Maja Chwalińska zrezygnowała ze startu w turnieju WTA 500 na twardych kortach w Tokio z pulą nagród 1,2 mln dolarów z powodu kontuzji lewego uda. Polska tenisistka, która zajmuje 11. miejsce w światowym rankingu, miała być rozstawiona z numerem drugim.
„Jestem bardzo rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju w Tokio z powodu kontuzji lewego uda odniesionej w Wuhan” – napisała na swoim profilu na Instagramie.
„Pojechałam do Tokio wcześniej na fizjoterapię i treningi na korcie, robiąc wszystko, co możliwe, aby wyzdrowieć na czas, ale niestety nadal nie jestem gotowa do rywalizacji” – dodała.
Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała post zakończyła podziękowaniem za wsparcie i zrozumienie ze strony wszystkich.
Chwalińska była rozstawiona z „dwójką”. Miała rozpocząć rywalizację od drugiej rundy, bo w pierwszej otrzymała tzw. wolny los. Nie dojdzie jednak do jej pojedynku z amerykańską kwalifikantką Alycią Parks (65. WTA), która pokonała Chinkę Xinyu Wang 6:1, 7:6 (9-7).
W miejsce Polki organizatorzy do turnieju głównego wstawili Australijkę Kimberly Birrell, tzw. szczęśliwą przegraną (lucky loser).
W tym roku 25-letnia Chwalińska ma jeszcze wystąpić w dwóch imprezach w Polsce. W dniach 20-21 listopada w Hali Mistrzów we Włocławku odbędzie się mecz Polska – Szwecja w Billie Jean King Cup, a finalistka tegorocznego French Open i triumfatorka niedawnego turnieju WTA 1000 w Wuhan ma być liderką zespołu. We Włoclawku na pewno zabraknie Igi Świątek, Magdaleny Fręch i Magdy Linette.
Natomiast 11 grudnia w ERGO Arenie na granicy Gdańska i Sopotu odbędzie się LOTTO Tenis Show, a w meczu wieczoru ma zagrać z Czeszką Lindą Noskovą. (PAP)
mask/ pp/