New York
81°
Fair
5:36 am8:27 pm EDT
6mph
74%
30.14
SatSunMon
82°F
91°F
91°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Warto przeczytać
Opinie i Analizy

Media o Polsce: nowy środek ciężkości Europy

18.04.2023
Polska „jest na drodze do budowy najsilniejszej armii w Europie, wyposażonej w amerykańską broń“ – pisze „Washington Post“ FOTO: DREAMSTIME

Z pariasa Europy, jakim w oczach mainstreamowych mediów była przed rosyjską inwazją na Ukrainę, Polska zaczyna teraz odgrywać coraz poważniejszą rolę w globalnej architekturze bezpieczeństwa. Zawdzięcza to zarówno swojemu położeniu, jak i konsekwentnemu stanowisku wobec Rosji oraz decyzjom podejmowanym w ciągu ponad 400 dni trwającego już konfliktu.

Tomasz Deptuła

O tym, że Polska stała się środkiem ciężkości Europy napisał nawet „Washington Post“ relacjonując wizytę w Warszawie prezydenta Wołodymira Zełenskiego. O dziwo, o wizycie tej, która miała miejsce w Wielkim Tygodniu, szeroko informowały zachodnie media, mimo że w tym samym czasie trwała inna podróż dużo „cięższego“ geopolitycznego kalibru: prezydent Francji Emmanuel Macron odbywał bardzo ważne rozmowy w Pekinie sondując wolę Chin do wyperswadowania Władimirowi Putinowi zakończenia wojny w Ukrainie.

Przesunięcie ciężaru NATO w stronę Polski, państw bałtyckich i innych byłych członków Paktu Warszawskiego należy uznać za wielką przegraną Rosji. Także pod innym względem decyzja o inwazji na Ukrainę okazała się strategiczną porażką Kremla. Europa mniej lub bardziej chętnie deklaruje pomoc dla broniącego się kraju, zacieśnia sankcje i uniezależnia się od importu rosyjskich węglowodorów. Geostrategiczne niepowodzenia pogłębia także niedawna akcesja Finlandii do NATO. Członkiem sojuszu został kraj, który Moskwa przez stulecia uważała za swoją strefę wpływów i który wydawał się być skazany na neutralność w obawie przed drażnieniem wielkiego sąsiada. Po rozszerzeniu NATO długość granicy Rosji z państwami sojuszu uległa niemal podwojeniu. Do Paktu Północnoatlantyckiego prędzej czy później do dołączy także Szwecja, blokowana obecnie przez Turcję i Węgry. Prawdopodobnie stanie się to po wyborach w Turcji. Wówczas Bałtyk stanie się praktycznie wewętrznym morzem NATO z wyjątkiem dwóch skrawków rosyjskich terytoriów – okolic St. Petersburga i „niezatapialnego lotniskowca“, czyli eksklawy obwodu kaliningradzkiego.

POWÓD DO MORALNEJ SATYSFAKCJI

Przy okazji odwiedzin prezydenta Zełenskiego w Warszawie przypomniano, że oprócz schronienia dla milionów uchodźców z Ukrainy Polska stała sie najważniejszym hubem pomocy dla tego kraju, zarówno cywilnej, jak i wojskowej. Przez lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce i przejścia w Medyce czy w Hrebennem płynie zarówno pomoc humanitarna, jak i wojskowa. W drugą stronę przechodzili uchodźcy oraz przesyłano ukraińskie zboże, którego nie można było wyeksportować przez porty czarnomorskie. Obecność ukraińskiej pszenicy nad Wisłą stała się zresztą jedną z pierwszych poważnych kontrowersji związanych z pomocą dla tego kraju.

Amerykańskie media przypomniały także, że Warszawa stała się w ostatnich miesiącach gorącym rzecznikiem inicjatyw Kijowa przyłączenia się do wspólnych euroatlantyckich struktur. Polska okazała się także donośnym krytykiem słabości Europy wobec Kremla i ma prawo do moralnej satysfakcji – twierdzi waszyngtoński dziennik, który w ostatnich latach dość rzadko chwalił poczynania rządu nad Wisłą.

Sprawdziły się ostrzeżenia przed Rosją, jakie werbalizowała Polska i jej najbliżsi sąsiedzi, graniczący także z wielkim sąsiadem. Przypomniał o tym z kolei na łamach „New York Times Magazine“ Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura European Council on Foreign Relations. „Mieliśmy rację w sprawie Rosji, mieliśmy rację w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, mieliśmy rację ostrzegając przed zbyt dużym uzależnieniem od Rosji. Byliśmy ignorowani przez Niemców i inne kraje“. 

BUDOWANIE OBRONNEJ TARCZY

Mainsteramowe amerykańskie media przyznają także, że Polska zaczęła intensywnie wzmacniać własną obronność, korzystając przy tym z amerykańskiej pomocy. „Polityczne deklaracje są wzmacniane żelazem“ – dodaje „Washington Post“, pisząc o planach szybkiego dozbrajania kraju. W sytuacji, gdy wiele krajów NATO z ledwością zbliża się do wydatków obronnych na poziomie 2 proc. produktu krajowego brutto, Polska jest coraz bliżej progu 4 proc. PKB przeznaczanych na obronność. „Jest na drodze do budowy najsilniejszej armii w Europie, wyposażonej w amerykańską broń“ – przyznaje „Washington Post“. Wzmocniono także obecność w Polsce wojsk amerykańskich.

Warszawa okazała się jednym z najkonsekwentniejszych orędowników pomocy wojskowej dla Kijowa. Na długo przed tym, jak hamletyzujące Niemcy zdecydowały się na przekazanie Ukrainie zalegających w magazynach Leopardów 2, rząd w Warszawie słał na wschód broń z własnych arsenałów oraz sprzęt sprowadzany z innych krajów. Polska jako pierwsza zadeklarowała także możliwość przekazania Ukrainie samolotów bojowych. To, co rok temu uznano w niektórych kręgach za nieodpowiedzialną prowokację, kilkanaście miesięcy później stało się rzeczywistością.

CIĘŻAR HISTORII

Media piszą wręcz o odmienności doświadczeń Polski i jej bezpośrednich sąsiadów w porównaniu z Zachodem, w walce z zagrożeniem ze Wschodu. „Washington Post“ przywołał nawet opinię sławnego brytyjskiego historyka Normana Daviesa, który już cztery dekady temu nazwał Polskę „sercem Europy“, nie tylko z powodu położenia geograficznego, ale także przepływów politycznych na kontynencie. Dziennik zacytował także opinię Neala Aschersona, wieloletniego dziennikarza opisującego sowiecką rzeczywistość: „Ciągle aktualne jest przeświadczenie, że Polska jest bardziej europejska niż jakikolwiek inny kraj, z powodu mitu o jej roli bastionu zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej‘“. Z kolei według Sylvie Kauffmann, komentatorki francuskiego „Le Monde“, w Europie Środkowej i Wschodniej „historia waży dużo więcej niż na Zachodzie, traumy są świeższe, a skutki tragedii są odczuwane dużo intensywniej“.

NIEZMIENNIE WOBEC UKRAINY

Liberalny „Washington Post“ nie mógł jednak powstrzymać się przed wbiciem Polsce szpilki. Dziennik przypomniał, że przed inwazją na Ukrainę „antyliberalny i prawicowy“ rząd w Warszawie był krytykowany na Zachodzie i jednocześnie sam należał do zagorzałych krytyków brukselskiej biurokracji. Dziennik niechętnie odnosi się do opinii premiera Mateusza Morawieckiego dotyczącej roli państw narodowych w Unii Europejskiej. „Pomimo uśmiechów do takich krajów, jak Francja czy Niemcy, i umocnienia się pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa [Polska] nie oferuje zbyt wiele jeśli chodzi o wizję niezależnej agendy europejskiej“ – komentuje „Washington Post“. Przypomina jednocześnie o nadchodzących wyborach parlamentarnych nad Wisłą, których ostateczny wynik jest mocno niepewny. „Niezależnie od ich wyników stanowisko Polski wobec Ukrainy się nie zmieni“ – twierdzi dziennik, dochodząc do wniosku, że w przypadku zwycięstwa opozycji więzi Polski z Zachodem jeszcze się umocnią.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner