New York
54°
Light Rain
6:27 am5:48 pm EDT
17mph
93%
30.07
SunMonTue
64°F
57°F
50°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Technologie

I ty zostaniesz piratem

08.02.2024
FOTO: DREAMSTIME Niemal co dziesiąty amator nielegalnych treści poluje na transmisje sportowe

Piractwo z pewnością nie zniknie z dnia na dzień. Jego zasięg można będzie ograniczyć tylko wtedy, gdy konsumenci będą mieli świadomość, że mogą obejrzeć praktycznie wszystko, co zechcą, za rozsądną cenę.

Tomasz Deptuła

Pomimo coraz większej dostępności legalnych treści wideo zjawisko piractwa nie znika, a wręcz przybiera na sile. Paradoksalnie problemem może być właśnie… obfitość legalnych ofert streamingowych. A liderami piractwa są dziś Stany Zjednoczone na równi z kilkakrotnie liczniej zamieszkanymi Indiami.

Według najnowszego raportu firm MUSO i Kerney, które objęły ok. 730 tys. utworów wideo znalezionych na pirackich serwisach, w 2023 roku odnotowano aż 141 miliardów odwiedzin na nielegalnych serwerach. Przekłada się to na kilkanaście wejść przypadających na każdego statystycznego mieszkańca planety. Z kolei w porównaniu z 2022 rokiem oznacza to wzrost o około 10 procent.

26 WEJŚĆ NA AMERYKANINA

W USA odnotowano w ubiegłym roku aż 11 proc. wszystkich odwiedzin związanych z piractwem. To 26 wejść na statystycznego mieszkańca Stanów Zjednoczonych. Tyleż samo (11 proc.) przypadało na Indie, 6 proc. – na Rosję, a 3 proc. – na Wielką Brytanię. W kategorii liczby wejść na nielegalne serwisy w przeliczeniu na mieszkańca Amerykę przebija Europa, gdzie na głowę przypadały aż 43 pirackie wejścia. To, że inne kontynenty odnotowywały dużo mniejsze wskaźniki wejść, przypisuje się większemu wykluczeniu cyfrowemu ich mieszkańców. Pomijając pornografię – która jest odrębnym gigantycznym rynkiem zarówno legalnym, jak i pirackim (podobnie jest także ze światem gier, oprogramowania i muzyki) – aż dwie trzecie nielegalnych wejść dotyczy filmów i programów wideo. Animacje ogląda co czwarty pirat, a prawie co dziesiąty amator nielegalnych treści poluje na transmisje sportowe.

Ostatni raport pokazuje, że pełne ucywilizowanie internetowej dystrybucji dóbr kultury masowej pozostaje jedynie pobożnym życzeniem. Sytuacja bardziej przypomina początek obecnego stulecia, gdy serwisy w rodzaju Napstera omal nie doprowadziły do załamania rynku muzycznego. To z tamtych czasów pochodzi przeświadczenie, że jeśli coś jest w internecie, to powinno być dostępne za darmo. Wypracowane potem modele biznesowe w większym lub mniejszym stopniu pozwalają producentom na zarabianie na nakręconych filmach i serialach albo dystrybucji starszych produkcji, do których wykupiono prawa autorskie, ale do doskonałości jeszcze bardzo daleko.

ZA DUŻO, ZA DROGO?

Dane te stanowią poważne ostrzeżenie dla całej branży rozrywkowej. Nie brakuje ekspertów, którzy wskazują na pośrednią odpowiedzialność samych platform streamingowych za taki stan rzeczy. Netflix, Disney+, Hulu, Apple TV, Amazon Prime, HBO Max i inne platformy zapewniają obfitość legalnych treści. Często widz nie ma czasu, aby wszystko obejrzeć, i przerzuca się na atrakcyjne produkty polecane przez innych. Problem w tym, że za każdą subskrypcję trzeba zapłacić oddzielnie. Superprodukcji Disneya, w tym sagi „Gwiezdnych wojen”, nie zobaczymy legalnie poza tym serwisem, chyba że ktoś ma w posiadaniu płyty DVD czy Blue-ray. Każda platforma produkuje też swoje własne filmy i seriale. Na coś trzeba się zdecydować, bo mało kogo stać na opłacanie wszystkich subskrypcji. Sytuację może ratować współdzielenie kont rodzinnych, ale i tę praktykę platformy streamingowe starają się ograniczać. Dostępność do legalnych treści komplikują także różnice w interpretacji prawa autorskiego w różnych krajach, a także licencje na dystrybucję przyznawane na różny okres czasu, w zależności od regionu świata czy konkretnego państwa.

Nie brak też głosów, że mimo obfitości oferty przekaz jest zdominowany przez produkcje angielskojęzyczne i najbardziej współczesne. Brakuje produkcji określanych dziś jako lost media – często nieangielskojęzycznych – takich jak seriale i filmy sprzed wielu lat. Legalne dotarcie do nich często graniczy z cudem. Same portale streamingowe „czyszczą” swoje biblioteki z mniej popularnych produkcji, ograniczając możliwości wyboru subskrybentów. Odnalezienie tych produkcji wymaga ściągnięcia plików albo podłączenia się do streamingu z portali pirackich. Nie spełniła się niepisana obietnica, że widz może za niewielką opłatą uzyskać legalny dostęp do dowolnego filmu czy produkcji telewizyjnej.

NAJSKUTECZNIEJSZA FORMA DYSTRYBUCJI

Aby zwalczyć piractwo, potrzebne jest zrozumienie jego źródeł. Dzisiejszy świat przyzwyczaił nas do dostępności do owoców kultury masowej. Stąd pokusa sięgnięcia do pirackich serwisów czy torrentów, gdy dostęp do poszukiwanego produktu wyda się zbyt drogi. Z danych MUSO i Kerney wynika, że dla coraz większej grupy ludzi wzrasta przyzwolenie na ściągnięcie pliku lub skorzystanie z pirackiej oferty streamingowej, jeśli z jakiegoś powodu produkt wydaje się być „poza zasięgiem”. Problem pogłębia także stopniowe zanikanie oferty produktów pozastreamingowych, takich jak płyty DVD i Blue-ray, a także geograficzne ograniczenia w dystrybucji. Mieszkając w Stanach Zjednoczonych często trudno jest zrozumieć, że są na świecie miejsca, gdzie jedynym sposobem na obejrzenie jakiejś produkcji jest ściągnięcie pliku przez torrent. Ale wielkie platformy streamingowe poważnie traktują jako rynki około 50 krajów na świecie, kierując swoje produkty do konkretnych odbiorów. Reszta świata musi liczyć na „ochłapy”, w postaci oferty skierowanej do odmiennych kulturowo lub etnicznie odbiorców, albo po prostu na pustkę „Piractwo jest najskuteczniejszą formą dystrybucji na świecie” – powiedział w 2019 aktor i reżyser Werner Herzog i od tamtego czasu niewiele się zmieniło.

Jedną z przyczyn jest także względna bezkarność użytkowników. Portale oferujące piracki streaming się zamykają, ale ich miejsce zajmują kolejne. Zamknięcie dużych serwisów, często nagłaśnianie przez media, nie przynosi efektów w postaci ograniczenia zjawiska. Natomiast sami widzowie najczęściej pozostają bezkarni. Np. w 38-milionowej Polsce odnotowano w 2022 roku tylko 469 przestępstw związanych z piractwem płatnej telewizji. W tej grupie znaleźli się nie tylko dystrybutorzy usług, ale także 168 końcowych widzów, którym pogrożono grzywnami. Jak na tak duży kraj – niewiele.

Piractwo z pewnością nie zniknie z dnia na dzień. Jego zasięg można będzie ograniczyć tylko wtedy, gdy konsumenci będą mieli świadomość, że mogą obejrzeć praktycznie wszystko, co zechcą, za rozsądną cenę. Znalezienie równowagi między tym, co konsument/widz uzna za godziwe do zapłacenia, a możliwością poniesienia konsekwencji piractwa, to klucz do ograniczenia zjawiska. Na razie legalne obejrzenie tego, co interesujące, wymaga albo głębokiej kieszeni, albo licznej rodziny współdzielącej konta.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY