Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Polska

Burza po słowach Kaczyńskiego o UE. Rządzący straszą polexitem

29.10.2026

Wybory parlamentarne w 2027 r. będą wstępem do referendum, o to, czy Polska pozostanie w Unii Europejskiej, czy z niej wychodzi — ocenił w czwartek premier Donald Tusk. Jak podkreślił, stawka jest wysoka i absolutnie fundamentalna, kiedy chodzi o polskie bezpieczeństwo, UE, wolności i prawa obywatelskie.

W środę w Krynicy prezes PiS Jarosław Kaczyński wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian w UE wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną, nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie czy metodę „twardą i ryzykowną”. Dodał w tym kontekście, że „w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, są przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z UE”.

– To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu — powiedział lider PiS.

Szef rządu w opublikowanym w czwartek na platformie X nagraniu podkreślił, że „bezcenne są te chwile szczerości Jarosława Kaczyńskiego”, bo — jak dodał — właśnie wtedy widać tak naprawdę, o co chodzi Kaczyńskiemu, PiS i całej polskiej prawicy.

Tusk w tym kontekście ostrzegł przed powieleniem w Polsce scenariusza brexitu, wskazując na negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Jak podkreślił, konsekwencje takiego scenariusza byłyby poważne dla bezpieczeństwa i gospodarki kraju.  – Wybory za rok, te w 2027, będą wstępem do referendum: czy Polska pozostaje w Unii Europejskiej, czy z niej wychodzi – podkreślił premier.

– Wtedy, kiedy oni będą mieli władzę, a władzę będą mieli wyłącznie razem, bo są osobno za słabi, to zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej, partie prorosyjskie, politycy jawnie prorosyjscy, zyskają przewagę.  Zyskają moc sprawczą i na pewno nie zawahają się, aby rozpocząć ten proces wychodzenia z UE – powiedział szef rządu.

Zdaniem premiera, proces ten może zacząć się w taki właśnie sposób jaki „niedawno ogłosił Jarosław Kaczyński„.  – Że będziemy renegocjować, że rozpoczniemy jakieś twarde rozmowy i że będą to rozmowy na temat warunków wyjścia Polski z Unii Europejskiej” – zauważył Tusk. – Tak się zaczyna katastrofa – oświadczył.

Jak podkreślił, wybory parlamentarne w 2027 r. będą właśnie o tym. – Między innymi o tym, czy Polska będzie częścią Unii Europejskiej, a jest dzisiaj jednym z liderów Unii Europejskiej. Czy znowu wtrącą nas w otchłań samotności i ryzyk, o których nie muszę dzisiaj mówić, bo wszyscy widzimy, co się dzieje na wschód od polskiej granicy – powiedział szef  rządu.

– Musimy być razem. W związku z tym właściwie wszystkie spory powinny być unieważnione wtedy, kiedy stawką jest polskie bezpieczeństwo, Unia Europejska, wolności i prawa obywatelskie – zaznaczył premier. Jak podkreślił, „ta stawka jest wysoka i absolutnie fundamentalna”.

Tusk wymienił również gospodarcze korzyści wynikające z członkostwa Polski w UE. Jak mówił, od 2004 r. polska gospodarka urosła nominalnie trzykrotnie, a eksport do Europy zwiększył się dwunastokrotnie. Zaznaczył, że Polska uzyskała z unijnego budżetu netto ponad 160 mld euro.

– I to wszystko zainwestowaliśmy we wszystkie dziedziny życia w Polsce właściwie, dzięki czemu dzisiaj Polska uchodzi za kraj absolutnego sukcesu – zauważył szef rządu.

Wskazał również na znaczenie członkostwa w UE dla bezpieczeństwa Polski, nawiązując do wojny Rosji z Ukrainą. Ocenił, że „dla Moskwy ewentualne wyjście Polski z Unii Europejskiej byłoby jednym z największych prezentów”.

Słowa Kaczyńskiego premier skomentował również wcześnie, pisząc na platformie X, że „Jarosław Kaczyński ogłosił, iż Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej”. – O taką między innymi stawkę toczy się dziś w Polsce walka – podkreślił.

„Tusk jak zwykle kłamie” – odpowiedział później na wpis premiera Kaczyński. Dodał, że „Unia Europejska jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy”. (PAP)

jj/ par/

 

Politolog: Burzę wobec polexitu Kaczyński mógł wywołać nieświadomie

 

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Krynicy było o zmianach w prawie unijnym, a prezes PiS prawdopodobnie nie spodziewał się, że jego słowa o polexicie wywołają taką burzę – powiedziała PAP politolożka prof. Anna Wojciuk. Jej zdaniem Kaczyński mógł jednak chcieć wysłać sygnał do Grzegorza Brauna, sugerując możliwość współpracy.

W środę w Krynicy prezes PiS Jarosław Kaczyński wśród możliwych „metod” wprowadzenia zmian w UE wymienił m.in.: oddziaływanie na opinię publiczną, nowy traktat z opóźnionym okresem wejścia w życie czy metodę „twardą i ryzykowną”. Dodał w tym kontekście, że „w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej, a później także i w tych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, są przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z UE”.

– To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak źle, tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu – powiedział Kaczyński.

Słowa te skomentował na X premier Donald Tusk, pisząc że „Jarosław Kaczyński ogłosił, iż Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej” i że „o taką między innymi stawkę toczy się dziś w Polsce walka”.

„Tusk jak zwykle kłamie” – replikował później na X Kaczyński. Dodał, że „Unia Europejska jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy”.

Politolożka prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego, pytana o polityczny cel wypowiedzi Kaczyńskiego o polexicie uznała, że prezes PiS mógł nie mieć zamiaru wywołania takiej awantury, bo nawiązanie do polexitu było bardzo subtelne.

– To było bardzo techniczne przemówienie, szczegółowe omówienie konkretnych przepisów unijnych, zasad subsydiarności, przemówienie długie, nudne i właściwie dla nikogo – zwróciła uwagę.

Przyznała, że Kaczyński groźbę wyjścia z UE przedstawił jako jedną z metod negocjacji, ale kontekst jego słów pozwala postawić tezę, że nie miał zamiaru składać radykalnych deklaracji politycznych. – On oczywiście powiedział te słowa o polexicie, ale słusznie zarzuca, że zostało to wyciągnięte z kontekstu. Zresztą już się z tego wycofuje – zwróciła uwagę.

– To nie było przemówienie o polexicie. To było przemówienie, jak on (Jarosław Kaczyński) zmieni Unię Europejską, gdy dojdzie do władzy, korzystając z tego, że w innych krajach też będzie rządzić eurosceptyczna prawica – dodała politolożka.

Wojciuk przyznała zarazem, że Kaczyński mógł chcieć przy okazji subtelnie zasugerować zwolennikom Grzegorza Brauna, że sprawa polexitu nie jest zamknięta i w ten sposób otworzyć sobie pole do ewentualnych rozmów. – Moim zdaniem nie sądził jednak, że wywoła to taką burzę – oceniła. (PAP)

pś/ bst/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE