Ponad tysiąc dodatkowych funkcjonariuszy zostanie rozmieszczonych w najbliższy weekend na Bronksie po serii strzelanin, w których od minionej soboty zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Zwiększona liczba patroli pieszych ma zapobiec kolejnym aktom brutalnej przemocy podczas weekendu Święta Pracy.
Władze miasta Nowy Jork reagują na serię brutalnych przestępstw, które w ciągu ostatniego tygodnia wstrząsnęły Bronksem. Do najpoważniejszego zdarzenia doszło w sobotę w Haffen Park, gdzie podczas wymiany ognia postrzelonych zostało pięć osób. Wśród poszkodowanych jest 17-letnia Anthonaya Campbell z Hartford w stanie Connecticut, która – jak poinformowała jej rodzina – pozostaje w stanie krytycznym i tylko „cud” może ją uratować. Po strzelaninie NYPD zabezpieczyła na miejscu zdarzenia około 60 łusek i sześć sztuk broni.
W odpowiedzi na falę przemocy burmistrz Nowego Jorku Eric Adams ogłosił mobilizację sił policyjnych w całym mieście. „Szukaliśmy funkcjonariuszy wszędzie, gdzie to możliwe – nawet za biurkami – by wysłać ich na ulice w ten weekend i zmierzyć się z przemocą” – powiedział.
Według danych NYPD do około 30 proc. wszystkich strzelanin w Nowym Jorku dochodzi na Bronksie, chociaż pod względem populacji Bronks jest dopiero na czwartym miejscu spośród pięciu dzielnic Wielkiego Jabłka. „To nie do zaakceptowania” – oceniła prezydent Bronksu Vanessa Gibson.
Poza skierowaniem do Bronksu dodatkowych sił burmistrz zapowiedział także plan mediacji z osobami zaangażowanymi w wojny gangów, które miałyby odbyć się w rezydencji Gracie Mansion lub na Bronksie, by – jak podkreślił – „uświadomić im konsekwencje przemocy i zaoferować wyjście z przestępczego półświatka”.
Red. JŁ