New York
45°
Fair
7:01 am4:29 pm EST
7mph
53%
30.48
SatSunMon
57°F
45°F
48°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Opinie i Analizy

Jeszcze nie czas na pokój

24.10.2022
Budynek mieszkalny w centrum Kijowa zniszczony po rosyjskim ataku dronowym FOTO: PAP

Rosyjskie rakiety i drony-samobójcy, spadające na centralne dzielnice Kijowa i na obiekty infrastruktury krytycznej kraju, to rzeczywistość ostatnich dni w Ukrainie. Media mówią o zemście Władimira Putina za zniszczenie mostu Krymskiego. Kreml wydaje się stawiać w tej chwili na gospodarcze zniszczenie Ukrainy i złamanie jej mieszkańców. Wielką niewiadomą jest jednak to, czy posiada środki, aby nadal atakować, i czy Europa nie zacznie nakłaniać Ukraińców do ustępstw.

Tomasz Deptuła

Europa zmęczyła się już wojną w Ukrainie i martwi się o ciepłe kaloryfery podczas zbliżającej się zimy, Stany Zjednoczone żyją wyborami do Kongresu i rosnącym napięciem w stosunkach z Chinami. Niemiecki kanclerz Olof Scholz nie ukrywa, że woli dążyć do szybkiego zawarcia traktatu pokojowego, który miałby pozwolić Putinowi na ogłoszenie wymiernego (w oczach Rosjan) sukcesu, niż do wysyłania czołgów Ukraińcom. Do czego w historii prowadziła podobna strategia ustępstw wobec Rosji – nie trzeba Polakom tłumaczyć.

W tych okolicznościach odnoszone przez Ukraińców postępy w okolicach Chersonia czy Ługańska schodzą na dalszy plan. Wykorzystuje to Władimir Putin, który – nie mogąc pochwalić się sukcesami na froncie – straszy użyciem taktycznej broni jądrowej i przeprowadza ataki na miasta i cele strategiczne w Ukrainie, stosując dosłownie wszystko co ma pod ręką, od rakiet Kalibr i Iskander po świeżo nabyte irańskie drony. Od amerykańskich i brytyjskich ekspertów, mających dostęp do danych wywiadowczych, dowiedzieć się jednak można, że rosyjskie zapasy amunicji sterowanej znajdują się już na wyczerpaniu. Stąd decyzja o zakupie dronów i rakiet od Iranu, choć i tu możliwości odtwarzania arsenałów są raczej ograniczone.

ZNISZCZYĆ, CO SIĘ DA

Eksperci amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, prestiżowego think tanku, który od początku wojny w Ukrainie publikuje bieżące i, najczęściej trafne, analizy aktualnej sytuacji w teatrze wojny, twierdzą, że jakiekolwiek próby zawieszenia broni będą pracować przede wszystkim na korzyść Moskwy, a nie Kijowa. “Ci, którzy chcą pokoju w Ukrainie, muszą się oprzeć pokusie zamrożenia frontu” – czytamy w najnowszej analizie ISW. Trudno bowiem uwierzyć, że Władimir Putin zmieni strategiczne plany wobec Ukrainy, której odmawia prawa do samostanowienia. Każda przerwa w działaniach wojennych zostanie wykorzystana do zwarcia szeregów i przygotowania nowej, szeroko zakrojonej ofensywy z udziałem świeżo zmobilizowanych żołnierzy. Rosja może próbować przegrupować swoje siły, aby ponownie uderzyć z północy – twierdzą eksperci.

Z pewnym niepokojem obserwowane jest także rozmieszczanie rosyjskich żołnierzy na Białorusi i coraz groźniejsze pomruki tamtejszego dyktatora Aleksandra Łukaszenki pod adresem Ukrainy, Polski i całego NATO. Choć nie brakuje opinii, że ewentualny udział białoruskich żołnierzy w zaczętej przez Rosję wojnie może zachwiać w posadach reżimem w Mińsku, nie ulega wątpliwości, że koncentracja sił rosyjskich wzdłuż północnej granicy Ukrainy zmusza Kijów do utrzymywania poważnych sił z dala od obecnego frontu, które odparłyby ewentualne uderzenie. Atak z Białorusi groziłby także przerwaniem dróg komunikacyjnych, pozwalających na dostarczanie zachodniej broni na front ukraiński.

PUTIN: ZŁAMAĆ UKRAIŃCÓW

Zamrożenie konfliktu pozwoliłoby też na punktowe, ale systematyczne niszczenie infrastruktury krytycznej Ukrainy – elektrowni, stacji przesyłowych, zbiorników gazu i ropy itd. Wszystko po to, aby zrujnować gospodarkę sąsiada. W tak zarysowanym scenariuszu Kremla chodzi także o złamanie ukraińskiego społeczeństwa, które musi zmierzyć się z perspektywą bardzo trudnej zimy, z przerwami dostaw prądu, którego jeszcze do niedawna było w tym kraju w nadmiarze. O tym, że takie postępowanie, którego celem jest wywołanie katastrofy humanitarnej na terytorium wroga, stanowi rażące naruszenie prawa międzynarodowego, nie trzeba nawet wspominać. Fikcyjne referenda, które posłużyły za pretekst do bezprawnej aneksji czterech ukraińskich obwodów, pokazały już wcześniej, że Kreml lekceważy sobie opinię wspólnoty międzynarodowej.

ISW: ODZYSKAĆ CO TYLKO MOŻLIWE

Według ISW, jednym z zadań dla ukraińskich sił zbrojnych powinno być wyzwolenie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej – największej siłowni nuklearnej w Europie, która przed rosyjską agresją dostarczała prąd ogromnym połaciom wschodniej Ukrainy. Kontrofensywa powinna także dążyć do odzyskania Doniecka, Sewierodoniecka i Ługańska, miast niegdyś kluczowych dla ukraińskiej gospodarki – radzą eksperci ISW. Z kolei, z przyczyn strategicznych, NATO powinno wspierać odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad większością zajętych przez Rosję terenów, przede wszystkim zaś Krymu. Nie pierwszy raz w historii półwysep ten ma ogromne znaczenie. Tym razem ISW zwraca uwagę, że ukraińska kontrola nad Krymem oznaczałaby odsunięcie o 300 km baz lotnictwa Federacji Rosyjskiej oraz systemów przeciwlotniczych i przeciwokrętowych.

Warto też dodać, że już odbicie przez Ukraińców Chersonia – największego miasta zajętego po 24 lutego – miałoby ogromne znaczenie propagandowe, a dla reżimu Putina stanowiłoby ogromną porażkę wizerunkową, także w oczach poddanych mu Rosjan.

Ukraińskie siły zbrojne stosują bardzo rozważną taktykę – skupiając się na niszczeniu obszarów koncentracji sprzętu wojskowego przeciwnika, odcinaniu go od logistyki i wzmacnianiu obrony przeciwlotniczej. O jej skuteczności świadczy utrata przez Rosję inicjatywy i bardzo poważne zdobycze terytorialne. Jeśli będą dobrze zaopatrywane w nowoczesne środki walki, to powoli będą odzyskiwać teren zarówno w okolicach Chersonia, jak i Ługańska, wykorzystując także demoralizację rosyjskiej armii i brak doświadczenia bojowego żołnierzy z poboru. W tej wojnie na przetrzymanie Kijów wydaje się mieć dziś więcej atutów niż Moskwa. Pod jednym warunkiem – że nikt nie będzie wymuszał na nim zawarcia szybkiego pokoju za cenę ustępstw, które – po odczekaniu – pozwolą Rosji na kontynuowanie agresywnej polityki wobec swoich sąsiadów. To nie jest więc dobry czas na zakończenie wojny. A Zachód powinien także bardziej na serio zabrać się za wzmacnianie własnego potencjału. Si vis pacem para bellum – mówi stare łacińskie przysłowie.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY