Opcje dotyczące finansowania przez bank centralny prezydenckiej propozycji „SAFE 0 proc.” niosą ze sobą ryzyko inflacyjne i dla wiarygodności banku centralnego jako obejście przepisów, zakazujących bankowi centralnemu finansowanie deficytów rządowych – ocenia ekonomista Banku Santander Piotr Bielski.
„Trudno jednoznacznie wskazać na rozwiązanie, które miałoby zastąpić europejską pożyczkę SAFE i spełniać kryteria postawione wczoraj na konferencji prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego, więc trzeba zaczekać na publikację bardziej szczegółowych informacji. Opcje, które jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, niosą ze sobą ryzyko inflacyjne i dla wiarygodności banku centralnego (jako de facto obejście przepisów, zakazujących bankowi centralnemu finansowanie deficytów rządowych)” – napisał Bielski w komentarzu.
„Na podstawie (dostępnych – PAP) informacji nie umiemy powiedzieć, jak miałby wyglądać mechanizm, który »gwarantuje« 185 mld zł, nie wiąże się z odsetkami i kredytem oraz funkcjonuje w ramach obowiązujących ram prawnych. Skoro na konferencji padły odniesienia do zakupów złota przez NBP, a także do możliwości przekazania zysku NBP do budżetu, to jedną z pierwszych hipotez, które przychodzą do głowy jest operacja, która pozwoliłaby na realizację/zaksięgowanie zysku ze zgromadzonych rezerw złota. W ramach obowiązującego obecnie prawa mogłoby to nastąpić, gdyby NBP zdecydował się na sprzedaż złota na rynku” – dodano.
Według Bielskiego bank centralny mógłby sprzedać złoto tylko na chwilę, aby zaraz potem je odkupić, przez co nie uszczupliłby docelowego poziomu rezerw, ale wykazał zysk księgowy. Jednocześnie jego zdaniem wartość niezrealizowanych zysków NBP na złocie wydaje się za niska, aby „gwarantować” finansowanie w kwocie 185 mld zł.
„Nawet gdyby sprzedano całe złoto z rezerw, kwota byłaby zbyt skromna. Jakiś czas temu przepisy stanowiły, że jeśli bank centralny w poprzednich latach notował straty finansowe (a te – jak informował sam NBP – mogły zbliżyć się do 100 mld zł na koniec 2025 r.), to po wystąpieniu zysku w pierwszej kolejności powinien uzupełnić tzw. fundusz rezerwowy. Jednak uchwała RPP z 2019 r. zmieniła zasady rachunkowości, znosząc to wymaganie. Osobną kwestią jest to, że sprzedaż (i odkup?) 550 ton złota bez wywołania istotnej reakcji cenowej na rynku wymagałaby zapewne znacznego rozłożenia w czasie” – napisano w komentarzu Santandera.
Według doniesień medialnych inną rozważaną opcją mogłaby być emisja obligacji na rzecz FIZB (nowego funduszu obsługującego wydatki zbrojeniowe w ramach SAFE), które potem z rynku wtórnego skupowałby NBP.
„Byłoby to jednak rozwiązanie bliźniaczo podobne do stosowanego wcześniej w latach 2020-21, co wydaje się sprzeczne z wypowiedzią prezesa Glapińskiego na środowej konferencji. Nie jest to też spójne z deklaracją, że nowy mechanizm nie będzie się wiązał z odsetkami. Swoją drogą, nawet rozwiązanie bazujące na przekazaniu wykreowanego z rezerw zysku NBP do budżetu trudno byłoby określić mianem »0 proc.«, ponieważ dodatkowa podaż pieniądza wygenerowana w ten sposób powinna być sterylizowana przez bank centralny, generując koszty operacji otwartego rynku, proporcjonalne do poziomu stóp procentowych” – napisał Bielski.
Wśród innych hipotetycznych opcji, które pojawiły się w dyskusji publicznej, ekspert Santandera wymienia pewien rodzaj pożyczki zabezpieczonej np. złotem z rezerw, czy też gwarantowanych przez NBP.
„Jednak takie rozwiązania ani nie wydają się spójne z obowiązującym prawem, zabraniającym bankowi centralnemu finansowania deficytu rządowego, ani z deklaracją prezydenta Nawrockiego, że nie będą się wiązać z odsetkami, czy kredytem” – napisano.
Prezydent Karol Nawrocki i szef NBP Adam Glapiński zapowiedzieli w środę „polski SAFE 0 proc.”, który ma być alternatywą dla unijnego programu oprocentowanych pożyczek na obronność. Prezydent zapowiedział, że wyśle do rządu zaproszenie na spotkanie w tej sprawie.
W środę na wspólnej konferencji z prezydentem RP prezes NBP Adam Glapiński wykluczył możliwość skorzystania z aktywów rezerwowych NBP do sfinansowania „SAFE 0 proc.”. Dodał, nie podając szczegółów, że chodzi np. o zasilenie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, również w oparciu o obecne możliwości prawne, a w razie potrzeby konieczna będzie inicjatywa ustawodawcza. (PAP Biznes)
tus/ osz/ mmu/
Wykorzystanie rezerw złota w SAFE 0 proc. wymagałoby zmiany zasad księgowych NBP lub sprzedaży części złota, aby zrealizować zysk – ocenili ekonomiści banku ING w czwartkowym komentarzu. Ich zdaniem te rozwiązania są ryzykowne w obecnych warunkach i sprzeczne z zapowiedziami gromadzenia złota.
Prezydent Karol Nawrocki i szef NBP Adam Glapiński zapowiedzieli w środę „polski SAFE 0 proc.”, który ma być alternatywą dla unijnego programu pożyczek na obronność. Prezydent poinformował, że wyśle do premiera Donalda Tuska i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza zaproszenie na spotkanie. – W razie potrzeby wyjdę z inicjatywą ustawodawczą – zapowiedział Nawrocki.
Glapiński pytany podczas środowej konferencji, z jakich aktywów rezerwowych bank centralny planuje sfinansować „SAFE 0 proc.”, odpowiedział, że „z żadnej części rezerw nie możemy skorzystać, w tym sensie, że część rezerw zostanie przekazana, bo to jest wbrew prawu”.
– Na przykład zysk (NBP), w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności – dodał i podkreślił, że „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo, rządowi, Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych”. – I już jest kwestią innych ciał decyzyjnych, jak zostaną wykorzystane. Naszym zadaniem byłoby tylko, żeby te środki przekazać. Na tym nasza rola się kończy – zaznaczył.
Ekonomiści ING zaznaczyli w czwartkowym komentarzu, że nie poznali szczegółów mechanizmu finansowania zbrojeń przez NBP, wskazując, że prezes Glapiński wspomniał o przekazywaniu zysku NBP do budżetu. Dodali, że to rozwiązanie jest już obecnie w systemie prawnym, z tym, że NBP notował w ostatnich latach straty, a nie zyski.
Zauważyli, że szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zasugerował, że „program SAFE 0 proc.” mógłby być sfinansowany w najbliższych 5 latach z rezerw walutowych NBP w złocie. Natomiast rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz stwierdził, że w prezydenckiej propozycji programu „SAFE 0 proc.” nie chodzi o pokrywanie deficytu budżetu państwa przez NBP, tylko o wykorzystanie do tego celu zysków z rezerw walutowych banku centralnego.
„Obawiamy się, że chodzi o wzrost wartości złota zakupionego przez NBP w ostatnich latach. Zwracamy jednak uwagę, że powtórka sytuacji z wypłatą zysku NBP, z wyceny walut znajdujących się w rezerwach i wpłaty tego do budżetu państwa, może nie mieć zastosowania do złota” – stwierdzili przedstawiciele ING.
Zwrócili uwagę, że rachunkowość NBP pozwala na wypłatę w formie zysku do budżetu państwa niezrealizowanych zysków z wyceny walut, ale ujęcie złota w księgach NBP jest inne.
„Mogłoby wymagać zmiany zasad księgowych albo sprzedaży części złota, aby zrealizować zysk. Te rozwiązania są ryzykowne w obecnych warunkach i sprzeczne z dotychczasowymi zapowiedziami o dalszym gromadzeniu złota” – ocenili. (PAP)
mmu/ pad/
Proponowany przez prezydenta Karola Nawrockiego program „SAFE 0 proc.” naruszałby reguły niezależności banku centralnego – ocenił w rozmowie z PAP prof. dr hab. Artur Nowak-Far z SGH. Podkreślił, że NBP musi przekazywać zyski prosto do budżetu i nie może decydować o tym, na jakie cele idą te środki.
Prezydent Karol Nawrocki i szef NBP Adam Glapiński przedstawili w środę propozycję „polskiego SAFE 0 proc.”, która miałaby być alternatywą dla unijnego programu pożyczek na obronność. Glapiński wskazał, że alternatywa ta „nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi” oraz że bank centralny nie planuje sfinansować propozycji z „żadnej części rezerw” NBP – gdyż ich przekazanie byłoby wbrew prawu – natomiast „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak jak każe prawo” Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz tłumaczył w czwartek w Polsat News, że w programie chodzi m.in. o wykorzystanie zysku wypracowanego z wykorzystaniem rezerw Narodowego Banku. Dodał, że tylko w ciągu ostatnich 30 miesięcy operacje inwestycyjne przyniosły NBP przychód na poziomie ponad 180 mld zł.
Prof. dr hab. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie ocenił w rozmowie z PAP, że zgodnie z obowiązującymi przepisami propozycja prezydenta nie jest możliwa do zrealizowania. – Wszyscy, którzy uczestniczą w tym dialogu wiedzą o tym, że to narusza podstawowe reguły niezależności Narodowego Banku Polskiego od rządu i samego Prezydenta RP – powiedział.
– Narodowy Bank Polski ma tylko jedno główne zadanie konstytucyjne – czyli dbanie o stabilną wartość polskiego pieniądza. Jedynie wtedy, gdy cel ten nie jest zagrożony, NBP może pomagać rządowi w realizacji jego polityki gospodarczej. Z tego punktu widzenia, inicjatywa prezydenta może być postrzegana jako zasłona dymna, uzasadniająca zawetowanie SAFE, co byłoby bardzo kontrowersyjne. Zasłona znikłaby po takim wecie, bo wtedy i NBP dostrzegłby, że jednak nie może sfinansować wydatków rządu na obronę – dodał.
Prof. Nowak-Far podkreślił, że zgodnie z prawem, zyski NBP muszą być przekazywane prosto do budżetu i w tym przypadku NBP nie może decydować o tym, na co konkretnie idą te pieniądze.
– Budżet państwa działa tu jak garnek, w którym miesza się pieniądze – także te pochodzące z zysku NBP – i przeznacza je na cokolwiek, co wymaga finansowania publicznego. Jeżeli NBP ma nadwyżkę, to jest świetna wiadomość, dlatego że budżet państwa dostanie dodatkowe pieniądze i dzięki temu będziemy mogli sfinansować i obronność, i również sfinansować wszelkie inne wydatki, np. na ochronę zdrowia, drogi czy oświatę – dodał. – Fundusze z SAFE po prostu uwolnią nasze własne fundusze na inne cele niż zakup środków obrony wojskowej – podkreślił.
Glapiński pytany podczas środowej konferencji, z jakich aktywów rezerwowych bank centralny planuje sfinansować „SAFE 0 proc.”, odpowiedział, że „z żadnej części rezerw nie możemy skorzystać, w tym sensie, że część rezerw zostanie przekazana, bo to jest wbrew prawu”. – Na przykład zysk (NBP), w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności – dodał i podkreślił, że „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo, rządowi, Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych”. – I już jest kwestią innych ciał decyzyjnych, jak zostaną wykorzystane. Naszym zadaniem byłoby tylko, żeby te środki przekazać. Na tym nasza rola się kończy – zaznaczył.
Glapiński zauważył w grudniu ub.r. w liście dotyczącym projektu nowelizacji ustawy o banku centralnym, że nie można wykluczyć straty banku centralnego w kolejnych latach. „Wskazujemy jednocześnie, że NBP poniósł stratę za 2024 r. oraz wysoce prawdopodobny jest ujemny wynik finansowy NBP w 2025 r. Nie można również wykluczyć straty NBP w kolejnych latach, w sytuacji, gdy utrzymają się obecnie dominujące tendencje aprecjacyjne kursu złotego do walut obcych. Z tego względu, wskazanie szerszych niż obecnie istniejące możliwości pokrywania przez NBP strat bilansowych, które na koniec 2024 r. przekroczyły już 60 mld złotych, a na koniec 2025 r. prawdopodobnie zbliżą się do 100 mld złotych, jest sprawą niezwykle pilną i ważną” – wskazywał wówczas Glapiński.
W 2024 r. NBP miał stratę w wysokości ponad 13,3 mld zł. W 2023 r. strata NBP przekroczyła 20 mld zł. Zgodnie z prawem, jeśli bank centralny notuje zysk, ma obowiązek przekazać 95 proc. zysku do budżetu państwa. Jeśli NBP ma stratę, nie wpłaca nic do budżetu.
Polska jest największym beneficjentem unijnego programu pożyczek SAFE – może z niego pozyskać ok. 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski. Chodzi o realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni. Prezydent ma czas na podjęcie decyzji ws. programu SAFE do 20 marca. (PAP)
fos/ mrr/ ktl/