Już za kilka dni – 1 stycznia 2026 roku – burmistrz elekt Zohran Mamdani przejmie stanowisko włodarza miasta Nowy Jork, zastępując w ratuszu odchodzącego burmistrza Erica Adamsa. Tuż przed objęciem urzędu Mamdani jest pod ogromną presją z każdej strony – Republikanów oraz niektórych Demokratów, którzy uważają go za zbyt lewicowego, a nawet „swoich”, czyli tzw. progresywistów, bacznie obserwujących, czy nowy burmistrz nie rozmiękczy swoich socjalistycznych poglądów.
Zdaniem komentatorów kluczowe będzie pierwsze 100 dni urzędowania Zohrana Mamdaniego, podczas których nowy burmistrz Wielkiego Jabłka pokaże swoje umiejętności zarządzania miastem w praktyce. Obok codziennych wyzwań jednej z największych metropolii na świecie Mamdani niesie na barkach oczekiwania swoich wyborców – w tym realizację ambitnego programu socjalnego.
W kampanii wyborczej Mamdani zapowiadał m.in. rozszerzenie kontroli czynszów, a sztandarowymi projektami nowego włodarza Wielkiego Jabłka ma być bezpłatny transport publiczny, bezpłatna opieka nad małymi dziećmi oraz miejska sieć sklepów spożywczych. Burmistrz elekt zapewniał, że wszystkie te obietnice uda się sfinansować m.in. dzięki dodatkowemu, 1-procentowemu podatkowi od dochodów powyżej 1 mln dolarów.
Już samo to nie przysparza Mamdaniemu sojuszników wśród zamożniejszych mieszkańców miasta. Nie należy spodziewać się, że nowy burmistrz będzie miał dobre stosunki także ze społecznością żydowską z powodu krytyki polityki Izraela i poparciu dla Palestyny, na czym polityk oparł dużą część swojej kampanii wyborczej. Liga Przeciwko Zniesławieniom (ADL) zapowiedziała już, że będzie „monitorowała” decyzje Mamdaniego.
Wydaje się, że spośród potencjalnych wrogów nowy burmistrz Wielkiego Jabłka paradoksalnie najmniej powinien obawiać się prezydenta Donalda Trumpa, z którym wcześniej ostro się ścierał, jednak od momentu wizyty w Białym Domu ich relacje wyraźnie się uspokoiły.
Red. JŁ