„Poezja – to język Aniołów, niezbędna jest nam do poczucia pełni i radości życia„
Dr Katarzyna Szrodt
W środę, 12 listopada, w reprezentacyjnej Galerii Centrum Polsko-Słowiańskiego na Brooklynie, NY, odbył się wyjątkowy, artystyczny wieczór poświęcony poezji Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Pegaz otoczył swoimi skrzydłami to wyjątkowe miejsce, aby przywołać Salon Poezji. Na scenie pojawiła się zjawiskowa Liliana Komorowska impresonate Maria Pawlikowska–Jasnorzewska, która w aktorskim mirażu zmieniała wiersze i listy poetki w najpiękniejsze obrazy, przepełnione słońcem i wszelkimi kolorami miłości zakochanej kobiety.
Recytacje znakomicie zostały wsparte wysublimowaną muzyką, do Salonu dołączyli znakomici muzycy z Nadią Monczak – światowej sławy skrzypaczką, którzy równie zjawiskowo uzupełnili poetycką atmosferę wieczoru. Były to w większości utwory polskich kompozytorów, napisane pomiędzy 1909 a 1945 rokiem – czyli w okresie życia Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, by jak najprawdziwiej oddać klimat epoki, od utworów klasycznych (L. Różycki, G. Bacewicz, M. Moszkowski, L. Godowski) po pieśni i tanga lat 30. (H. Wars, J. Petersburski) oraz jazz (V. Young).
Aby, całość projektu-scenariusza była jak najbardziej spójna, Nadia Monczak przypomniała, jak współpracowała z Felixem Lemay, grafikiem z Montrealu – przygotowała dla niego ogromny zbiór fotografii Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz wszystkich rysunków i akwareli jej autorstwa, które udało się odnaleźć, aby szata graficzna była najlepszym odzwierciedleniem poetki. Dekoracje z fotografiami poetki na scenie ukazywały Marię, która patrzy prosto w obiektyw, za kamerą był jej drugi mąż, Jan Pawlikowski. W scenariuszu Jan był idealnym, wymarzonym przez Marię mężczyzną – spotkanie go, to było „szczęście, które się nie trafia”.
Brawa na stojąco, godzinne rozmowy po spektaklu z publicznością, do której dołączyli artyści, były najcieplejszymi oznakami podziękowań i wspólnych artystycznych doznań. Sesja zdjęciowa z artystami trwała bardzo długo… Nowojorska Polonia zachwycona była poetycko-muzycznym przedstawieniem Salonu Poezji.
Pani Liliano skąd wziął się pomysł na to poetyckie przedsięwzięcie z poezją Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej?
Od lat wierzę, że poezja potrafi budować mosty ponad granicami – pokoleniowymi, kulturowymi i geograficznymi. Polonijny Salon Poezji powstał z potrzeby serca i poczucia odpowiedzialności za polskie dziedzictwo kulturowe. Rok 2025 został ogłoszony Rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej przez Senat RP, więc decyzja była naturalna. To poetka, która – jako pierwsza w polskiej literaturze – odważyła się pisać o kobiecej intymności, namiętności, zachwycie i rozpaczy, a jednocześnie pozostała niezwykle delikatna, ulotna, liryczna. Jej wiersze są jak płatki, które spadają prosto na duszę słuchacza. Chciałam, aby Polonia mogła tego doświadczyć na żywo.
Jaką misję realizuje Fundacja Liliany Komorowskiej dla polskiej sztuki?
Moja Fundacja powstała z przekonania, że sztuka to nie luksus — to konieczność. To przestrzeń, która oczyszcza, porusza i podnosi ludzi na duchu. Fundacja tworzy Salony Poezji, jako miejsce zbiorowego doświadczenia: gdzie poezja jest ważna, przeżywana, niepokojąca, pełna nadziei lub zwątpienia, a czasem staje się źródłem inteligentnej, radosnej zabawy. Dbamy o świadome i odpowiedzialne działanie artystyczne – bez narcyzmu, bez egotyzmu. W Salonie liczy się przekaz, smak, myśl, szacunek dla polskiej kultury, a przede wszystkim – relacja artysty z publicznością. Chodzi o to, by polskie słowo żyło i miało znaczenie tam, gdzie bije serce Polonii.




Liliana Komorowska – dyrektor artystyczny przedstawienia, recytowała poezję Marii Pawlikowskiej
To był wyjątkowy program, bez mała cały życiorys poetki, czy dużo czasu zajęło przygotowanie?
Program powstawał długo i starannie, w oparciu o: biografie poetki, archiwalia, listy i korespondencję, opracowania naukowe oraz teksty krytyczne, wspomnienia i cytaty z epoki. Dr Katarzyna Szrodt, badaczka emigracji artystycznej, stworzyła scenariusz, w którym splatają się wiersze, listy, analiza życia poetki, jej miłości i twórczości. Ja nadałam temu formę sceniczną – emocjonalną, sensualną, rytmiczną. Całość dopełnia niezwykła oprawa muzyczna Nadii Monczak, polsko-kanadyjskiej skrzypaczki o międzynarodowej renomie. Jej dźwięk niesie w sobie czystość i żar, jakby sama poetka szeptała przez struny
Czy Nowy Jork był wyróżnionym polonijnym ośrodkiem, w którym Salon Poezji wystąpił?
Tegoroczna edycja odbywała się w sześciu ośrodkach: Ottawa, Montréal, Vancouver, Seattle, Nowy Jork i Hamilton. Za każdym razem jest to wydarzenie tworzone dla danej społeczności – we współpracy z muzykami, organizacjami i środowiskami polonijnymi. Salon jest żywy, oddycha miejscem, w którym występuje.
Jaki jest dla Pani najważniejszy cel tego projektu?
Aby polonijna publiczność – choćby na chwilę – oderwała się od świata zewnętrznego i zanurzyła w przestrzeń pięknej polszczyzny. Aby usłyszała w poezji coś o sobie. Aby poczuła dumę, że ta kultura jest „nasza”. Pawlikowska-Jasnorzewska pisała o miłości tak, jakby trzymała w dłoni ludzkie serce: czułe, bezbronne, pełne światła. Chcę ten blask przynieść ludziom.
Projekt jest współfinansowany przez Senat RP. Co to oznacza w praktyce?
To ogromne wyróżnienie i dowód zaufania. Finansowanie Senatu RP pozwala nam dotrzeć z poezją do szerokich kręgów Polonii, nie obciążając lokalnych organizacji. Współorganizacja z Fundacją MIGRA w Warszawie – pod kierunkiem Agaty Lewandowski – zapewnia profesjonalne wsparcie administracyjne i edukacyjne. Dzięki temu projekt jest spójny, rzetelny i na najwyższym poziomie.
Jaka jest rola literatury i poezji w mediach polonijnych? I dlaczego, w dobie dominacji mediów społecznościowych, warto o nią walczyć?
W Polonii, gdzie każdy z nas żyje jednocześnie „tu” i „tam”, poezja pełni kilka niezwykle ważnych ról: jest drogą do tożsamości, wzmacnia więź z językiem ojczystym, z tradycją i kulturą, które w diasporze łatwo się rozmywają. Przywraca głębię komunikacji. Podczas gdy media społecznościowe odpowiadają na potrzebę natychmiastowej reakcji, poezja odpowiada na potrzebę sensu – czegoś, co wnika w człowieka i zostaje na długo. Uczy uważnego czytania świata. W epoce skrótów i memów, wiersz jest aktem sprzeciwu wobec uproszczeń. To powrót do subtelności i znaczeń, których nie da się „przewinąć palcem”. Tworzy przestrzeń wspólnoty, którą tradycyjne media polonijne często zatraciły. Chroni kulturę przed komercjalizacją. Media społecznościowe faworyzują to, co głośne, kontrowersyjne, krzykliwe. Poezja przypomina, że wartościowe rzeczy nie muszą krzyczeć. Dlatego – jako dyrektor artystyczny – uważam, że przywracanie poezji należnego miejsca jest nie tylko misją artystyczną, ale także obywatelską. To praca na rzecz duchowej kondycji wspólnoty.
Co było dla Pani najbardziej poruszającym momentem całej trasy?
Chwile, w których widzę łzy w oczach widzów. Moment, gdy po ostatnim wierszu zapada cisza – ta najpiękniejsza, w której wszyscy artyści na scenie i publiczność „jesteśmy razem”. I to, gdy Polacy w Ottawie, Vancouver, Seattle czy Nowym Jorku mówią: „Poczułem, że jestem Polakiem, no”. To jest sens tego wszystkiego.
Co uznaje Pani za najważniejsze w tej działalności?
