Brigitte Bardot, ikona francuskiego kina lat 50. i 60., nigdy nie grała w Ameryce. Media w USA podkreślają, że zmarła gwiazda w światowej popkulturze zapisała się przede wszystkim rolą w filmie „I Bóg stworzył kobietę”, która uczyniła z niej symbol erotycznej rewolucji i ekranową syrenę epoki.
Mimo że film okazał się klapą kasową we Francji, rok później, po wejściu na ekrany amerykańskie, uczynił z aktorki gwiazdę światowego formatu. Bosley Crowther z „New York Timesa” nazwał ją wówczas „niezaprzeczalnie kreacją najwyższej klasy i fenomenem, który trzeba zobaczyć, aby uwierzyć”, choć – jak wielu krytyków – nie był zachwycony samym filmem.
Gazeta przypomina, że choć Bardot zagrała w ponad 40 filmach u tak renomowanych reżyserów, jak Jean-Luc Godard, Louis Malle czy Henri Georges Clouzot, nigdy nie pracowała w USA.
Najbliżej Hollywood była w niewielkich rolach w filmie „Helena Trojańska” Roberta Wise’a z 1956 roku, kręconym we Włoszech, oraz w „Akcie miłości” z Kirkiem Douglasem, realizowanym we Francji w 1953 roku. Z kolei „Shalako” z 1968 roku, w którym wystąpiła u boku Seana Connery’ego, był brytyjsko-niemiecką produkcją powstającą w Hiszpanii i Anglii. Choć jej filmy budziły w Ameryce ogromne zainteresowanie, a ona sama w szczycie kariery stała się jedną z największych zagranicznych gwiazd na rynku kinowym USA, nigdy nie uległa presji, by przenieść się do Hollywood.
CNN wskazuje na to, że Bardot pomogła wprowadzić rewolucję seksualną do kina dzięki zmysłowym, niepohamowanym kreacjom w czasach, gdy hollywoodzka cenzura zabraniała otwartych rozmów o seksie, nie mówiąc już o nagości.
– W grze miłosnej jest zarówno łowczynią, jak i ofiarą. Mężczyzna jest dla niej obiektem, tak samo jak ona dla niego. I to właśnie rani męską dumę – zauważyła francuska filozofka Simone de Beauvoir w słynnym eseju „Brigitte Bardot i syndrom Lolity”, opublikowanym w „Esquire” w 1959 roku.
„W szczytowym okresie swojej popularności Brigitte Bardot była wzorem do naśladowania niemal pod każdym względem – kopiowano jej celowo niechlujną fryzurę, mocny makijaż oczu i styl ubierania się, obejmujący obcisłe dzianinowe bluzki, wąskie spodnie, wzory w kratkę i falbaniaste spódnice odsłaniające opalone nogi. W 1969 roku została pierwszą celebrytką, której wizerunek posłużył jako model dla Marianne, tradycyjnego symbolu Republiki Francuskiej, zdobiącego ratusze w całym kraju” – zauważył „NYT”.
Do grona komentujących dołączył także „Los Angeles Times”, określając Bardot jako „prekursorkę współczesnych celebrytów – kobietę, która zanim jeszcze pojawiły się media społecznościowe, potrafiła uczynić z własnego życia spektakl obserwowany na całym świecie”. Z kolei branżowy magazyn „Variety” nazwał ją „pierwszą globalną seksbombą ery powojennej”. Jak dodał, wizerunek Bardot „zdefiniował sposób, w jaki kino przedstawia kobiecą seksualność przez kolejne dekady”.
Gdy w 1973 roku ogłosiła odejście z filmu, była już zaangażowana w działalność na rzecz praw i dobrostanu zwierząt, choć jeszcze w 1965 roku mówiła amerykańskiemu reporterowi: – Uwielbiam futra. W 1986 roku, rok po otrzymaniu Legii Honorowej, założyła Fundację Brigitte Bardot, walczącą m.in. z polowaniami na wilki, korridą, wiwisekcją i konsumpcją mięsa końskiego.
W 1987 roku gwiazda sprzedała na aukcji biżuterię i inne osobiste przedmioty, aby zapewnić fundacji stabilność finansową.
„Swoje piękno i młodość oddałam mężczyznom, a teraz swoją mądrość i doświadczenie, to, co we mnie najlepsze, oddaję zwierzętom” – cytuje Bardot „NYT”.
Cztery dekady później fundacja informowała, że przygarnęła ponad 12 tys. zwierząt i działała w 70 krajach, nazywając Bardot „wyjątkową kobietą, która wszystko dała i wszystkim poświęciła dla świata bardziej szanującego zwierzęta”.
Associated Press i „Washington Post” przypominają, że późniejsze lata Bardot naznaczone były kontrowersjami związanymi z radykalnymi wypowiedziami o imigracji i islamie, które doprowadziły do kolejnych wyroków i grzywien we Francji. W 2004 roku została skazana za podżeganie do nienawiści rasowej za komentarze w bestsellerze „Krzyk w ciszy”, w którym nazwała muzułmanów „okrutnymi i barbarzyńskimi najeźdźcami”. Do 2008 roku była skazywana za ten sam zarzut pięciokrotnie.
W wywiadzie dla „Paris Match” w styczniu 2018 roku potępiła ruch MeToo, nazywając zarzuty aktorek dotyczące molestowania seksualnego „hipokrytycznymi, śmiesznymi i nieistotnymi”. Kilka tygodni później amerykańska aktorka Kate McKinnon wcieliła się w Bardot w programie NBC „Saturday Night Live”, krzycząc: „Free Harvey Weinstein!”.
„Washington Post” opisuje Bardot jako zjawisko kulturowe większe niż jej filmografia – artystkę, która świadomie budowała własny mit, a później stała się „podżegającą do nienawiści prawicową komentatorką”.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ kar/