66-letni Chester Mazur, znana postać na nowojorskiej scenie muzycznej, zginął w sobotę nad ranem po potrąceniu przez pojazd Poczty Stanów Zjednoczonych (USPS) w Hell’s Kitchen na Manhattanie. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, ale krótko potem został zatrzymany i usłyszał zarzuty.
Do wypadku doszło w pobliżu skrzyżowania West 55th Street i Ninth Avenue, niedaleko mieszkania Mazura. Muzyk był zaledwie kilka kroków od swojego domu, gdy został potrącony przez dostawczaka USPS.
Poczta poinformowała w oświadczeniu po śmierci 66-latka, że ściśle współpracuje z policyjnymi śledczymi przy wyjaśnianiu okoliczności zdarzenia.
Chester Mazur przez około 40 lat występował na nowojorskich scenach. Po raz ostatni zagrał w zeszły piątek w klubie Otto’s. Znany był z ekspresyjnego i surowego stylu.
„Był wszędzie i wiedział wszystko i wszystkich. „Wszyscy znali Cheta i wszyscy go kochali” – wspomina w rozmowie ze stacją CBS Michael Jung, przyjaciel Mazura. „Był najlepszy – uczciwy i inteligentny, mądry, zabawny, po prostu taki był” – dodał.
Śmierć muzyka wywołała szok w jego środowisku. „To po prostu niewiarygodne. To nie powinno się było wydarzyć” – powiedział Jung.
Red. JŁ