Samuela L. Jacksona oglądalibyśmy po raz ostatni w „Chłopcach z Ferajny”, gdyby szczęście nie dopisało mu podczas jednej z podróży nowojorskim metrem. Jak wspominał po latach – gdy w 1990 roku próbował wejść do wagonu, drzwi nagle zatrzasnęły się na jego nodze. Pociąg ruszył, ciągnąc go za sobą. Minęły dwa lata zanim aktor dowiedział się, komu zawdzięcza uratowanie mu życia – i nie była to zasługa...