New York
45°
Clear
7:03 am4:28 pm EST
3mph
43%
30.19
MonTueWed
48°F
55°F
57°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Sport
Polonia

Kto z kim w Memoriale Deyny

25.08.2022
Działacze społeczni ZPKP (od lewej): Jan Kondratowicz, Ryszard Dziedzic, Piotr Gołąbek, Mieczysław Panek, Halina Bortnicka, Ryszard Orłowski, Artur Kurasiewicz, Zbigniew Żelazowski oraz przy mikrofonie Wojciech Ziębowicz FOTO: ARCHIWUM ZPKP

Od roku 1990 drużyny polonijne w okresie letnim rywalizują w mistrzostwach polonijnych drużyn wschodniego wybrzeża USA. W sezonie grają one w różnych ligach, a turniej ZPKP Memoriał Kazimierza Deyny stwarza możliwość bezpośredniej rywalizacji.

W tegorocznym turnieju w dwóch kategoriach Open i Over 40 udział weźmie 12 polonijnych drużyn. Cztery w kategorii Open i osiem w kategorii Over 40. W środę, 17 sierpnia, podczas zebrania ZPKP, które odbyło się w siedzibie klubu Wisła, dokonano losowania grup eliminacyjnych kategorii Over 40.

W kategorii Open zagrają:

Wisła Garfield, Polonia NY, Stal Mielec NY, Polonia Wallington.

Dwie najlepsze drużyny zagrają w finale, a dwie pozostałe w meczu o trzecie miejsce.

Grupy eliminacyjne kategorii Over 40

Grupa A

Polonez NY, Stal Mielec NY, Belveder Rutherford, Reprezentacja Śląskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej.

Grupa B

Wisła Garfield, Polonia NY, Jan Paweł II Linden, ZPA Perth Amboy.

Po dwie najlepsze drużyny z grupy awansują do półfinałów. Po raz pierwszy w historii na turniej przyjedzie drużyna z Polski.  W kategorii Over 40 zobaczymy na boisku w Garfield byłych ligowych piłkarzy drużyn ze Śląska oraz kilku byłych reprezentantów Polski.

Turniej rozegrany zostanie na trzech boiskach kompleksu sportowego w 20 Century Park w Garfield, NJ (75 Elizabeth St). Pierwsze mecze rozegrane zostaną o godz. 9 rano. Ok. godz. 17 rozpocznie się część oficjalna, podczas której m.in. uczcimy minutą ciszy pamięć śp. Kazimierza Deyny i śp. Kazimierza Górskiego oraz wszystkich działaczy sportowych i piłkarzy, którzy odeszli od nas na zawsze. Po słowie Bożym i przemówieniach gości turnieju nastąpi wręczenie pucharów dla najlepszych drużyn. Będą je wręczać: gość honorowy trener John Kowalski, przedstawiciel władz miasta Garfield oraz konsulatu RP w Nowym Jorku. Po części oficjalnej odbędzie się mecz towarzyski Team Kownacki NY kontra Team Adamek NJ.

Cały turniej i mecz towarzyski zapowiadają się bardzo interesująco. Będzie wiele innych atrakcji, m.in. dla dzieci, jak zjeżdżalnie i zajęcia plastyczne z Anetą Pieróg-Sudoł z Rustic Square Art. Studio z Clifton, NJ. Będzie bogato zaopatrzone stoisko z książkami oraz inne stoiska. Polskie zimne i gorące potrawy serwować będzie popularna sieć sklepów Piast (wł. Marcin Rybak). Dla spragnionych kibiców ogródku piwnym serwowane będzie polskie piwo: Żywiec, Łomża i Tyskie. Na scenie wystąpi Zbyszek Dera oraz zespół Wehikuł Czasu, grać również będzie DJ. Turniej na żywo jak wszystkie poprzednie komentować będzie Wojciech Ziębowicz. Gościem honorowym tegorocznego turnieju jest wybitny trener amerykański, Polak Jan Kowalski.

W najbliższą niedzielę, 28 sierpnia, spotykamy się wszyscy na turnieju w Garfield, oby tylko pogoda dopisała. Informacje: prezes ZPKP Piotr Gołąbek, tel. (201) 321-9957.

Głównym medialnym sponsorem turnieju jest od początku ich rozgrywania „Nowy Dziennik”.

NIEPOWTARZALNY – WSPANIAŁY – NAJLEPSZY

Kazimierz Deyna wracając do domu 1 września 1989 roku w San Diego na autostradzie nr 15 uderzył samochodem w tył zaparkowanego po prawej stronie trucka. Na jezdni nie było śladów hamowania. Wszystko wskazywało na to, że wybitny reprezentant Polski przysnął za kierownicą. Największe dzienniki Kalifornii – „Los Angeles Times” i „San Diego Union” – poświeciły tragedii dużo miejsca, na przypominając wspaniałą karierę Kaki.W samych superlatywach wypowiadali się o nim trener i koledzy z drużyny San Diego Soccers. Mówili jednym głosem: „To największy piłkarz wszech czasów”.

Kazimierz Deyna urodził się 23 października 1947 r. w Starogardzie Gdańskim. Grał w tamtejszym Włókniarzu w latach 1960-66, potem krótko w LKS Lodzi, w Legii od 1966 do 1978 w Manchesterze City – 1978-80 i San Diego Soccer 1981-87, z którym 5 razy wywalczył mistrzostwo północnoamerykańskiej ligi zawodowej MISL.

Z Legią dwa razy sięgał po mistrzostwo Polski (1969 i 70) oraz po Puchar Polski (1973). Trzykrotnie, w latach 1969, 72 i 73, wybrano go na piłkarza nr 1 sezonu, zdobył Złote Buty Redakcji Sportu w sezonie 1976/77.

W 1972 r. w Monachium z reprezentacja Polski zdobył tytuł mistrza olimpijskiego, przy okazji zostając królem strzelców turnieju z 9 bramkami. W 1976 zdobył srebrny medal na olimpiadzie w Montrealu.

Dwa razy bronił barw Polski w mistrzostwach świata: w 1974 r. (3. miejsce) i w 1978. Był pierwszym polskim piłkarzem, który trafił do „Klubu 100”. Został uznany za piłkarza 75-lecia PZPN „Piłki Nożnej”.

W latach 1968-78 rozegrał w reprezentacji Polski 102 spotkania, w których strzelił 45 bramek. W 1974 r. niemiecki magazyn „Kicker” umieścił go na trzecim miejscu najlepszych piłkarzy na świecie.

Genialny, cudowny, jedyny, niepowtarzalny, wspaniały, najlepszy – tak piszą i mówią o nim kibice i znawcy piłki nożnej w Polsce i na świecie. Deyna osiągnął w swojej karierze piłkarskiej tyle, że jeszcze długo nikt mu nie dorówna.

Z DEYNĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE

Miałem szczęście i zaszczyt grać w jednej drużynie z tym wyjątkowym polskim piłkarzem w lipcu 1988 r. W III turnieju polonijnych drużyn Sport Review, którą prowadził sam Kazimierz Górski, grali wybitni polscy reprezentanci, m.in.: Włodzimierz Lubański, Robert Gadocha, Jan Tomaszewski, Adam Nawałka, a w środku pomocy wybitny dyrygent Kazimierz Deyna.

W meczu finałowym wygraliśmy z Orłem Chicago 1:0, a złotą bramkę zdobył Włodzimierz Lubański. W październiku tego samego roku widziałem się z Kazimierzem Deyną po raz ostatni. Na stadionie Giants w East Rutherford, NJ, reprezentacja USA grała z Resztą Świata.

W reprezentacji USA wystąpił na środku pomocy Deyna, który czarował wspaniałą techniką. W zespole Reszty Świata grali Grzegorz Lato i Zbigniew Boniek oraz największe piłkarskie sławy na świecie, m.in.: Beckenbauer, Platini, Rossi, Euzebio, Zoff czy Bobby Charlton.

Po meczu prosto ze stadionu wspólnie z trenerem młodzieży Józefem Skorupa oraz kolegą z drużyny Janem Karczem zabraliśmy Grzegorza Latę i Kazia Deynę do klubu sportowego Wisła Garfield. Rozmowy o Polsce i USA trwały aż do 3 rano w nocy. Kazimierz Deyna był pełen podziwu, że w USA jest tak prężnie działający polonijny klub sportowy, w którym funkcjonuje tyle drużyn młodzieżowych. Opowiadał, że w San Diego szkoli młodzież, a w wakacje prowadzi obozy dla utalentowanych chłopców „Kaz Deyna World Cup Soccer Camps”, który cieszył się dużym zainteresowaniem młodzieży. Nie planował wracać do Polski z powodu syna Norberta, który przywiązał się do kolegów i miasta. Gdy jechaliśmy do hotelu, przez blisko godzinę zwiedzaliśmy Nowy Jork nocą, ale cały czas tematem naszej rozmowy była piłka nożna. Ok. 4 rano powiedzieliśmy sobie do zobaczenia w niedalekiej przyszłości. Niestety, 10 miesięcy później Kazimierz Deyna odszedł od nas na zawsze.

GOŚĆ HONOROWY JAN KOWALSKI

Trener Jan Kowalski przyleciał do USA z rodzicami i bratem jako 13-letni chłopiec w 1965 r. Zamieszkali na Queensie w Nowym Jorku. Oto krótka z nim rozmowa:

Skąd się wzięło u Ciebie zamiłowanie do piłki nożnej?

Urodziłem się i wychowałem w miejscowości Miłków tuz pod Karpaczem w Karkonoszach. Obok naszego domu były dwa boiska szkolne i jedno za domem na łące. Tam z kolegami graliśmy. Pierwszy kontakt z klubem Śnieżka Karkonosze nastąpił, gdy miałem 7 lat.

Boisko Śnieżki mieściło się półtora kilometra od siedziby klubu, a ja nosiłem dla starszych piłkarzy siatkę wypełnioną piłkami na treningi i mecze. I za to miałem darmowy wstęp na mecze i jeździłem z drużyną na mecze wyjazdowe. Gdy miałem 10 lat rozpocząłem grę w drużynie trampkarzy Snieżki.

A jakie były początki w USA?

Nie znałem języka angielskiego, ale zdałem bardzo dobrze testy z matematyki i od razu zostałem przyjęty do szkoły średniej.

Jan Kowalski

Razem z bratem graliśmy w reprezentacji szkoły Francis Louis HS. Podczas pierwszego sezonu dostałem propozycje gry w drużynie juniorów półzawodowego klubu German Hungarians New York, który grał na stadionie Metropolitan Oval na Queensie. Aby dotrzeć na trening, musiałem jechać autobusem półtorej godziny. Na bilety sam zarabiałem pracując po szkole w sklepie czy rozwożąc gazety. Dzięki bardzo dobrej grze w rozgrywkach szkolnych i klubowych otrzymaliśmy ofertę gry i stypendium sportowe na Uniwersytecie of New Haven. Obaj z bratem Tomkiem graliśmy bardzo dobrze przez cztery lata w reprezentacji uczelni, której trenerem był Amerykanin polskiego pochodzenia Joe Machnik.

Co po studiach?

Pracując dalej, studiowałem potem na Southern Connecticut State University. Ciężko było dojeżdżać na treningi i mecze na Brooklyn. Rozpocząłem grę w polonijnym Falconie New Britain, którego byłem zawodnikiem 5 lat (1973-78). Co roku odnosiliśmy sukcesy zdobywając mistrzostwo ligowe bądź Puchar Stanu. Mieliśmy wspaniałą drużynę, w której prym wiedli: Marian Stoj, Alex Zwoliński, Tadek Kozyrski, Józef Goral, Krzysztof Furman, Wiesiek Salek, śp. Jan Kłosek – późniejszy trener drużyn ligowych w Polsce.

Jak to się stało, że zostałeś najwybitniejszym polskim trenerem piłkarskim w USA?

Nie wiem, czy najwybitniejszym, ale dziękuję za te miłe słowa. Po ukończeniu studiów w New Haven zostałem asystentem trenera Joego Machnika.

Przez 3 lata byłem również grającym trenerem Falconu New Britain. W okresie wakacji pracowałem na słynnych obozach piłkarskich All American Soccer Camp, którego właścicielami byli bracia Walter i Eugeniusz Chyzowych, oraz Pele Soccer Camp.

W latach 1973-1981 zrobiłem wszystkie kursy trenerskie Amerykańskiej Federacji Piłkarskiej oraz wykładowcy kursów trenerskich. W 1978 r. powstała nowa halowa liga piłkarska Major Indor SL. Zostałem grającym asystentem trenera drużyny Cincinnati Kids, po roku przeszedłem jako asystent trenera do Pittsburgh Spirit. Następnie zostałem I trenerem drużyny Hartford Hellions, do której ściągnąłem czterech polskich piłkarzy: Joachima Szczepanika, Jana Mikulskiego, Ryszarda Guta i Roberta Gadochę. Po roku wróciłem do Pittsburgha jako I trener drużyny Spirit. Prowadziłem tę drużynę 4 lata sprowadzając wielu polskich piłkarzy, m.in.: Terleckiego, Ostalczyka, Sobiewskiego, Mowlika, Kapkę, Sybisa, Topolskiego. Z drużyną Spirit osiągnęliśmy duże sukcesy. Na mecze przychodziło przeciętnie 10 tys. widzów; a na przykład mecze drużyny hokeja na lodzie, w której grał Mario Lemiax, obserwowało przeciętnie tylko 6 tys. kibiców.

W roku 1986 FIFA rozpoczęła rozgrywki halowe, wówczas dostałem propozycję pracy jako trener reprezentacji USA w hali. Funkcję tę pełniłem 10 lat, była to praca dodatkowa. W 1989 przeprowadzone zostały pierwsze mistrzostwa świata w piłce halowej, które odbyły się w Holandii. Zabrałem na te mistrzostwa kliku zawodników z I reprezentacji na powietrzu. Zdobyliśmy niespodziewanie brązowy medal. Mało kto chciał w to uwierzyć. Na drugich mistrzostwach było jeszcze lepiej – w 1992 r. w Hongkongu w finale przegraliśmy z Brazylią 4:1 i zdobyliśmy srebrny medal, który jest największym dotychczasowym osiągnięciem męskiej piłkarskiej reprezentacji USA w historii.

Wiem, że byłeś też trenerem I reprezentacji USA na otwartym powietrzu.

Tak, byłem tymczasowym trenerem I reprezentacji USA w roku 1991 – wówczas wprowadziłem do drużyny kilku młodych zawodników, m.in. Janusza Michalika, który rozegrał w reprezentacji USA 49 meczów.

Następnie byłem asystentem trenera Bory Milutinovica – trenera reprezentacji USA do lat 20. Pracy było co niemiara, ale ją lubiłem. Od roku 1989 do 1996 prowadziłem drużynę akademicką Robert Morris University w Pittsburgh. Wygrywaliśmy mistrzostwa Konferencji North East oraz dwa razy zakwalifikowaliśmy się do playoffs Dywizji I NCAA.

Jak to się stało, że zostałeś trenerem zawodowej drużyny MLS?

Dzięki dobrym wynikom w reprezentacji USA oraz z drużyną akademicką dostałem propozycję trenowania z dwóch klubów MLS – NY/NJ Metrostars i Tampa Bay Mutiny. Wybrałem klub z Florydy, którego managerem był Mikołaj Sakiewicz, którego trenowałem wcześniej na Uniwersytecie New Haven. Do Tampy sprowadziłem reprezentanta Polski Jacka Ziobrę. Po dwóch latach wróciłem do Pittsburgha trenować drużynę Riverhounds w lidze USL – do tej drużyny sprowadziłem z Polski trzech piłkarzy. Byli to: Adam Fedoruk (Lechia Gdańsk), Jacek Kot (Zawisza) oraz Mirosław Jaworski (Ruch Chorzów). W roku 2001 miałem propozycje pracy z kilku klubów MLS, ale z powodu poważnej choroby mojego taty oraz teściowej musiałem zwolnić, aby mieć czas na opiekę nad nimi. Przez kilka następnych lat prowadziłem reprezentacje kobiet Uniwersytetu Robert Mooris.

Powiedz nam coś o swojej rodzinie…

Z żoną Patrycją jesteśmy w związku małżeńskim już 40 lat, mamy ukochaną córkę Kaylene.

Trenerze, zatem spotykamy się w niedzielę w Garfield na turnieju.

Dziękuję ZPKP za zaproszenie. Pozdrawiam wszystkich kibiców piłki nożnej oraz czytelników „Nowego Dziennika”.

Wojciech Ziębowicz

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY