W Paryżu na kilka godzin przed zaplanowaną na sobotnie popołudnie demonstracją policja poinformowała o 61 osobach zatrzymanych i rozbiciu dwóch pochodów, które nie zostały wcześniej zgłoszone władzom.
Krótko wcześniej w sobotę policja poinformowała, że prowadzi kontrole w miejscach, w których władze wcześniej zakazały przeprowadzania demonstracji. Chodzi m.in. o siedziby urzędu prezydenta i premiera oraz dworce kolejowe. Wśród zatrzymanych są osoby, które miały przy sobie zakazany sprzęt: nóż, rękawice używane do walk, kominiarki i fałszywe insygnia policyjne.
Dwadzieścia jeden osób zostało zatrzymanych przed siedzibą prywatnej stacji telewizyjnej CNews, którą krytycy oskarżają o sympatyzowanie ze skrajną prawicą. Uczestnicy zgromadzenia pod siedzibą stacji obrzucili budynek różnymi przedmiotami, wybijając szyby.
Policja zmusiła do rozejścia się dwa niezgłoszone zgromadzenia w Paryżu. W pierwszym uczestniczyło około 100 związkowców, którzy zebrali się przy Dworcu Północnym (Gare du Nord). W drugim zgromadzeniu, podobnej wielkości, uczestniczyli licealiści.
W Lyonie policja użyła gazu łzawiącego przeciwko grupie, która zgromadziła się koło uniwersytetu Lyon 3. W Marsylii protestujący wybili szyby posterunku policji.
Na sobotę zapowiedziano liczne akcje protestu i demonstracje z udziałem rozmaitych grup społecznych i zawodowych odczuwających skutki rosnących kosztów życia. Do licealistów i studentów mieli dołączyć m.in. niektórzy związkowcy i rolnicy oraz inne grupy zawodowe. MSW spodziewa się około 90 demonstracji i 500 mniejszych akcji protestu.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ akl/
W Paryżu od soboty rano zaczęto zamykać część stacji metra w związku z demonstracją, która odbędzie się po południu. Dotąd zamknięto stacje w okolicach Pól Elizejskich i Łuku Triumfalnego. Kolejne będą wyłączane z ruchu od południa.
O godz. 8 zamknięto stacje linii 1 i 2: Charles de Gaulle Etoile (przy Łuku Triumfalnym), a także stacje linii 1 przy Polach Elizejskich: George V, Franklin D. Roosevelt, Champs-Elysees-Clemenceau. Zamknięto też stacje linii 1 przy placu Zgody (Concorde) i ogrodach Tuileries, które leżą na przeciwległym do Łuku Triumfalnego, wschodnim krańcu Pól Elizejskich.
Od rana zamknięte są lub zostaną zamknięte od południa stacje Opera linii: 7,8 i 3, przy gmachu Opery paryskiej. Wcześniej władze nie zgodziły się na to, by w tym miejscu odbyła się demonstracja.
W godzinach rannych na Polach Elizejskich panował spokój, choć właściciele części sklepów zdecydowali się na zasłonięcie witryn w obawie przed zniszczeniami.
O godz. 14 w Paryżu ma się rozpocząć demonstracja, która – według szacunków policji – może zgromadzić około 40 tys. osób. Sobota ma być w całym kraju dniem protestów, pod hasłem połączenia sił różnych środowisk i grup zawodowych odczuwających skutki rosnących cen i kosztów życia. Oczekiwane są zarówno mniejsze akcje, np. blokady, jak i demonstracje i pochody.
Skalę tych wystąpień trudno przewidzieć. Za mobilizacją wypowiedzieli się niektórzy uczestnicy dawnego ruchu tzw. żółtych kamizelek – protestów z lat 2018-19. Oczekuje się udziału licealistów i studentów, części związków zawodowych i organizacji rolników.
Źródła w policji cytowane przez agencję AFP szacowały, że około 150 tys. uczestników może wziąć udział w demonstracjach poza Paryżem, a około 40 tys. w stolicy. W Paryżu zabroniono demonstracji w strategicznych miejscach: w rejonie urzędu premiera, wokół Pałacu Elizejskiego i na Polach Elizejskich.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ akl/
Demonstracje we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia zgromadziły w sobotę przed południem ok. 32 tys. ludzi – podało MSW. W niektórych miejscach doszło do poważnych incydentów, np. w Marsylii, gdzie grupa ludzi wdarła się do budynku merostwa. Policja przeprowadziła w całym kraju 166 zatrzymań.
Dane te MSW podało jeszcze przed początkiem demonstracji w Paryżu o godz. 14. Jeszcze przed jej rozpoczęciem na paryskim Placu Republiki, gdzie zgromadziły się tłumy, w tym bardzo wielu młodych ludzi, policja kilkakrotnie użyła gazu łzawiącego, a później armatek wodnych.
Ogółem w pierwszej połowie dnia władze odnotowały łącznie 140 różnego rodzaju akcji w całym kraju. Zgromadzenia i protesty zostały zapowiedziane na sobotę przez różne grupy społeczne i zawodowe, takie jak licealiści i studenci, aktywiści klimatyczni, część związków zawodowych i organizacji rolniczych, uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek”.
Doszło do aktów wandalizmu – w Rouen, na północny zachód od Paryża, ktoś wcześnie rano podłożył ogień pod budynek uniwersytecki. W Marsylii celem wandali stały się sklepy i posterunek miejskiej policji, w Lyonie – kiosk biura miejskiej informacji turystycznej. Do konfrontacji między policją a zamaskowanymi młodymi ludźmi doszło również w Bordeaux, gdzie policja użyła gazu łzawiącego.
Później w Marsylii grupa ludzi sforsowała drzwi do budynku merostwa i na krótko wtargnęła do środka. Mer miasta (drugiego co do wielkości we Francji) Benoit Payan poinformował, że rozmawiał z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i że do Marsylii skierowane zostaną dodatkowe siły policji.
W pierwszej połowie dnia doszło również do blokad na rondach w kilku mniejszych miastach i w Rennes w zachodniej Francji. Tego rodzaju blokady były powszechną formą protestu podczas wystąpień „żółtych kamizelek” z lat 2018-19.
Premier Sebastien Lecornu zwołał kolejne spotkanie komórki antykryzysowej na godz. 18.
Od tygodni na portalach społecznościowych pojawiały się wezwania do zorganizowania 17 października protestów, nawiązujących do ruchu „żółtych kamizelek”, w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia. Apele te narastały na fali niedawnych wystąpień licealistów i sobotnie demonstracje prezentowano jako połączenie postulatów różnych grup.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ akl/