New York, NY
54°
Clear
7:16 am6:04 pm EST
Feels like: 50°F
Wind: 7mph NNE
Humidity: 66%
Pressure: 30.27"Hg
UV index: 0
8 am9 am10 am11 am12 pm
52°F
54°F
55°F
57°F
59°F
SatSunMonTueWed
64°F / 46°F
68°F / 46°F
73°F / 54°F
64°F / 50°F
66°F / 54°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Turystyka
Społeczeństwo
Opinie i Analizy
Kultura

Alaska nie na sprzedaż

06.09.2025
Centrum Ketchikan - widok z pokładu wycieczkowca

Za sprawą spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, które odbyło się w Anchorage na Alasce, kraina ta znalazła się na ustach całego świata. Wszyscy wiedzą, że takie miejsce istnieje, ale już tylko część potrafi je umiejscowić na mapie, a jeszcze mniej osób, w tym Amerykanów, cokolwiek może o nim powiedzieć.

Fakt, że wybrano Alaskę na miejsce spotkania prezydentów Stanów Zjednoczonych i Rosji, gdzie omawiano sprawę Ukrainy i możliwość zakończenia trwającej trzy i pół roku wojny, a raczej inwazji na niepodległy kraj, świadczy o ważności tej ziemi dla obu stron rozmów, choć każda z nich inaczej postrzega jej symbolikę i historyczny aspekt. W związku z tym postanowiłem przybliżyć Czytelnikowi ten skrawek ziemi, w rzeczywistości to ogromne połacie, pięć razy większe od powierzchni Polski. Tak się składa, że kilka lat temu miałem okazję odwiedzić Alaskę, więc połączę tu wiedzę „książkową” z osobistym doświadczeniem, co – mam nadzieję – uatrakcyjni ten reportaż.

Pełen bogactw mineralnych, gęsto zalesiony, lecz słabo zaludniony obszar od XVIII wieku był terenem rabunkowej eksploatacji, dokonywanej przez rosyjskich myśliwych i handlarzy futer. Kiedy zwierzynę prawie doszczętnie wybito, carska Rosja postanowiła pozbyć się bezużytecznych, jak się jej wydawało, terenów. Kupić je miała Wielka Brytania, ale Rosjanie woleli sprzedać ziemię Amerykanom, których uważali za mniejszych konkurentów w walce o panowanie nad światem i handlem międzynarodowym. Dziś wiemy, jak bardzo mylili się w swojej ocenie i jak bardzo żałują transakcji, o czym mówią niezmiernie rzadko, wstydząc się braku realizmu, rozsądku i umiejętności negocjacyjnych.

Alaska to najwyższy łańcuch górski w Ameryce Północnej, ciągnący się na tysiąc kilometrów

Umowa sprzedaży Alaski została podpisana w nocy z 29 na 30 marca 1867 roku i opiewała na sumę 7,2 mln dolarów (około 200 mln dolarów po obecnym kursie). Traktat został ratyfikowany przez Senat Stanów Zjednoczonych 9 kwietnia 1867 roku, a 14 lipca 1868 roku Izba Reprezentantów zezwoliła na przelew pieniędzy.

Jak bardzo Rosja nie może pogodzić się z utratą Alaski świadczy wydane w 2023 roku przez Putina rozporządzenie o wyasygnowaniu środków na poszukiwanie i ochronę prawną zagranicznych nieruchomości, które należały do Rosji w okresach carskim i sowieckim, co dotyczy również Alaski. W związku z tym rzecznik Departamentu Stanu USA Vedant Patel wydał oświadczenie, w którym napisał, że powrót terytorium, o który upomina się Federacja Rosyjska nie wchodzi w rachubę, strona rosyjska nie ma żadnej podstawy prawnej do ubiegania się o niego i w ogóle nie jest na sprzedaż.

Choć zakup Alaski dzisiaj jest uznawany za najlepszy interes, jaki Stany Zjednoczone kiedykolwiek zrobiły, wtedy nie był traktowany jako dobra transakcja. Krytycy uważali, że cena za odległy i trudno dostępny region była zbyt wysoka.

Przez pierwsze trzy dekady od zakupu rząd federalny nie przykładał większej wagi do rozwoju Alaski. Dopiero w latach 90. XIX wieku, wraz z odkryciem złóż złota w kanadyjskim Klondike, wybuchła gorączka złota nad granicznym Jukonem, która przyczyniła się do wzrostu populacji i rozwoju regionu. Ten cenny kruszec wpierw znaleziono w Juneau, później, w 1898 roku natrafiono na niego w okolicach Nome, a w 1902 niedaleko Fairbanks.

Na Alaskę ściągali marzyciele o szybkim i wielkim zarobku. Zakładali kopalnie, by wydobywać jak najwięcej złota. Przy okazji jego poszukiwań, odkryto pokłady srebra, cyny i węgla kamiennego. By transportować skarby, rozpoczęto budowę sieci kolejowej.

Od tego czasu upłynęło ponad pół wieku, zanim Alaska weszła do Unii, stając się jej 49-tym stanem. Później dołączyły do niej tylko Hawaje.

Narracja, że zakup Alaski uważany jest za najbardziej opłacalną inwestycję w historii USA nie jest przesadą. Jej bogactwo przyrody jest zadziwiające i przyciąga turystów z całego świata. Na jej terenie znajdują się łańcuchy górskie, lodowce, wulkany i fiordy. Fauna Alaski jest równie imponująca, obejmując m.in. niedźwiedzie grizzly, orły, bieliki, wieloryby, łosie, lisy polarne, kozły śnieżne i całą gamę ryb z łososiem alaskańskim na czele.

Ponadto region ten posiada bogatą kulturę rdzennej ludności, takiej jak Inuici, czy Tlingitowie, którzy przez wieki zachowywali swoje tradycje i wierzenia.

Alaska to również najwyższy łańcuch górski w Ameryce Północnej, leżący na Półwyspie Alaska i mający długość około tysiąca kilometrów. Siedemnaście szczytów należy do dwudziestu najwyższych w USA. Najwyższy z nich to Denali, będący najwyższym wierzchołkiem w USA i w całej Ameryce Północnej. To pierwotna jego nazwa wprowadzona przez Indian Alabasków, którzy zamieszkiwali te tereny przez wieki, a którą w 1917 zmieniono na Mount Mc Kinley na cześć 25-go prezydenta Williama Mc Kinley, który w 1901 roku zginął w zamachu. Tu przebiega klimatyczna granica między północnym obszarem o klimacie okołobiegunowym i południkowym obszarem o klimacie umiarkowanym.

Ketchikan – „Światowa Stolica Łososia”

Po wieloletnich protestach lokalnej ludności, w 2015 roku administracja Baracka Obamy przywróciła górze pierwotną nazwę.

I to chęć zdobycia tego szczytu była powodem mojego planowanego wyjazdu na Alaskę, do którego miało dojść pod koniec ubiegłego wieku. Z powodów zawodowych nie pojechałem, ale trzech moich przyjaciół poleciało. Wszyscy zdobyli szczyt, czym chwalą się do dzisiaj. Mnie zajęło kolejne dwie dekady, zanim zawitałem na ziemi tego dalej dziewiczego stanu, ale bez zamiaru wchodzenia na Denali. Przypłynąłem statkiem wycieczkowym. Ta forma podróżowania dla wielu wydaje się być nudna i pozbawiona fizycznej aktywności, z czym zupełnie się nie zgadzam. Jeżdżąc zwykle na wspinaczkę, trekking, narty, żagle, raz można sobie pozwolić na leniuchowanie, czym wcale do końca ono nie było. Mogący zabrać na pokład trzy tysiące pasażerów kolos, którego nazwy nie podaję, żeby nie być posądzonym o reklamowanie firmy nim zarządzającej, posiada wiele atrakcji rozrywkowych i sportowych, z których można korzystać bez limitu. Ja najczęściej pływałem w niedużym basenie, biegałem po pokładowej bieżni, spacerowałem i grałem w ping ponga. Inni, stanowiący najliczniejszą grupę, przesiadywali w stołówkach, restauracjach oraz barach i objadali się jak bąki. Widocznie taka forma urlopu najbardziej ich satysfakcjonuje i dawali jej upust.

Jak wspomniałem na początku, Alaska jest pięć razy większa od Polski i nie sposób ją objechać, czy zawitać do wszystkich ważniejszych miejsc. To nie są jednak jedyne przeszkody, które nie pozwalają głębiej poznać ten fascynujący region. Najważniejszy jest brak czasu na dłuższy pobyt, który zawsze mi najbardziej dokucza. Więc pozostał wycieczkowiec i muszę przyznać, że spełnił moje oczekiwania.

Ograniczony do portów, do których przypływał statek, liznąłem tylko cząstkę tego, co oferuje stan, ale dało mi to wyobrażenie całości. Urzekły mnie przede wszystkim lodowce, których na Alasce jest około sto tysięcy. Te pozornie nieciekawie wyglądające masy zamarzniętego śniegu są fascynującym tworem natury. Aby się uformował, muszą zostać spełnione pewne warunki: opad śniegu, kierunek wiatru, zachmurzenie, ukształtowanie terenu i temperatura powietrza. Lód lodowca powstaje wskutek rekrystalizacji pod ciśnieniem. Powyżej granicy wiecznego śniegu, zimowy opad nie ulega całkowitemu stopnieniu, jego mniejsza, czy większa warstwa leży do następnej zimy. W ten sposób z roku na rok gromadzi się coraz więcej śniegu, który w wyniku topnienia i sublimacji pod działaniem słońca, deszczu, czy ciepłego wiatru, pod własnym ciężarem zamarza. Tak w ekspresowym skrócie tworzą się lodowce, ale wskutek globalnego ocieplenia kurczą się one w zastraszającym tempie, co też gołym okiem widać na Alasce. Zjawisko to najlepiej zaobserwować z pokładu statku pasażerskiego. Wystają z powierzchni wody nawet na kilkadziesiąt metrów. Na wielu z nich, w ciepły, słoneczny dzień wylegują się foki, wydry i lwy morskie. Często stałem na górnym pokładzie i zachwycałem się niezapomnianym widokiem. Tylko od czasu do czasu przypominałem sobie sceny z Titanica i wydawało mi się, że zaraz uderzymy w jakiegoś lodowego kolosa i statek zacznie tonąć.

Skagway w czasie gorączki złota stanowiło centrum transportowe tego kruszcu

Globalne ocieplenie przywodzi na myśl obrazy podnoszącego się poziomu mórz, które zagrażają obszarom przybrzeżnym. Jednak w stolicy Alaski – Juneau, jak prawie nigdzie indziej na świecie, zmiany klimatu mają odwrotny skutek: wraz z topnieniem lodowców poziom lądu podnosi się, co powoduje cofanie się wód morskich.

Geologia jest złożona, ale sprowadza się do tego: uwolniony od miliardów ton masy lodowej ląd podniósł się niczym poduszka, odzyskująca swój kształt po zabraniu z niej głowy. Ląd podnosi się tak szybko, że podnoszący się poziom mórz – wszechobecny produkt uboczny globalnego ocieplenia – nie nadąża za tempem. W rezultacie względny poziom mórz spada w tempie jednym z najwyższych, jakie kiedykolwiek odnotowano.

Grenlandia i kilka innych miejsc doświadczyło podobnych skutków topnienia lodowców, które zaczęło się ponad 200 lat temu, jednak skutki te są bardziej zauważalne w Juneau i okolicach, gdzie większość lodowców cofa się rocznie o dziewięć metrów lub więcej.

W rezultacie region stoi w obliczu nietypowych wyzwań środowiskowych. Wraz ze spadkiem poziomu morza w stosunku do lądu, obniża się również poziom wód gruntowych, a strumienie i mokradła wysychają. Ziemia wyłania się z wody, zastępując utracone mokradła, co powoduje przesunięcie się granic własności i prowadzi do sporów o to, kto jest właścicielem gruntów i jak należy je użytkować.

Juneau był jednym z pięciu, czy sześciu portów, do których przypływał mój wycieczkowiec. Przy długim nabrzeżu cumowały już trzy takie jednostki. Załoga oferowała wycieczki, które były co najmniej dwukrotnie droższe od tych, które można było sobie wybrać po zejściu na ląd. Wybrałem jedną, która wydawała się być najbardziej atrakcyjna, bo prowadziła przez najważniejsze punkty miasta i okolic. Stolica stanu nie ma ciekawych zabytków architektonicznych, ale ma sporo miejsc związanych z historią grodu i jego rozwojem, który wpierw przypadł w okresie gorączki złota, a później po zbudowaniu ropociągu Trans-Alaska w 1977 roku, kiedy to budżet stanowy zaczęły zasilać wysokie zyski ze sprzedaży ropy naftowej. Dzisiaj miasto odwiedza rocznie ponad milion turystów, przybywających doń statkami wycieczkowymi.

Typowa uliczka w Skagway

Innym ciekawym przystankiem, do którego na cały dzień przypłynął mój liniowiec, było miasteczko Skagway, które w szczytowym okresie gorączki złota stanowiło jedno z centrów transportowych tego cennego kruszcu. Tak jak na przełomie XIX i XX wieku ściągali doń poszukiwacze szlachetnego metalu, tak dzisiaj przybywają tu turyści, których urzeka przejażdżka historycznym szlakiem kolejowym White Pass, którym wywożono złoto. Nie wiem, czy wagony kolejki pamiętają tamte czasy, jeżeli nie, to wykonane są na wzór z tamtej epoki. Podziwiając gęsto zalesione wzgórza, poczułem się, jak prawdziwy poszukiwacz skarbów.

W swojej relacji nie mogę pominąć pierwszego portu – Ketchikan, który leży na wyspie Revillagigedo w Archipelagu Aleksandra. Słynie on z połowu mojej ulubionej ryby – łososia i nawet znany jest jako „Światowa Stolica Łososia”. Nie mogłem się oprzeć zasmakowaniu świeżo złowionego i upieczonego na straganie przy przybrzeżnym  molo. Pożarłem go w trzy sekundy.

Autor tekstu i zdjęć: Wiesław Cypryś

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE