Przewodniczący Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów, James Comer, wezwał burmistrzów miast-sanktuariów – w tym m.in. Bostonu, Chicago i Denver – do złożenia przed Kongresem wyjaśnień, oskarżając ich o brak współpracy z federalnymi służbami imigracyjnymi. W Waszyngtonie ma pojawić się także burmistrz Nowego Jorku, Eric Adams.
Prezydent Donald Trump od pierwszego dnia rządów rozpoczął realizację zapowiedzianej w kampanii wyborczej obietnicy masowego aresztowania i wydalania ze Stanów Zjednoczonych osób, które przebywają na terytorium kraju nielegalnie. Od inauguracji Urząd Imigracyjny (ICE) aresztował średnio 1200 osób dziennie. To o wiele więcej, niż średnia dzienna z czasów Bidena, kiedy aresztowano nieco ponad 300 osób każdego dnia.
Polityka federalna kłóci się jednak w tym aspekcie z linią polityczną wielu amerykańskich miast – zwłaszcza tych największych, które przyjęły status tzw. miast-sanktuariów dla nielegalnych imigrantów. W związku z brakiem współpracy z federalnymi służbami imigracyjnymi lub wręcz utrudniania im działań, Kongres wezwał do wyjaśnień burmistrzów, m.in. Bostonu, Chicago, Denver, a także Nowego Jorku.
W piśmie skierowanym do włodarzy miast-sanktuariów stwierdzono, że ich polityka „czyni Amerykanów mniej bezpiecznymi”, uniemożliwiając skuteczne działania organów ścigania.
Biuro Adamsa przekazało w odpowiedzi na zarzuty, że Nowy Jork współpracuje z rządem federalnym, aby usprawnić system imigracyjny, ale koncentrując się na przestępcach, a nie na uczciwych migrantach. Adams już w grudniu spotkał się z „carem granicznym” Donalda Trumpa, Tomem Homanem, podkreślając, że Nowy Jork nie będzie bezpieczną przystanią dla przestępców.
Przesłuchanie w Kongresie zaplanowano na 11 lutego, ale nie wiadomo jeszcze czy Adams weźmie w nim udział.
Red. JŁ