Jako artystka i działaczka polonijna wierzę, że każde słowo ma ciężar i odpowiedzialność. Poezja nie jest dekoracją – jest światłem, które pomaga ludziom zobaczyć swoje uczucia, tęsknoty i nadzieje. Najważniejsze jest dla mnie to, by: polskie słowo żyło w diasporze, kultura była mostem, nie wspomnieniem, a Polonia miała dostęp do sztuki, która ją wzmacnia, a nie spłyca. Dlatego walczę o takie miejsce dla poezji, jakie należy się jej w historii narodu: miejsce serca, pamięci i duchowej siły.
Co osobiście daje Pani spotkanie z publicznością w ramach Salonu?
Za każdym razem dostaję od ludzi coś bezcennego: świadomość, że sztuka wciąż ma sens. Kiedy widzę w oczach publiczności łzy albo uśmiech – wiem, że poezja dotarła tam, gdzie miała dotrzeć. Tak jakby między nami powstawał puls, wspólny oddech, delikatna nić porozumienia. Dla aktorki to doświadczenie czyste, prawdziwe, esencjonalne. Dla mnie – osobiste potwierdzenie, że droga, którą wybrałam wiele lat temu, wciąż prowadzi mnie we właściwą stronę.
Co chciałaby Pani przekazać na zakończenie czytelnikom prasy polonijnej?
Chciałabym, żebyśmy pamiętali, że polska kultura jest jednym z najpiękniejszych prezentów, jakie możemy sobie dawać – tu, na emigracji. To skarb, który nas chroni, łączy i wzmacnia. I to, że Poezja nie jest elitarna. Poezja jest ludzka. Jest dla każdego, kto chce na chwilę przystanąć i usłyszeć głos poezji mówionej ojczystym językiem. Zapraszam wszystkich do kolejnych Salonów. Bądźmy razem – w słowie, w tradycji, w pięknie.
Jak publiczność może śledzić kolejne wydarzenia?
Zapraszamy na nasze strony:
ZESPÓŁ „SALONU POEZJI”, KTÓRY ZACHWYCIŁ NOWOJORSKĄ PUBLICZNOŚĆ
Liliana Komorowska
Aktorka, reżyserka, absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie.
Aktorka o niezwykłej charyzmie i niegasnącej energii twórczej – zadebiutowała w USA w filmie War and Love Moshe Mizrahiego (laureata Oscara za Madame Rosa), u boku Kyry Sedgwick. W swojej bogatej karierze współpracowała z ikonami kina, m.in. Tellym Savalasem, Tomem Selleckiem, Dame Dianą Rigg, Peterem Wellerem, Donaldem Sutherlandem, Aidanem Quinnem, Sir Benem Kingsleyem i Wesleyem Snipesem.
Po przeprowadzce z Nowego Jorku do Kalifornii wystąpiła w wielu filmach hollywoodzkich, m.in. Screamers, The Assignment, The Art of War i Extreme Ops. Telewidzowie znają ją z serialu Red Light, produkowanego przez Tony’ego i Ridleya Scottów oraz z mini-serialu CBS Joan of Arc z Jacqueline Bisset. Od 1994 roku mieszka w Kanadzie, gdzie gra również w produkcjach francuskojęzycznych, w tym w Roméo et Juliette u boku Jeanne Moreau. W Teatrze Prospero w Montrealu wyreżyserowała, wyprodukowała i zagrała tytułową rolę w Biesiadzie u Hrabiny Kotłubaj wg Gombrowicza oraz wystąpiła w sztuce Le Professionnel z Gabrielem Arcandem. Zagrała w filmach Suspicious Minds, Odyssey with Alice Tremblay, a także jako Irene Adler w serialu CTV Sherlock Holmes. W Polsce widzowie znają ją z Mniejszego zła, Ekscentryków, oraz seriali Teraz albo nigdy, Blondynka i Na dobre i na złe. Ostatnio można ją oglądać w wielokrotnie nagradzanej kanadyjskiej komedii My Waco Parents oraz w serialu Pajęczyna, gdzie wciela się w postać kapitan Ewy Wolańskiej u boku Joanny Kulig i Mirosława Baki.
Dr Katarzyna Szrodt
Doktor nauk humanistycznych, badaczka polskiej emigracji artystycznej w Kanadzie, kuratorka wystaw, felietonistka, animatorka życia kulturalnego. We współpracy z Lilianą Komorowska przygotowała scenariusze programów poetycko-muzycznych z okazji Roku Wiesławy Szymborskiej w 2023, w 2024 roku z okazji Roku Czesława Miłosza i w 2025 dla uczczenia Roku Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej. Uważa, że Poezja – to język Aniołów, niezbędna jest nam do poczucia pełni i radości życia.

Nadia Monczak
Dyrektor muzyczny, wybitnie utalentowana skrzypaczka, jako solistka z orkiestrami występowała w 30 krajach świata, na najbardziej prestiżowych scenach koncertowych. Jest członkinią wielu zespołów kameralnych o różnym repertuarze – od klasyki, przez tango i jazz, po muzykę popową oraz muzyczne spektakle dla dzieci. Jej działalność artystyczna została uhonorowana stypendiami od prestiżowych organizacji prywatnych i państwowych. Nadia studiowała na Uniwersytecie w Montrealu, w Konserwatorium Maastricht oraz w Akademii Zakhar Bron w Szwajcarii. Gra na zabytkowych skrzypcach Francesco Gobettiego z 1722 (Wenecja) oraz smyczku Charlesa Nicolasa Basin z 1890 r, sponsorowanych przez firmę Canimex z Drummondville
Valeriya Sholokhova
Ukraińsko-amerykańska wiolonczelistka jest wszechstronną solistką i kameralistką mieszkającą w Nowym Jorku. Występowała na renomowanych scenach, takich jak Carnegie Hall, Wigmore Hall, Kennedy Center i Saturday Night Live, a także wystąpiła w licznych trasach koncertowych po Europie i Stanach Zjednoczonych. Laureatka międzynarodowych konkursów, Waleria jest założycielką Ukraińskiej Inicjatywy Muzycznej i zajmuje główne stanowiska w The New Orchestra of Washington, The Refugee Orchestra Project i The Washington Heights Chamber Orchestra. Jest absolwentką stypendiów The Juilliard School i Manhattan School of Music, a także angażuje się w działalność społeczną w ramach akcji Sing for Hope.
Nicholas Alexander Kaponyas
Jest polsko-amerykańskim pianistą. Uzyskał tytuł magistra w The Mannes School of Music gdzie kształcił się u Eteri Andjaparidze. Latem 2024 i 2025 r., Nicholas Kaponyas pracował, jako nauczyciel wokalu i dyrektor muzyczny w Queens Summer Vocal Institute (QSVI). Obecnie pianista jest adiunktem na Queens College, City University of New York, Adelphi University i New York University w charakterze pianisty towarzyszącego. Jest akompaniatorem w The Mannes School of Music, The Kaufman Center oraz w programie MAP w The Juilliard School. Oprócz współpracy i solowych przedsięwzięć artystycznych, Kaponyas jest współdyrektorem KOBO Music Studio, studia fortepianowego na Brooklynie, które prowadzi wraz ze swoją matką, Bożeną Konkiel.

Paweł Ignatowicz
Jest gitarzystą, kompozytorem, edukatorem i producentem muzycznym, urodzonym w Żywcu w Polsce, mieszkającym w Nowym Jorku. Uważany jest za jednego z najbardziej wyjątkowych i charakterystycznych gitarzystów jazzowo-rockowych oraz kompozytorów swojego pokolenia. Wirtuoz gitary z niesamowitym wyczuciem rytmu, płynnie łączy potężną jazzową improwizację i progresywny rock z innymi gatunkami. Po ukończeniu studiów magisterskich na Uniwersytecie Śląskim w 2005 roku, przeprowadził się do Nowego Jorku, aby kontynuować swoją karierę muzyczną. Wydał kilka albumów, m.in. „Talk To You Later” (2008) i „Here and Now” (2017). W 2023 roku został uhonorowany tytułem „Ambasadora Miasta Żywca” za swoje osiągnięcia i działalność artystyczną przez władze miasta.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891-1945)
Polska Safona, kobieta-motyl, poetka miłości, komediopisarka, obdarzona również talentem malarskim. Była pierwszą w polskiej poezji poetką, która odważyła się pisać o intymnych przeżyciach kobiety, namiętności, erotyzmie, zaczarowaniu miłosnym. Tak w poezji jak i życiu, miłość była dla niej najważniejsza, gdy kochała, czuła się najszczęśliwsza. Poezja Marii Pawlikowskiej–Jasnorzewskiej do dziś pulsuje emocjami, zachwycającymi frazami, rozmarzeniem i apoteozą miłości. Poetka była jak kwiat cieplarniany, delikatny i ulotny. Pozostawiła nam wiersze przenoszące nas w świat marzeń, zachwytu i emocji. Warto zanurzyć się w ten świat, by oderwać się od codzienności.
MARIA PAWLIKOWSKA–JASNORZEWSKA
„Kto chce, bym go kochała”
Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce i przyglądać robakom i każdej najmniejsze trawce.
Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić, i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści.