Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że opuszczenie przez ostatnich amerykańskich żołnierzy Iraku jest wielkim dniem, a Amerykanie zostawiają ten kraj w rękach wspaniałego premiera, którego on w pełni popiera.
„Dzisiaj mam przyjemność ogłosić, że ostatnie oddziały amerykańskie opuszczają Irak! Minęło sporo czasu, a to właśnie bardzo złe decyzje wpędziły nas w tę trudną sytuację, ale wkrótce stanie się to częścią historii. To wielki dzień dla Ameryki, a co ważne, opuszczamy Irak, pozostawiając mu wspaniałego nowego premiera, Alego al-Zaidiego – osobę, którą popierałem od samego początku i którą w pełni popieram” – napisał Trump na platformie Truth Social.
„Rozpoczęta w 2003 roku za prezydentury George’a W. Busha, kontynuowana w 2014 roku przez administrację Baracka Husseina Obamy oraz Śpiącego Joe Bidena, operacja Inherent Resolve kończy się w 2026 roku pod przywództwem prezydenta Donalda J. Trumpa. Ten dzień to zwycięstwo Stanów Zjednoczonych, zwycięstwo Iraku oraz zdecydowane zwycięstwo nad ISIS, które zostało całkowicie zniszczone przez administrację Trumpa w pierwszej kadencji, wraz z innymi bardzo złymi i niebezpiecznymi graczami. (…) Wyznaczyłem jasną misję, dałem naszym dowódcom narzędzia do jej zakończenia i nie pozwoliłem, by tymczasowa obecność stała się stałą. Miałem wybór: zostać lub odejść i czułem bez wątpienia, że nadszedł czas, by Ameryka wróciła do domu. Premier Zaidi jest wspaniały i mam nadzieję, że poradzi sobie bardzo dobrze. Przyjechaliśmy walczyć z kalifatem, nie ma już kalifatu, wracamy do domu” – dodał.
Wcześniej w środę Pentagon poinformował, że ostatni żołnierze uczestniczący w operacji Inherent Resolve, wymierzonej w dżihadystyczną organizację Państwo Islamskie (IS/ISIS), opuścili Irak. Amerykańska obecność wojskowa w tym kraju rozpoczęła się od inwazji w 2003 roku, której celem było obalenie dyktatora Saddama Husajna. Siły USA okupowały kraj, ustanowiły rząd zdominowany przez szyitów i latami prowadziły walkę z rebelią, po czym wycofały się pod koniec 2011 roku. Jednak niespełna trzy lata później powróciły na prośbę rządu irackiego, by wesprzeć jego siły w walce z Państwem Islamskim. Wyjście amerykańskich wojsk z Iraku zostało uzgodnione w 2024 roku za kadencji prezydenta Joe Bidena.
W ostatnich miesiącach w Iraku stacjonowało zaledwie 2,5 tys. amerykańskich żołnierzy, głównie w rejonie kurdyjskiego miasta Irbil oraz w rejonie Bagdadu. W szczytowym momencie w 2007 roku żołnierzy USA było ponad 170 tys. W ciągu ponad dwóch dekad obecności w Iraku zginęło tam ok. 4,5 tys. Amerykanów. (PAP)
bjn/ kar/
Szef Pentagonu Pete Hegseth oznajmił w środę, że administracja Trumpa sprowadzi z zagranicy do kraju „dziesiątki tysięcy” żołnierzy. Hegseth ogłosił też szereg nowych inicjatyw, w tym powołanie dowództwa ds. „wojny autonomicznej” z użyciem AI oraz wzmocnienie nacisku na religię w wojsku.
Hegseth wystąpił w środę w bazie piechoty morskiej w Quantico pod Waszyngtonem w ramach „orędzia o stanie sił zbrojnych”. Ogłosił tam wprowadzenie sześciu nowych inicjatyw, m.in. budowy „nowych pięknych baz” dla wracających oddziałów z zagranicy, powołania Dowództwa ds. Wojny Autonomicznej i Biura ds. Religijnych. Hegseth zapowiedział też redukcję stanowisk generalskich i admiralskich o 20 proc.
Mówiąc o budowie nowych baz w USA, Hegseth zapowiedział, że do kraju wrócą „dziesiątki tysięcy” żołnierzy.
„Pod przywództwem tego zwierzchnika sił zbrojnych sprowadzamy do domu dziesiątki tysięcy naszych najlepszych żołnierzy. Zwiększamy liczebność sił połączonych o dziesiątki tysięcy i przenosimy uwagę tam, gdzie jest jej miejsce: na obronę ojczyzny i naszej półkuli, przy jednoczesnym przewyższaniu każdego globalnego zagrożenia” – powiedział minister. Nie rozwinął wypowiedzi dotyczącej powrotu żołnierzy, lecz padła ona w trakcie przeglądu sił USA w Europie, który ma skutkować redukcją wojsk na kontynencie. W środę ostatnie wojska USA wycofały się też z Iraku.
Główne ogłoszenie Hegsetha dotyczyło zapowiedzi utworzenia nowego „Dowództwa ds. Wojny Autonomicznej” w strukturach wojska, poświęconego prowadzeniu wojny za pomocą robotów i sztucznej inteligencji. Na czele dowództwa ma stać czterogwiazdkowy generał.
Szef Pentagonu powołał się na wnioski wyciągnięte z wojny na Ukrainie jako motywację do utworzenia nowego dowództwa i zapowiedział zmianę sposobu, w jaki wojsko pozyskuje, testuje i używa dronów oraz innej podobnej broni.
Mówiąc o nowych bazach w USA, Hegseth zapowiedział, że „nowe piękne bazy” będą mieć powierzchni dziesiątki tysięcy hektarów, z własną produkcją energii i nowoczesną obroną powietrzną. Zgodnie z zarządzeniem prezydenta o „pięknej architekturze publicznej” obiekty mają powstać w stylu klasycznym. Gubernatorzy stanów będą przedstawiać swoje oferty kierownictwu Pentagonu.
Minister wojny zapowiedział też znaczne podwyższenie roli, jaką odgrywa w wojsku religia. Ogłosił utworzenie Biura ds. Religijnych, podległego bezpośrednio szefowi resortu.
Biuro ma bronić budżetów kapelanów, domagać się infrastruktury i wzmacniać duszpasterstwo wojskowe. Uzasadniał, że mniej niż 5 proc. żołnierzy deklaruje się jako niewierzący. Porównywał przy tym „etos wojownika” do postawy biblijnego proroka Izajasza i jego odpowiedź na wezwanie Boga, „Oto ja, poślij mnie”.
– Poślij mnie do walki z czerwonymi mundurami. Poślij mnie do walki z komunistami. Poślij mnie do walki z islamistami. Poślij mnie – mówił. Przekonywał, że ani elity z uniwersytetów, ani media nie rozumieją żołnierzy i źle ich przedstawiają, lecz zaznaczył, że to żołnierze wykonują „prawdziwą pracę”.
– Można by rzec, że nasze ministerstwo przywdziewa pełną zbroję Boga, bo choć toczymy fizyczną wojnę, wszyscy wiemy, że prawdziwa walka toczy się duchowo – oznajmił. – Bóg jest dobry; zło nie, a amerykańskie wojsko musi zrozumieć tę różnicę – dodał.
Wystąpienie odbyło się rok po pierwszym spotkaniu Hegsetha w Quantico z niemal 800 generałami i admirałami. Po tym, jak szef Pentagonu zapowiedział 10-proc. cięcia stanowisk generalskich, w tym roku ogłosił podwojenie redukcji etatów.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/wr/