Zamieszki, do których doszło w minionych dniach we Francji, to alarm dla całej Europy; takie wydarzenia wiążą się z ryzykiem przejęcia władzy w krajach kontynentu przez ugrupowania skrajne, przyjazne Kremlowi – oceniły we wtorek hiszpańskie media.
Publicyści „ABC”, „La Vanguardii” czy „El Pais” zaznaczyli, że protesty we Francji wyrastają z uzasadnionego rozczarowania polityką, która nie rozwiązuje najważniejszych problemów obywateli. Podkreślili jednak, że na aktach wandalizmu, towarzyszących manifestacjom, korzystają ugrupowania skrajne, które zagrażają demokracji nie tylko we Francji, ale w całej Unii Europejskiej.
„Do kryzysu gospodarczego, politycznego i społecznego, którego doświadcza dziś Francja, dochodzi jeszcze brak umiarkowanej, reformatorskiej alternatywy, zdolnej przeciwstawić się skrajnościom i realnie walczyć o zwycięstwo” – zauważył dziennik „La Vanguardia” w komentarzu redakcyjnym.
Gazeta „ABC” zwróciła zaś uwagę na kalendarz wyborczy w USA, Izraelu i państwach Europy. „Zarówno w Waszyngtonie, jak i w Tel Awiwie w najbliższych tygodniach mają odbyć się wybory, przy czym coraz powszechniejsze jest przekonanie, że obywatele nie będą decydować wyłącznie o większości parlamentarnej czy rządzącej, lecz zostaną wezwani do potwierdzenia lub przedefiniowania podstawowych reguł swoich demokracji: od praworządności, przez wzmacnianie władzy wykonawczej, po zasadę trójpodziału władz” – czytamy w hiszpańskim dzienniku.
Jak przypomniano, w ciągu najbliższego roku mają odbyć się wybory w czterech z pięciu największych europejskich krajów: Hiszpanii, Francji, Włoszech i Polsce, a istnieje ryzyko, że także w Niemczech, gdzie wzrasta popularność skrajnej prawicy.
Zdaniem „ABC” dotychczasowe „zapory ogniowe” przeciwko ugrupowaniom skrajnej prawicy przestają działać, ponieważ – z jednej strony – wyborcy przesuwają się na prawo, a z drugiej – partie centroprawicowe zaczęły być gotowe do dzielenia się władzą ze skrajną prawicą. Dziennik zaznaczył, że w Polsce i we Włoszech skrajna prawica dodatkowo radykalizuje się dzięki wsparciu nowych ugrupowań.
„W tej apokaliptycznej wizji polityki skrajności, której główni bohaterowie podzielają zarówno ekscentryczne pomysły gospodarcze, jak i pewną pobłażliwość wobec Kremla, a także równie destrukcyjną wrogość wobec projektu europejskiego, płoną licea – rzekomo w obronie edukacji publicznej, a ulice stają w ogniu z korzyścią dla skrajnej prawicy i radykalnej lewicy” – podsumował „ABC”.
W minioną sobotę, 17 października, demonstracje w całej Francji, zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia, przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło następnie w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.
Minister sprawiedliwości Gerald Darmanin przekazał w poniedziałek wieczorem, że policja zatrzymała około 2500 osób.
Z Madrytu Justyna Wojteczek (PAP)
jw/ rtt/