New York, NY
61°
Clear
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 61°F
Wind: 1mph NNE
Humidity: 71%
Pressure: 30.1"Hg
UV index: 0
6 am7 am8 am9 am10 am
59°F
59°F
59°F
61°F
61°F
FriSatSunMonTue
77°F / 54°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
70°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Sport
Wywiady

Jerzy Engel: Polonia umie stworzyć fantastyczną atmosferę

10.06.2026

„Na mundialu zagra rekordowa liczba drużyn, a wśród nich zabraknie Polski. Szczególnie szkoda Polonii w Stanach Zjednoczonych, która liczyła na możliwość wspierania reprezentacji” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem były selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej Jerzy Engel.

***

W 2002 roku Polska po szesnastu latach powróciła na mistrzostwa świata. To właśnie Pan jako selekcjoner zakończył tę niechlubną serię. Jakie to było uczucie – najpierw zostać bohaterem narodowym, a później mierzyć się z krytyką, już po nieudanym dla Biało-Czerwonych turnieju w Korei i Japonii?

To jest trochę jak z komputerem – człowiek zostawia w pamięci to, co dobre i ważne, a usuwa rzeczy złe, do których nie warto wracać. Do dziś spotykam się z moimi zawodnikami. Nadal jesteśmy razem i wspominamy tamte chwile. To są wspomnienia, które zostają na zawsze. Teraz razem gramy mecze w ramach reprezentacji 50+, bo wszyscy są już po pięćdziesiątce. I gramy dobrze – wygrywaliśmy w ostatnim czasie z Brazylią 3:1, remisowaliśmy z Niemcami 3:3, a rok temu w Chicago pokonaliśmy Meksyk 3:1.

Jak wspomina Pan wyjazd do Chicago?

Fantastycznie. Polonia stworzyła wyjątkową atmosferę. Po meczu zawodnicy byli dosłownie rozrywani przez kibiców, którzy zapraszali ich do siebie. To pokazuje ogromny sentyment do tamtej drużyny. Sam mecz był bardzo dobry – Meksyk miał świetnych technicznie zawodników, ale wygraliśmy 3:1. Zresztą Meksykanie już pytają o rewanż!

Przed mundialem w 2002 roku wokół Pana reprezentacji kręciło się wielu sponsorów i reklamodawców. Czy to mogło przeszkadzać w przygotowaniach?

Myślę, że ten temat został wtedy niepotrzebnie wyolbrzymiony. Dziś najlepsi polscy sportowcy – Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski czy Iga Świątek – są obecni w reklamach i nikomu to nie przeszkadza. Wtedy było podobnie. Reprezentacja była bardzo popularna, więc zainteresowanie sponsorów było czymś naturalnym. Tak dzieje się na całym świecie.

Kiedy obejmował Pan reprezentację, spodziewał się Pan tak szybkiego sukcesu i awansu?

Byłem przekonany, że uda nam się awansować na mundial. Nie spodziewałem się jednak, że zrobimy to w takim stylu. Jako pierwsi w Europie zapewniliśmy sobie awans, na dwie kolejki przed końcem. Mieliśmy serię trzynastu meczów bez porażki. Tego nie da się do końca zaplanować, ale wierzyłem w ten zespół.

Jak wyglądały przygotowania do tamtego turnieju?

To był długi proces, który rozpoczął się na początku 2000 roku. W przypadku reprezentacji trudno mówić o klasycznym okresie przygotowawczym, bo zawodnicy spotykają się głównie przy okazji meczów. Zgrupowań było niewiele, więc była to raczej konsekwentna budowa zespołu niż jeden zamknięty etap.

Jak wspomina Pan mundial w Korei i Japonii od strony organizacyjnej?

Azja była dla nas zupełnie nowym doświadczeniem. Przez cały czas byliśmy praktycznie odizolowani od świata. Mieszkaliśmy w bardzo dobrze strzeżonym ośrodku, który dodatkowo był codziennie kontrolowany pod kątem bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że to był wręcz wojskowy tryb funkcjonowania. Jedyną odmianą były wyjazdy na mecze.

Pamięta Pan obecność Polonii podczas mundialu w Korei i Japonii?

Tak, oczywiście. Odwiedzali nas nawet w ośrodku, byli też polscy kibice przylatujący ze Stanów Zjednoczonych. Widać było, jak bardzo ten awans był dla nich ważny. To było ogromne wsparcie i duże emocje.

Już wkrótce zaczyna się tegoroczny mundial w USA, Kanadzie i Meksyku, niestety bez reprezentacji Polski. Jak Pan ocenia brak awansu Biało-Czerwonych do turnieju?

To bardzo przykra sytuacja. W turnieju zagra rekordowa liczba drużyn, a wśród nich zabraknie Polski. Szczególnie szkoda Polonii w Stanach Zjednoczonych, która liczyła na możliwość wspierania reprezentacji. Mundial bez Polski jest po prostu inaczej przeżywany – zarówno w kraju, jak i za granicą.

No właśnie, tegoroczny mundial będzie pierwszym, na którym zagra aż 48 drużyn. Co Pan o tym myśli?

Są plusy i minusy. Z jednej strony FIFA chce, aby więcej federacji uczestniczyło w turnieju i dzieliło się korzyściami finansowymi. Z drugiej pojawia się pytanie o poziom sportowy. Ale historia pokazuje, że po fazie grupowej i tak zostają najmocniejsze reprezentacje, które walczą o tytuł.

Cofnijmy się do pierwszego mundialu w USA, który odbył się w 1994 roku. Czy tamten turniej był ważny dla rozwoju piłki w Stanach? I czy obecny może mieć na ten rozwój jeszcze większy wpływ?

Ameryka rozwija futbol konsekwentnie. Sprowadzenie do amerykańskiej ligi takich gwiazd jak np. Lionel Messi tylko ten proces przyspiesza. Piłka nożna w USA nie jest jeszcze sportem numer jeden, ale systematycznie rośnie w siłę. To naturalny kierunek rozwoju.

Młodzi polscy piłkarze powinni wyjeżdżać do MLS, czy raczej zostawać w Europie?

MLS daje możliwości, ale ja jestem zwolennikiem tego, żeby młodzi zawodnicy jak najdłużej rozwijali się w Polsce. Nasze kluby są coraz lepiej zorganizowane, mają dobre budżety i nowoczesne stadiony. To jest kierunek, który widać wyraźnie po ostatnich latach.

A jak Pan ocenia poziom naszej rodzimej Ekstraklasy?

Liga jest coraz bardziej wyrównana. Do końca sezonu często nie wiadomo, kto spadnie, a kto sięgnie po tytuł. To oznacza, że poziom się podnosi, bo każdy punkt ma znaczenie. To dobra tendencja dla całej ligi. Jest też coraz lepiej w Europie. Nadal mamy trudności w najważniejszych pucharach, ale kluby takie jak Lech Poznań czy Górnik Zabrze mogą robić krok do przodu. Potrzeba konsekwencji i stabilnego rozwoju.

Pan był blisko awansu z polskim klubem do Ligi Mistrzów. Jak ocenia Pan z perspektywy czasu dwumecz Wisły Kraków z Panathinaikosem w 2005 roku?

Bardzo boleśnie. Gdyby wtedy był VAR, Wisła najprawdopodobniej zagrałaby w Lidze Mistrzów. Błędy sędziowskie miały kluczowe znaczenie. To był ogromny niedosyt, bo byliśmy bardzo blisko historycznego awansu.

Wówczas nieuznana została prawidłowa bramka Wisły, a potem padł gol po kontrataku rywali.

Tak, zawodnicy byli przekonani, że gol został uznany i część już świętowała. Sędzia podjął błędną decyzję, a my zostaliśmy zaskoczeni kontrą. To był moment, który zmienił cały dwumecz.

Wisła wraca do Ekstraklasy po czterech latach. Jak Pan widzi jej przyszłość?

To klub z wielką historią, ale Ekstraklasa jest dziś bardzo wymagająca. Powrót nie oznacza automatycznych sukcesów. Potrzebna jest stabilizacja i dobre przygotowanie, żeby na stałe wrócić na ten poziom.

Na koniec proszę powiedzieć – kto Pana zdaniem wygra mistrzostwa świata? I kto zostanie królem strzelców turnieju?

Faworytami są Anglia i Francja. Jeśli chodzi o króla strzelców, stawiam na Harry’ego Kane’a.

A czarny koń mistrzostw?

Trudno dziś wskazać jedną drużynę. Historia pokazuje, że mistrzostwa świata wygrywało tylko kilka reprezentacji. Być może znów zaskoczy obrońca tytułu – Argentyna, ale nie widzę dziś wyraźnego czarnego konia.

Rozmawiał: Filip Bares

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE