New York, NY
63°
Fair
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 63°F
Wind: 0mph NNW
Humidity: 70%
Pressure: 30.08"Hg
UV index: 0
4 am5 am6 am7 am8 am
61°F
59°F
59°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
77°F / 54°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Wywiady
Społeczeństwo
Kultura
Polonia

„Mazowsze” wyrusza na podbój Ameryki

13.04.2026
"Mazowsze" wystąpi w największym składzie w jego historii / Foto: ARCHIWUM PZLPiT "MAZOWSZE"

„Chcemy powiedzieć Ameryce, że Polska jest piękna, a ‘Mazowsze’ nadal jest jej wielką gwiazdą, oraz że prezentuje polską kulturę na niesamowicie wysokim i pięknym poziomie” – mówi w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Jacek Boniecki, dyrektor i dyrygent Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Dodaje, że postarają się to udowodnić swoimi występami podczas najbliższego tournée po Stanach Zjednoczonych, m.in. koncertem w The Leonard & Claire Tow Center for the Performing Arts na Brooklynie, który odbędzie się 26 kwietnia.

 

Panie dyrektorze, w mediach społecznościowych zespołu „Mazowsze” pojawiło się hasło: „Ameryko, jesteśmy gotowi”. Domyślam się, że na tę trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych przygotowaliście specjalny program artystyczny. Czego amerykańska i polonijna publiczność może się spodziewać podczas tych koncertów? 

Zaprezentujemy to wszystko, z czego „Mazowsze” słynie od wielu lat. Będzie to piękny śpiew, taniec i muzyka. Pojawią się suity ludowe z różnych polskich regionów, a więc będzie to podróż po Polsce z jej zróżnicowaną kulturą, obrzędami, strojami, muzyką i przyśpiewkami. Pokażemy to, co „Mazowsze” prezentowało w całej swojej historii, więc również w trakcie tras koncertowych po Ameryce. Jednak w tym programie będzie pewna zmiana, coś zupełnie nowego. Jeśli ktoś pamięta występy „Mazowsza” sprzed szesnastu, dwudziestu, trzydziestu, czy też czterdziestu lat, to wie, że wówczas zespół koncertował w składzie około dziewięćdziesięciu osób. Natomiast w tej chwili do Ameryki zmierzają 194 osoby. Tak więc to podkreśla skalę zjawiska, które rozwinęło się od czasu tych wydarzeń sprzed lat, których byliśmy świadkami i uczestnikami. Myślę, że to odbije się pozytywnie na wizerunku całego zespołu, ale też i na prezentacjach artystycznych oraz będzie widoczne i słyszalne, a także pokaże, że „Mazowsze” rozkwitło i może dzisiaj zaproponować sztukę na nieco innym – odważę się to powiedzieć – wyższym poziomie. Poza tym oprócz programu standardowego przywieziemy to, co w polskiej kulturze było znaczące, również w kontekście Stanów Zjednoczonych. Będziemy opowiadać o ludziach, którzy tam mieszkali, bądź też sporo w Ameryce koncertowali. Myślę tutaj przede wszystkim o Ignacym Janie Paderewskim, który przecież szczególnie przyczynił się do odrodzenia Polski po wielu latach zaborów, ale także koncertował w Stanach Zjednoczonych i w zasadzie był – można powiedzieć – taką gwiazdą muzyczną, porównywalną obecnie z największymi idolami na świecie. Był to naprawdę człowiek wybitny, na którego koncertach gromadziły się ogromne rzesze publiczności, nawet jak na tamte czasy. Podczas naszych występów mówimy też oczywiście o Fryderyku Chopinie, który jest nam bliski nie tylko dlatego, że urodził się na Mazowszu, ale że jego muzyka opierała się również o melodie ludowe i pobrzmiewa nutami ludowości, zarówno w miniaturach fortepianowych jak i koncertach. Wspominamy także o Janie Kiepurze, który przecież również był gwiazdorem, i to nie tylko jako śpiewak, jako wspaniały tenor, na którym później wzorowali się tacy mistrzowie jak np. Luciano Pavarotti, ale również był niesamowitym Polakiem i człowiekiem, który mówił o Polsce, i o niej pamiętał. Później zbudował przecież słynną „Patrię” w Krynicy Górskiej i tam także śpiewał. Wspominamy też jego słynne wystąpienia w Warszawie z balkonu hotelu Bristol. To był niesamowity gwiazdor, który pięknie mówił o Polsce. Jego żona Martha Eggerth zawsze podkreślała, że był on bardzo wielkim patriotą. Napisał słowa do „Kujawiaka” Henryka Wieniawskiego, a więc typowego tańca ludowego, który „Mazowsze” wykona podczas koncertów w USA.

Dyrektor „Mazowsza” Jacek Boniecki jest bardzo dumny z poziomu jaki obecnie prezentuje kierowany przez niego zespół / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Będziemy wspominali także o Arturze Rubinsteinie, który na pierwszym posiedzeniu, na którym ratyfikowano Organizację Narodów Zjednoczonych, zwrócił uwagę, że nie ma tam polskiej flagi i odegrał „Mazurka Dąbrowskiego”. Przecież przy tych wszystkich światowych przywódcach była to niesamowita demonstracja polskości. Mało tego, on bywał na koncertach „Mazowsza”, nie tylko wtedy gdy nasz zespół koncertował w Stanach Zjednoczonych, ale również gdy odwiedzał Polskę i swoją rodzinną Łódź, gdzie także grał muzykę Chopina, pod dyrekcją znanego mi, świetnego mistrza, prof. Henryka Czyża. Rubinstein także przyjeżdżał do nas, do siedziby „Mazowsza”. Przyjaźnił się niesamowicie z Mirą Zimińską-Sygietyńską. Podczas koncertów zagramy również „Poloneza” Wojciecha Kilara i będziemy mówili o tym, jak piękne są nasze tańce narodowe. A przy okazji mamy stulecie urodzin Andrzeja Wajdy i rok jemu poświęcony w Polsce, więc przypomnimy też, że przecież to „Mazowsze” tańczyło tego „Poloneza” Kilara w finałowej scenie filmu Andrzeja Wajdy pt. „Pan Tadeusz”. Wspomnimy również Karola Szymanowskiego, tak bardzo związanego z muzyką, która swoje korzenie miała w ludowości i jego etiudę b-moll w choreografii słynnego choreografa Conrada Drzewieckiego. Przywieziemy do Ameryki nie tylko to, co kojarzy się wprost z ludowością, ale również te postaci, które inspirowały się muzyką ludową i szeroko pojętym folklorem, które czerpały z niej motywy muzyczne i klimat, świadczący o tym, że Polska jest bardzo ciekawym krajem z piękną kulturą. Myślę, że będzie to niecodzienne spotkanie, tym bardziej, że przecież przyjeżdżamy do Ameryki w roku 250-lecia podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. A to jest szczególna okazja, żeby podkreślić więzi polsko-amerykańskie, ale także pokazać kulturę w szerokim rozumieniu.

Wiem, że artyści przywożą ze sobą ponad tysiąc strojów, a więc będzie bardzo kolorowo i różnorodnie. Jakie regiony folklorystyczne zostaną zaprezentowane podczas występów?

W zasadzie prezentujemy wszystkie regiony Polski, od Kaszub do Podhala, ze wschodu na zachód. A więc na pewno będą wspomniane Kaszuby, wielkopolskie bamberki, tańce wilanowskie i góralskie, a także te słynne, jak oberek opoczyński, czy Kurpie, które od początku nam towarzyszyły. Mamy też regiony mazowieckie, a więc Łowicz, krakowiaka, a także śląskie tańce rozbarskie. Będzie to szeroki przekrój wielu polskich regionów folklorystycznych. Myślę, że Polonia, którą zapraszamy bardzo serdecznie na te koncerty, od razu skojarzy i przypomni sobie, które stroje reprezentują poszczególne regiony. Będzie też wspomnienie Stanisława Jopka i jego słynnego „Furmana”. On przez wiele lat występował z „Mazowszem”, rozsławiał nasz zespół, był jego gwiazdorem. O tym również będziemy mówili podczas koncertów, a przede wszystkim będziemy śpiewali, grali i oczywiście tańczyli.

Jacek Boniecki jest dyrektorem i dyrygentem zespołu „Mazowsze” od 2015 roku / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Wspomniał Pan m.in. Jana Kiepurę oraz Artura Rubinsteina. Oni często gościli na koncertach „Mazowsza”. Czy podczas tej obecnej trasy będą również jacyś goście specjalni?

W naszym repertuarze mamy piękny utwór Chopina „Rondo a la Krakowiak”, w choreografii Witolda Zapały. Będzie go grał młody, dziewiętnastoletni pianista – Antoni Kłeczek urodzony w stanie Wirginia, w polskiej rodzinie. W tym roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, w klasie słynnego pedagoga i wspaniałego muzyka Piotra Palecznego. Myślę, że będzie to niesamowita frajda i niespodzianka, że ten młody Polak, który uczestniczył już w konkursie pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie, mimo że jeszcze nie zdobył tam wielkich laurów, będzie z nami występował. Zaprosiliśmy go, żeby promować młodych ludzi i udowadniać, że mamy bardzo zdolną młodzież, która potrafi pięknie grać. „Mazowsze” obecnie jest młodym zespołem. Myślę, że to jest nasz wielki atut – młodość, która wyraża się w pięknym tańcu i pięknym śpiewie.

Zespół „Mazowsze” zaprezentuje wiele pięknych, kolorowych strojów ludowych z różnych regionów Polski / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Zatem jak bardzo zmieniło się „Mazowsze” na przestrzeni lat? 

Mówiąc matematycznie, to średnia wieku jest piętnaście lat mniejsza niż była kilkadziesiąt lat temu. Mamy też zdecydowanie większe grupy artystyczne. Kiedyś zespół orkiestry liczył niespełna dwadzieścia osób, a w tej chwili mamy ich ponad pięćdziesięciu. Powracamy do pierwowzorów muzyki Tadeusza Sygietyńskiego, którego partytury są utworami symfonicznymi. Obecna orkiestra to orkiestra symfoniczna, używająca tych instrumentów, na które muzykę pisał Sygietyński, a których niestety z różnych przyczyn, m.in. ekonomicznych, wcześniej w zespole nie było. Także zespół baletu i chór są znacznie większe niż 10, 15, 20, czy 30 lat temu.

Obecnie zespół „Mazowsze” tworzą zawodowi muzycy, śpiewacy i tancerze / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Na pewno na koncertach „Mazowsza”, prócz Polonii, pojawią się Amerykanie. Z jakim przesłaniem przyjeżdżacie do Stanów Zjednoczonych?

Chcemy powiedzieć Ameryce, że Polska jest piękna, a „Mazowsze” nadal jest jej wielką gwiazdą, oraz że prezentuje polską kulturę na niesamowicie wysokim i pięknym poziomie. Chcemy powiedzieć, że nasz zespół jest nadal atrakcyjny. To co nas cieszy, to świadomość, że „Mazowsze” się nie nudzi, że nie ma zagrożenia, że nie będzie oglądane i słuchane. To jest dla nas bardzo ważne i utwierdza nas w tym, że nasza misja jest dalej prowadzona z niesamowitym powodzeniem. Będziemy się starali tego dowieść naszymi występami. Mogę już dziś zdradzić, że tymi koncertami przygotujemy się do dużego tournée, w osiemdziesiątą rocznicę powstania zespołu. To będzie pewien rodzaj „forpoczty”, prezentacja tego, jak „Mazowsze” wygląda dzisiaj. Mamy nadzieję, że będzie duże zainteresowanie i ułatwi budowanie przyszłego tournée, za dwa lata.

Występy „Mazowsza” są perfekcyjnie dopracowane pod każdym względem / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Wspomniał Pan o tym, że „Mazowsze” jest ciągle popularne i się nie nudzi. Na czym polega fenomen tego zespołu?

Przede wszystkim na genialnym pomyśle jaki mieli jego twórcy – Tadeusz Sygietyński i Mira Zimińska-Sygietyńska. Ten duet stworzył zjawisko, które jest bardzo komunikatywne, i które od samego początku miało być ambasadorem kultury polskiej. Od chwili założenia było wiadomo, że nie jest to typowy zespół folklorystyczny tylko artystyczny. Zresztą o tym bardzo głośno mówił zarówno Jerzy Waldorff jak i Bogusław Kaczyński. Obaj mówiąc o „Mazowszu” podkreślali, że jest to zespół artystyczny nawiązujący do kultury ludowej. „Mazowsze” jest komunikatywne dla wszystkich. To sztuka, która jest zrozumiała nie tylko przez Polaków, ale również przez obcokrajowców. Mamy na to liczne dowody, bo oglądają nas ludzie z całego świata. Wydaje mi się, że fenomen tego zespołu polega właśnie na komunikatywności, przez co nawet w najdalszych zakątkach świata publiczność rozumie to, co „Mazowsze” chce przekazać. Przypomina to popularność muzyki Fryderyka Chopina, która wykracza daleko poza granice kraju. To jest nasz ogromny atut. Dodatkowo stylizacja folkloru, której w warstwie muzycznej dokonał Tadeusz Sygietyński powoduje, że repertuar „Mazowsza” nadaje się do pokazania na estradach świata. Muzyka Sygietyńskiego nie jest ani prosta, ani nie jest stricte ludowa. Są to oryginalne kompozycje. Podobnie jest z tańcami, które są opracowane jako zjawiska choreograficzne przez słynnych choreografów z Witoldem Zapałą na czele. W zamyśle Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i Tadeusza Sygietyńskiego było pokazanie światu tego, co w Polsce mamy najlepsze. Chcieli tworzyć takie dzieła, które będą komunikatywne, a ponieważ folklor in crudo sam w sobie taki nie jest, to chcieli go przekomponować na dzieło artystyczne. I dlatego to robi wrażenie, a „Mazowsze” jest chętnie oglądane i oklaskiwane do dzisiaj.

Wszystkie występy „Mazowsza” są bardzo żywiołowe i kolorowe / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

Zespół „Mazowsze” zawsze kojarzy się z wysokim poziomem artystycznym zarówno pod względem śpiewu jak i tańca. Prócz tego, w przeszłości zawsze byli wyróżniający się soliści, jak np. Irena Santor, późniejsza wielka gwiazda estrady i muzyki rozrywkowej, czy też wspomniany przez Pana Stanisław Jopek, na występ którego i jego słynnego „Furmana” publiczność czekała z utęsknieniem. Czy aktualnie w zespole też są tacy artyści, którzy dominują, wybijają się ponad wszystkich, i którzy faktycznie są takim kołem napędowym „Mazowsza”?

Na pewno tak, ale obecnie jest to większa grupa artystów, którzy śpiewają i występują w partiach solowych. I to jest budujące. Bardzo dobrze, że tej zdolnej młodzieży jest coraz więcej, bo my jednak tworzymy zespół. To jest dla nas bardzo ważne, że siłą „Mazowsza” jest zespołowość, dzięki czemu możemy pokazać, że mamy plejadę świetnych artystów. Chcę jeszcze nadmienić, że nasza orkiestra składa się z muzyków, którzy mają pełne wyższe wykształcenie muzyczne, a nie zawsze tak było. Zespół baletu to w dziewięćdziesięciu procentach tancerze, którzy ukończyli szkołę baletową, a tak wcześniej nie było. Więc sam budulec już wpływa na jakość, która jest widoczna. Państwo, którzy zechcą przyjść na koncert na pewno zobaczą, że to jest niesamowite zjawisko. My się z takimi opiniami spotykamy w Polsce. Ludzie są zachwyceni występami „Mazowsza” i mówią, że nie spodziewali się, że tak to wszystko pięknie wygląda. A to świadczy o tym, że czas nie został zmarnowany. Pomimo tego, że Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej z nami nie ma już sporo lat, bo zmarła w 1997 roku, to zespół ten idzie do przodu. A przecież miał on różne okresy, zarówno lepsze jak i gorsze, przechodził przez trudności ekonomiczne, a nawet groziła mu likwidacja. Naprawdę, były takie zakusy, twierdzono: „Po co utrzymywać ten relikt przeszłości”. A my to przetrzymaliśmy i działamy dalej. Oczywiście czerpiemy z tego radość, ale jesteśmy przede wszystkim po to, żeby przekazywać ludziom piękno naszej kultury, nie tylko polskiej czy polonijnej publiczności, bo – jak pan słusznie wcześniej zauważył – na nasze koncerty w Stanach Zjednoczonych przychodzą też Amerykanie. I zdradzę, że właśnie dla nich mamy niespodziankę. Myślę, że będą nią zachwyceni, a nawet zupełnie zaskoczeni, i to pozytywnie.

Zespół „Mazowsze” zaprezentuje różne tańce regionalne oraz ciekawe układy choreograficzne / Foto: ARCHIWUM PZLPiT „MAZOWSZE”

No to z niecierpliwością czekamy na te występy. Proszę jeszcze na zakończenie powiedzieć, czym dla „Mazowsza” jest ten wyjazd, bo przeliczyłem sobie, że średnio „Mazowsze” koncertowało w Stanach Zjednoczonych co pięć lat, licząc od pierwszego występu w 1961 roku. Teraz przerwa trwała aż szesnaście lat. To sporo czasu, przez co myślę, że nie tylko polonijna publiczność jest mocno stęskniona za „Mazowszem”, ale pewnie także zespół stęsknił się za koncertami „za oceanem”. 

Tak, dokładnie. Radość w zespole jest ogromna. Tym bardziej, że dla wielu będzie to pierwsza tego typu okazja do zaprezentowania się w Ameryce. Są wśród nas osoby, które pracują dopiero rok, dwa, czy trzy, a więc dla nich wyjazd do Stanów Zjednoczonych i konfrontacja z amerykańską publicznością będzie ogromnym przeżyciem. Wszyscy zastanawiamy się jak Polonia odbierze to dzisiejsze „Mazowsze”. Więc jest to ogromne przeżycie, ale również radość i wyzwanie. Zauważam to podczas prób, widzę z jakim zapałem wszyscy podchodzą do przygotowań związanych z tym tournée. Podczas naszego występu będzie mnóstwo układów, które powstały niedawno. Wspominałem o „Polonezie” Kilara, czy też o „Etiudzie b-moll” Szymanowskiego. Są to zupełnie nowe choreografie, których do niedawna „Mazowsze” nie miało w swoim repertuarze. Dla wykonawców będzie to ogromne przeżycie, ponieważ poczują w sposób namacalny, że są tym, wspomnianym wcześniej, ambasadorem kultury polskiej. Że to nie jest tylko slogan, czy też hasło, ale że to jest rzeczywistość. Myślę, że każdy z nas to przeżywa. Zresztą mówimy o tym głośno, nasi artyści mają ogromną świadomość, że znajdują się w ważnym miejscu historii, że mają możliwość, okazję i przywilej pokazać tę piękną polską kulturę w Stanach Zjednoczonych.

 

Czyli jeśli nawet widziało się „Mazowsze” kilka razy, to jednak ten występ będzie dla każdego dużym zaskoczeniem artystycznym i warto się wybrać na koncert żeby zobaczyć to nowe oblicze zespołu.

Oczywiście. Podkreślę jeszcze raz, że „Mazowsze” nigdy nie występowało w Stanach Zjednoczonych w tak licznym składzie. To już jest ewenement sam w sobie. Liczymy na to, że będzie duże zainteresowanie i mamy nadzieję, że naprawdę będziemy mogli za dwa lata, podczas jubileuszowej trasy, pokazać się w wielu innych miejscach Ameryki. Zapraszam wszystkich do udziału w koncercie „Mazowsza” i mam nadzieję, że każdy, wraz z nami, przeżyje piękne i niezapomniane chwile.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę i do zobaczenia na koncercie. 

Również serdecznie dziękuję.

 

Rozmawiał Wojtek Maślanka

 

****

 


 

Zespół „Mazowsze” wystąpi 26 kwietnia w The Leonard & Claire Tow Center for the Performing Arts na Brooklynie. Początek koncertu o godz. 18:00. Więcej informacji oraz bilety dostępne są na stronach: mazowsze.live lub gramx.com.

Tournée po USA dofinansowano ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. Złotym sponsorem trasy jest  Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, a sponsorami brązowymi: Mecenas Paweł Wierzbicki, Restauracja Pierożek, Greenpoint Insurance Brokerage oraz firma Spektor & Associates.

 


 

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE