„Dziękujemy Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej za zorganizowanie wspaniałego konkursu i możliwość wygrania biletów na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Również serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierali i oddali głos na nasze zdjęcie” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Monika Rusin. Dzięki zdobytym wejściówkom, jej synowie mogli zobaczyć na żywo ciekawy mecz oraz poczuć mundialową atmosferę na MetLife Stadium.
Wojtek Maślanka
Konkurs przeprowadzony przez Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową polegał na udostępnieniu i polubieniu facebookowego wpisu dotyczącego konkursu, a także opublikowaniu w komentarzu zdjęcia, na którym widoczna była karta kredytowa lub debetowa PSFCU. W drugim etapie konkursu użytkownicy Facebooka mogli poprzez tzw. polubienie głosować na wybraną przez siebie fotografię. Wśród laureatów tego konkursu znalazła się Monika Rusin, której zdjęcie zajęło drugie miejsce. Dzięki temu wygrała dwa bilety na mecz Norwegia-Senegal, na który 22 czerwca wybrali się jej synowie: Alexander i Thomas. Wraz z nimi na MetLife Stadium wybrał się jej mąż Łukasz, który dokupił sobie dodatkową wejściówkę. Dzięki temu mogli wspólnie przeżyć wyjątkowe spotkanie obfitujące w piękne bramki oraz ciekawe formy wspierania piłkarzy i okazywania radości przez kibiców wypełniających trybuny.

„Bardzo się ucieszyliśmy z tych biletów, ponieważ zarówno ja, jak i nasi synowe, uwielbiamy piłkę nożną. Chłopaki chętnie w nią grają i podobnie było ze mną w przeszłości” – podkreślił Łukasz Rusin. Dodał, że oczywiście cały czas śledzą mundial i oglądają mecze w telewizji. Ich radość była tym większa, że wcześniej kilkakrotnie próbowali wygrać oraz zakupić bilety poprzez oficjalną stronę FIFA i nigdy im się to nie udało.

Już po dotarciu na MetLife Stadium doznali pierwszych niesamowitych wrażeń. To za sprawą norweskich kibiców, z którymi przez prawie pół godziny szli z parkingu na stadion.
„Byliśmy w takim entuzjastycznym szoku, bo zobaczyliśmy ogromne tłumy norweskich kibiców, którzy idąc śpiewali swoje piosenki i ogromnie się cieszyli. Jeszcze bardziej zaskoczeni byliśmy po dotarciu w pobliże stadionu, gdzie mimo dużej mżawki kilkanaście tysięcy norweskich kibiców usiadło na ziemi i zaczęli wykonywać swój rytuał – ‘wiosłować’ jak wikingowie.
To było naprawdę coś, czego nie można opisać słowami, to po prostu trzeba przeżyć” – stwierdził nasz rozmówca. Zresztą podobne emocje przeżywali jeszcze wielokrotnie podczas późniejszego meczu, kiedy to „wiosłowanie” pojawiało się często na trybunach, gdy kibice zachęcali piłkarzy do gry. Mało tego, ten rytuał wykonała także norweska reprezentacja po wygranym (3:2) meczu.
„Podeszli do tej najbardziej zorganizowanej grupy kibiców za bramką, usiedli na murawie, ktoś podał im bęben do wybijania rytmu i zaczęli wiosłować, a kibice razem z nimi. To było coś wspaniałego” – zaznaczył Łukasz Rusin, który wraz z synami kibicował właśnie Norwegom. W dodatku on również siedział w norweskim sektorze i nieco wyżej niż jego synowie.
„Oni byli w loży VIP, z miękkimi kanapowymi fotelami i zadaszeniem, bo takie wyjątkowe miejsca zafundowała PSFCU w tym konkursie” – dodał nasz rozmówca. Wszyscy mieli na sobie założone polskie elementy, ale dodatkowo Thomas miał także norweską koszulkę z nazwiskiem ich największej gwiazdy – Erlinga Haalanda, którego jest wielkim fanem. Byli bardzo dobrze odbierani przez norweskich kibiców, którzy nie tylko mieli na sobie koszulki w barwach narodowych, ale nawet wikingowskie hełmy, różne skóry i symbole. Właśnie z tradycji tych skandynawskich wojowników i żeglarzy wywodzi się to słynne „wiosłowanie” robiące na każdym ogromne wrażenie.

„Do tego doszły także niesamowite emocje podczas norweskiego hymnu. Kibice zaśpiewali go tak głośno, że przypominały mi się czasy, gdy tak śpiewało się 'Mazurka Dąbrowskiego’ podczas gry polskiej reprezentacji na Stadionie Narodowym w Warszawie” – stwierdził Łukasz Rusin, dodając, że Norwegowie podczas tego meczu z Senegalem czuli się jak u siebie i oczywiście dominowali na trybunach.
„Przyjechało ich tutaj około 60 tysięcy, bo na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych rozgrywali trzy mecze. Opowiadali, że dla nich awans na mundial, po 28 latach przerwy, jest jak jakieś narodowe święto” – dodał nasz rozmówca.

Był to także wyjątkowy czas dla niego oraz jego synów, bowiem przeżyli niesamowite widowisko, tym bardziej, że siedzieli blisko środkowej linii boiska z doskonałą widocznością.
„Dzięki Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej moi synowie dostali super miejsca, w dodatku na rewelacyjne widowisko. Dzięki konkursowi spełniły się ich marzenia by zobaczyć jakiś mundialowy mecz na żywo. Na pewno będzie to dla nich pamiątka i wspomnienie na całe życie.” – zapewnił Łukasz Rusin. Wszyscy mieli również okazję zrobić sobie wiele pamiątkowych zdjęć m.in. na tle pucharu i specjalnych billboardów, przygotowanych przez organizatorów, a nawet zobaczyć znanych piłkarzy (m.in. Zlatana Ibrahimovicia), którzy na różnych telewizyjnych stanowiskach udzielali wywiadów lub komentowali spotkanie.

„Muszę przyznać, że organizacja całego meczu, mimo wielotysięcznego tłumu, była doskonała, począwszy od wejścia na stadion, miejsc na trybunach, punktów z jedzeniem i piciem, toalet, aż po szybkie wyjście ze stadionu specjalnymi, szerokimi rampami” – dodał na zakończenie nasz rozmówca.