Kobieta z Bronxu może odetchnąć z ulgą, ponieważ jej 4-letni syn, który przez 2 godziny samotnie spacerował po ulicach, wrócił bezpiecznie do domu.
Farjahan Akter w miniony wtorek chciała odebrać syna z przedszkola. Gdy jednak dotarła na miejsce, okazało się, że chłopca nie ma w placówce. Nauczycielka odparła, że został on już odebrany.
Gdy inni rodzice odbierali swoje dzieci, chłopiec po prostu wyszedł sam i nikt nie zwrócił na niego uwagi.
Matka natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy. Na miejsce przybyli funkcjonariusze policji, którzy chcieli sprawdzić nagrania z monitoringu. Okazało się jednak, że kamery nie działają.
Około 2 godziny po rozpoczęciu poszukiwania, chłopca udało się zlokalizować przecznicę dalej, w towarzystwie trojga dorosłych, którzy się nim zaopiekowali. Czterolatkowi na szczęście nic się nie stało.
Przedszkole obecnie poddawane jest surowej kontroli. Grozi mu nawet tymczasowe zamknięcie.