New York, NY
54°
Clear
6:28 am4:50 pm EST
Feels like: 54°F
Wind: 6mph WSW
Humidity: 83%
Pressure: 30.3"Hg
UV index: 0
5 am6 am7 am8 am9 am
54°F
54°F
54°F
55°F
59°F
WedThuFriSatSun
75°F / 63°F
73°F / 66°F
70°F / 59°F
66°F / 52°F
61°F / 48°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Ameryka

Ameryka wybiera. Ważą się losy republikańskiej większości w Kongresie

02.11.2026

Amerykanie we wtorek zagłosują w wyborach, które zdecydują o nowym składzie Kongresu USA i władzach w większości stanów. Dotychczasowe wskaźniki sugerują rekordową frekwencję i zwycięstwo Demokratów, co może pokrzyżować plany prezydenta na drugą połowę jego kadencji.

Wyborcy wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 ze 100 senatorów. W 36 stanach wybiorą też gubernatorów i stanowe legislatury, a także wezmą udział w dziesiątkach lokalnych referendów.

Dniem wyborów jest wtorek, ale w praktyce w większości kraju głosowanie – zarówno drogą korespondencyjną, jak i osobiście – trwa już od tygodni. Do niedzieli zagłosowało w ten sposób ponad 54 mln Amerykanów, czyli znacząco więcej niż w ostatnich wyborach połówkowych (midterms). Przed dniem wyborów głos oddało wówczas 46 mln osób, a łącznie 112 mln).

Jako pierwsi głosować zaczną we wtorek mieszkańcy stanów na Wschodnim Wybrzeżu USA, gdzie lokale wyborcze będą otwarte od godz. 6 (godz. 12 w Polsce), a jako ostatnie, o godz. 6 w środę czasu polskiego, zamkną się lokale wyborcze na Hawajach i Alasce.

Główną stawką wyborów jest nowy układ sił w Kongresie. Obecnie Partia Republikańska ma większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Kongresie (219-214 w izbie niższej, 53-47 w wyższej), lecz według sondaży Demokraci są faworytami do przejęcia kontroli nad obiema.

O ile przejęcie Izby przez opozycję od dawna było spodziewane, o tyle w przypadku Senatu taki wynik jeszcze na początku kampanii wydawał się niemal niemożliwy z uwagi na mapę wyborczą: większość z 33 wyścigów o fotel senatora odbywa się w „czerwonych” stanach, czyli tradycyjnie głosujących na kandydatów Partii Republikańskiej. Pikujące notowania prezydenta Donalda Trumpa sprawiły jednak, że szereg mandatów uznawanych wcześniej za bezpieczne dla Republikanów stały się zagrożone.

Kluczowe dla przyszłego układu sił w Senacie będą wyścigi wyborcze w siedmiu stanach, gdzie sondaże wskazują niewielkie różnice między kandydatami: na Alasce, w Iowa, Kansas, Maine, Michigan, Ohio i Teksasie. Poza Michigan wszystkie mandaty należą tam obecnie do Republikanów i we wszystkich tych stanach, z wyjątkiem Maine, od lat to zdecydowaną przewagę miała prawica. Ponadto Demokraci są zdecydowanymi faworytami do przejęcia republikańskiego mandatu w Karolinie Północnej. Sondaże dają im też szanse w innych tradycyjnych bastionach konserwatystów, w Nebrasce i Karolinie Południowej.

Najwięcej uwagi mediów oraz pieniędzy darczyńców przyciągnęły zwłaszcza pojedynki w Teksasie i Michigan.

W Teksasie James Talarico ma szansę wygrać wybory do Senatu jako pierwszy Demokrata w tym stanie od 1988 roku. Mierzy się z popieranym przez Trumpa stanowym prokuratorem generalnym Kenem Paxtonem. Talarico to były student teologii i stanowy kongresmen, z kolei Paxton ma za sobą liczne skandale korupcyjne i obyczajowe. Demokraci od lat starają się zdobyć konserwatywny, lecz przeżywający zmiany demograficzne Teksas, ale przez ostatnie kilkadziesiąt lat partia nie wygrała tam żadnych wyborów. Sondaże dają Talarico niewielką przewagę.

Jak jednak zaznaczyła w rozmowie z PAP Stephanie Grasmick, współpracująca z Demokratami specjalistka od kampanii w internecie, doświadczenia z błędnymi badaniami każą zachować powściągliwość.

– Pamiętam, jak Partia Demokratyczna była pewna, że wygra w Teksasie w 2014 roku. I w 2018 roku. I w 2022 roku. Nie wygrała ani razu, więc w końcu traci się nadzieję – powiedziała. Nawet stosunkowo niewielki błąd sondażowy może całkowicie zmienić spodziewany układ sił w Kongresie.

Drugi z najpilniej obserwowanych pojedynków do Senatu toczy się w Michigan, gdzie kandydat lewego skrzydła Demokratów Abdul El-Sayed walczy o mandat z byłym kongresmenem i reprezentantem republikańskiego establishmentu Mike’iem Rogersem. Kontrowersje w tej kampanii dotyczyły przede wszystkim islamu wyznawanego przez El-Sayeda, syna egipskich imigrantów, oraz jego ostrej krytyki  pod adresem Izraela. Trump nazywał go dżihadystą (mimo że El-Sayed potępia terroryzm), wiceprezydent J.D. Vance sugerował, że nie jest prawdziwym Amerykaninem (choć urodził się w Michigan i jest obywatelem USA).

Kongresmenka Demokratów Haley Stevens, którą El-Sayed pokonał w partyjnych prawyborach, na finiszu kampanii, ku zaskoczeniu współpracowników i polityków partii, poparła Rogersa. Tłem dla tej decyzji były kontrowersje dotyczące poglądów El-Sayeda na temat Izraela.

Kontrowersje towarzyszą też wyborom na Alasce, gdzie była kongresmenka Demokratów Mary Peltola ma szanse na odebranie mandatu senatorowi Republikanów Danowi Sullivanowi. Na pierwszy plan w tej kampanii wysunęła się jednak kandydatura innego Dana Sullivana, nieznanego dotąd szerzej, emerytowanego nauczyciela startującego jako kandydat niezależny. Według „New York Timesa” Sullivan (na karcie wyborczej widnieje jako Daniel J. Sullivan Jr.) został zwerbowany przez działaczy Demokratów do udziału w wyborach, by zmylić wyborców. Trump bezskutecznie starał się, by sąd wstrzymał zatwierdzenie ewentualnej wygranej Peltoli, i ocenił, że w wyniku fortelu Demokratów wyborów nie będzie można uznać za uczciwe.

Obok rywalizacji o mandaty w Kongresie w 36 z 50 stanów USA odbywają się wybory o fotel gubernatora. Według ośrodka Cook Political Report Demokraci są faworytami w 20 z nich, a w ich zasięgu są co najmniej kolejne trzy. Taki układ sprawiłby, że partia byłaby u władzy w większości stanów.

Mimo że Partia Demokratyczna wciąż nie cieszy się dobrą reputacją, sprzyjają jej jeszcze większa niepopularność prezydenta oraz nastroje elektoratu, zawiedzionego niespełnionymi obietnicami obniżenia kosztów życia, cen paliwa i niewszczynania nowych wojen. We wszystkich badaniach respondenci konsekwentnie wymieniają koszty życia i inflację na pierwszym miejscu wśród ważnych dla nich kwestii. Dalsze miejsca zajmują: opieka zdrowotna, imigracja, sztuczna inteligencja i centra danych na potrzeby rozwijania sztucznej inteligencji.

Według opublikowanego w sobotę sondażu pracowni Harris dla dziennika „Guardian” w czołówce problemów wskazywanych przez wyborców jako najważniejsze są też korupcja i bogacenie się rządzących. We wszystkich tych sprawach wyborcy deklarują większe zaufanie do opozycji.

Choć poparcie dla Trumpa jest na historycznie niskim poziomie (sondażowa średnia obliczona przez „New York Times” to 37 proc.), a jego nazwisko nie widnieje na kartach wyborczych, prezydent od tygodni jeździ po kraju, prosząc wyborców, by „udawali”, że widnieje tam jego nazwisko. Liczy w ten sposób na to, że jego zaangażowanie w kampanię skłoni jego wyborców – którzy relatywnie rzadziej głosują w wyborach połówkowych niż Demokraci – do liczniejszego pójścia do urn wyborczych.

Podczas kilkudziesięciu wieców wyborczych, organizowanych głównie na terenach uważanych za bastiony Republikanów, Trump obiecywał wypłacenie 5 tys. dol. każdemu dorosłemu Amerykaninowi, jeśli Republikanie wygrają. Od wyborczej wygranej uzależniał też inne świadczenia i wypłaty. Jak odnotował „New York Times”, jego kampanijne przemówienia były jeszcze bardziej chaotyczne i wulgarne niż w poprzednich kampaniach; ku konsternacji komentatorów Trump niemal w każdym wystąpieniu zachwalał też ciało – z naciskiem na pośladki – senatora z Ohio Jona Husteda oraz innych polityków.

Mimo że Trump nie jest na karcie wyborczej, wybory będą mieć duże znaczenie wobec tego, jak będzie wyglądała druga połowa jego prezydentury. Tracąc kontrolę nad Kongresem, będzie miał ograniczone możliwości realizowania swojego programu. Demokraci zapowiedzieli ponadto liczne śledztwa w sprawie zarzucanej Trumpowi i jego otoczeniu korupcji. Prezydent nie kryje, że spodziewa się kolejnego impeachmentu.

Jak powiedział PAP były ambasador USA w Polsce Daniel Fried, prezydenci, których partia przegrywała wybory połówkowe – a jest to regułą – skupiali się na polityce zagranicznej, w której to dziedzinie mają większe uprawnienia i szanse na zapisanie się w historii.

– Trump może czuć się swobodnie albo chcieć „odcisnąć swoje piętno”. Może więc zrobić bardzo wiele – ocenił były dyplomata, lecz dodał, że jeśli Republikanie poniosą dotkliwą porażkę, „pozycja polityczna Trumpa zostanie uznana za osłabioną, co przyspieszy zmierzch jego władzy”. Zaznaczył też, że Demokraci wraz z tradycyjnymi Republikanami szykują się do ograniczenia pola manewrów prezydenta jeśli chodzi o możliwe ocieplenie z Rosją.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ akl/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE