Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Ameryka

Deklaracje polityczne zdobywców Oscarów są głośne, ale nie mają wpływu na rządzących

15.03.2026

Deklaracje polityczne filmowców podczas wręczania Oscarów do tej pory nie wpłynęły realnie na decyzje przywódców ani rządów. Ponad 104 mln aktywności w internecie w trakcie gali Amerykańskiej Akademii Filmowej w 2025 r. pokazuje jednak, że głosy artystów mogą być potężną siłą.

– Nie mamy żadnych dowodów, że wypowiedzi nagrodzonych podczas gali rozdania Oscarów wpływają na serca rządzących i polityków – powiedziała w rozmowie z PAP krytyczka filmowa Katarzyna Czajka-Kominiarczuk. Jednak, jak zwróciła uwagę, w związku z rekordową oglądalnością tego wydarzenia „deklaracje polityczne, które padają ze sceny, bardzo często są omawiane i trafiają do szerokiej grupy odbiorców na całym świecie”.

 

O skali tego zjawiska świadczą wyniki monitoringu mediów podczas ubiegłorocznej, 97. ceremonii wręczenia Oscarów. Według danych Walt Disney Company transmisję gali w telewizji i w serwisach streamingowych obejrzało ok. 19,69 mln Amerykanów, co jest najwyższym wynikiem od pięciu lat. Liczbę wszystkich widzów trudno oszacować, gdyż wydarzenie było transmitowane do ponad 200 krajów.

 

Podczas ceremonii w Dolby Theater 2 marca 2025 r. odnotowano łącznie 104,2 mln interakcji społecznych w internecie, co, jak podkreślił Disney, „plasuje to wydarzenie na pierwszym miejscu wśród transmisji telewizyjnych o największym zasięgu społecznym”. Gala Oscarów po raz pierwszy w historii przewyższyła w tej kwestii zarówno rozdanie nagród Grammy (102,2 mln interakcji), jak i finał mistrzostw w futbolu amerykańskim Super Bowl (62,4 mln).

 

Jak powiedziała Czajka-Kominiarczuk, w ujęciu historycznym rozdanie Oscarów należy traktować „jako wskaźnik, jak środowisko amerykańskich, liberalnych filmowców odnosi się do polityki krajowej czy międzynarodowej, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych”. – Wszyscy twórcy są obywatelami, więc mają prawo do wypowiedzi w sprawach polityki. W ostatnich latach patrzy się na deklaracje filmowców może nie negatywnie, ale z coraz większym dystansem. A to dlatego, że są to ludzie uprzywilejowani, których często nie dotyczą problemy, o których mówią – powiedziała rozmówczyni PAP.

 

W medialnych komentarzach dotyczących rozdania Oscarów w ubiegłym roku pojawiały się zarzuty, że zabrakło oświadczeń politycznych wygłaszanych przez twórców. Brytyjski dziennik „Guardian” napisał, że „największym przegranym gali była polityka”. Oscary od lat krytykowane są przez Donalda Trumpa, który określił galę jako „politycznie poprawną i nudną” oraz „nienowoczesną”. To reakcje na krytykę uprawianej przez niego polityki, którą w poprzednich latach wyrażali zarówno twórcy filmowi, jak i prowadzący wydarzenie. Tymczasem media odnotowały, że podczas uroczystości nie padło ani razu nazwisko Trumpa, który rozpoczął wtedy drugą kadencję w Białym Domu. Dziennikarze spodziewali się reakcji artystów na decyzje prezydenta Stanów Zjednoczonych. W pierwszych dwóch miesiącach swojej prezydentury m.in. rozpoczął operację wymierzoną w imigrantów przybywających nielegalnie w kraju, wprowadził cięcia w administracji i podpisał rozporządzenie o wyjściu z porozumienia paryskiego, traktatu, który zobowiązuje sygnatariuszy do walki ze zmianą klimatu. Ponadto dwa dni przed oscarową galą doszło do kłótni w Gabinecie Owalnym między Trumpem a prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

 

Ostre słowa pod adresem amerykańskiego przywódcy padają także poza Hollywood. Aktor Robert De Niro, odbierając w maju 2025 r. Honorową Złotą Palmę w Cannes za całokształt twórczości, tak wyraził się o amerykańskim przywódcy: „Wróg sztuki i filistyński prezydent stanowi dziś śmiertelne zagrożenie dla demokracji”. Apelował, by się temu przeciwstawić i protestować.

 

Znana z głośnej krytyki Trumpa aktorka Jennifer Lawrence w podcaście „New York Timesa” w listopadzie ubiegłego roku wyznała, że zmieniła podejście do publicznego wyrażania swoich poglądów politycznych. Ogłosiła, że nie zamierza się wypowiadać o prezydencie USA i angażować się w spory polityczne. – Jak się przekonaliśmy, wybory wyborami, a celebryci w żaden sposób nie wpływają na to, na kogo ludzie głosują. A co ja robię? Dzielę się swoją opinią, co tylko dolewa oliwy do ognia. To rozdziera kraj. Jesteśmy bardzo podzieleni – stwierdziła aktorka.

 

Na pytanie, czy na tegorocznej gali usłyszymy wystąpienia polityczne lub czy pojawią się symbole zaangażowania społecznego, Czajka-Kominiarczuk wyraziła przekonanie, że „niektóre wątki się pojawią”, choćby odnośnie do zaostrzenia polityki migracyjnej przez USA. Jej zdaniem przypinki z napisem „ICE out” czyli „Precz z ICE” (ICE, U.S. Immigration and Customs Enforcement – amerykańskie służby imigracyjne), które pojawiły się wśród artystów na tegorocznej gali Grammy, będzie można także zobaczyć na czerwonym dywanie w Los Angeles.

 

– Stany Zjednoczone są obecnie zaangażowane w działania wojenne w Iranie, które nie cieszą się dużą popularnością wśród amerykańskich obywateli, na co wskazują sondaże. Podejrzewam, że w związku z tym mogą się pojawić wezwania do pokoju lub refleksje nad jego znaczeniem – dodała.

 

Krytyczka nie wyklucza, że odniesienia do polityki pojawią się podczas ogłoszenia nagrody za najlepszy film międzynarodowy, gdzie wśród nominowanych jest „To był zwykły przypadek” irańskiego reżysera Jafara Panahiego. – Jeśli zdobędzie statuetkę Oscara, to będzie to bardzo polityczny moment. Głos prześladowanego irańskiego twórcy zabrzmi dużo poważniej ze sceny niż wypowiedzi aktorów czy twórców innych produkcji – podkreśliła Czajka-Kominiarczuk.

 

Reakcje polityczne może także wywołać wygrana francusko-tunezyjskiej produkcji „Głos Hind Rajab” w reżyserii Kaouther Ben Hani, nominowana w tej samej kategorii. Film oparty jest na prawdziwej historii sześcioletniej Palestynki z Gazy, która znalazła się pod ostrzałem wojsk izraelskich. Twórcy wykorzystali w nim prawdziwe nagrania rozmowy dziewczynki z ratownikami Czerwonego Półksiężyca.

 

Marta Zabłocka (PAP)

 

mzb/ aszw/ miś/

Tagi oskary

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner