Iranie osoby, które teraz – biorąc pod uwagę wszystko, co się wydarzyło – chcą zmierzać w innym kierunku dla swojego kraju, to byłoby wspaniałe – dodał. Zaznaczył jednocześnie, że USA przygotowują plany na wypadek, gdyby nowe osoby, będące u sterów władzy w Teheranie, nie miały „bardziej rozsądnej wizji przyszłości”.
Przedstawiciele grupy G7 zapewnili w poniedziałek, że gotowi są podjąć wszelkie niezbędne kroki, aby zapewnić stabilność rynku energii i ograniczyć wpływ wahań na gospodarkę. W poniedziałek obradowali ministrowie finansów, energetyki oraz szefowie banków centralnych państw G7.
Eskalacja trwającej od miesiąca wojny uderza w rynki finansowe. Japoński indeks Nikkei 225 stracił w poniedziałek blisko 5 proc., a południowokoreański KOSPI – ponad 4 proc. Cena ropy Brent wzrosła w poniedziałek rano do 115,84 dolarów za baryłkę. Przed 28 lutego, gdy Izrael i USA rozpoczęły naloty na Iran, w wyniku których zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei, za baryłkę płacono zaledwie około 72 dolarów. Ceny surowców energetycznych skoczyły po tym, gdy Teheran zablokował kluczową dla ich transportu cieśninę Ormuz.
„Jesteśmy gotowi do podjęcia wszelkich niezbędnych kroków, w ścisłej koordynacji z naszymi partnerami, by zapewnić stabilność i bezpieczeństwo rynku energii” – głosi komunikat opublikowany po spotkaniu ministrów państw grupy G7, które odbyło się w formacie zdalnym.
Na Bliskim Wschodzie wciąż dochodzi do ostrzałów rakietowych i ataków dronów. Turecki resort obrony przekazał w poniedziałek, że systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej NATO przechwyciły pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu, który znalazł się w przestrzeni powietrznej Turcji. To czwarty taki incydent od początku amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem.
W nocy z niedzieli na poniedziałek Izrael był atakowany na kilku frontach – m.in. rakietami przez libański Hezbollah na północy oraz dronami jemeńskich Huti na południu. Jednocześnie Siły Obrony Izraela poinformowały nad ranem o atakach na infrastrukturę rządową „w całym Teheranie”.
W związku z groźbami Iranu, uczelnie amerykańskie m.in. w Jordanii, Armenii i Libanie podjęły decyzję o prowadzeniu zajęć online. We wszystkich tych przypadkach podkreślono, że decyzja ta jest „środkiem zapobiegawczym” i ma obowiązywać przez kilka dni.
Na południu Libanu trwają walki między szyicką organizacją Hezbollah a siłami Izraela, które utworzyły w tym rejonie tzw. „strefę bezpieczeństwa”. Po zabiciu w amerykańsko-izraelskim ataku 28 lutego najwyższego duchowego i politycznego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, wspierany przez Iran Hezbollah włączył się do wojny, deklarując, że pomści ajatollaha.
Libańska armia przekazała w poniedziałek, że w izraelskim ataku zginął jeden jej żołnierz, a pięciu zostało rannych. Siły Obrony Izraela także podały, że w wyniku ataku bojowników Hezbollahu na czołg śmierć poniósł 19-letni sierżant Liran Ben Zion, a czterech innych doznało poważnych obrażeń w kilku atakach Hezbollahu w południowym Libanie.
Jak wyliczył portal Times of Israel, Ben Zion jest szóstym izraelskim żołnierzem, który zginął od 2 marca, kiedy wojska Izraela rozpoczęły operację zbrojną w południowym Libanie, wymierzoną w Hezbollah.
W poniedziałek poległ również kolejny żołnierz międzynarodowej misji ONZ w Libanie, znanej jako UNIFIL. Hiszpański resort obrony przekazał, że był to obywatel Indonezji. Dzień wcześniej w ataku zginął inny żołnierz służący w siłach UNIFIL, także Indonezyjczyk.
Misja UNIFIL stacjonuje w południowym Libanie od 1978 r., monitorując sytuację bezpieczeństwa wzdłuż linii demarkacyjnej z Izraelem. W przedsięwzięciu uczestniczy około 10 tys. żołnierzy, w tym 700 z Hiszpanii. Misja ma zakończyć się pod koniec 2026 r.
Ministerstwo zdrowia Libanu podało w poniedziałek, że wskutek izraelskich ataków w kraju zginęło już 1238 osób, w tym 124 dzieci, a 3543 zostało rannych. Bilans ofiar śmiertelnych wojny Izraela z Hezbollahem, obejmujący tylko sobotę i niedzielę, wyniósł 49 osób – podał resort.
Teheran oznajmił, że irański ambasador w Libanie Mohammad Reza Szeibani, którego władze w Bejrucie pozbawiły akredytacji i uznały za persona non grata, nie zastosuje się do wydanego przez libański MSZ nakazu opuszczenia kraju. Szeibani miał czas na wyjazd z Libanu do niedzieli, ale – jak przekazała agencja AFP, powołująca się rzecznika irańskiego MSZ Esmaila Bageiego – dyplomata pozostaje w Bejrucie.
Według najnowszego raportu amerykańskiej agencji HRANA, zajmującej się prawami człowieka w Iranie, od początku amerykańsko-izraelskich ataków zginęło tam co najmniej 1568 cywilów. Wśród ofiar śmiertelnych jest co najmniej 236 osób poniżej 18. roku życia. (PAP)
awm/ rtt/