Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Ameryka

Mieszkańcy Dodge City, Kansas, w furii po nalotach ICE. Mieszkają tu głównie Latynosi

30.10.2026

W Dodge City, położonym pośrodku prerii w Kansas, gdzie 65 proc. mieszkańców to Latynosi, rajdy ICE doprowadziły ludzi do furii. Większość społeczności miasta pracuje w przetwórniach mięsa wołowego, i to właśnie tych ludzi pod koniec września zatrzymywali i aresztowali agenci ICE.

Dodge City to miasto otoczone przez wielkie przetwórnie mięsa, położone na około 1660 hektarach. Według lokalnych mediów dziennie w rzęźniach zabija się 8 – 10 tys. krów, a w skali rocznej w całym Kansas – prawie 6 mln.

Biali są w Dodge City zamożną mniejszością, która kontroluje okoliczne rolnictwo. 65 proc. mieszkańców to osoby hiszpańskojęzyczne, pochodzące z Ameryki Łacińskiej.

W poszukiwaniu amerykańskiego marzenia do Dodge City przyjechali rodzice Yedy, 40-latki urodzonej w Juarez, mieście leżącym na pograniczu Meksyku z USA, gdzie od lat odnotowuje się najwyższy poziom przestępczości. Do Ameryki rodzinę Yedt przyciągnęły przetwórnie mięsa, które na przełomie lat 70. i 80. zaczęły się rozwijać i potrzebowały rąk do ciężkiej pracy.

– Wciąż mnie to wzrusza. Zostawili swoją rodzinę, swoich rodziców – moją babcię i dziadka – ponieważ uznali, że ich dzieci potrzebują lepszych szans – przyznała Yeda w rozmowie z PAP.

– Wykorzystałam szanse, które dało mi życie w tym kraju. Poszłam do szkoły, zdobyłam wykształcenie. (…) Chciałam coś osiągnąć także po to, żeby pokazać im, jak bardzo doceniam to, co dla nas zrobili. To był ogromny wysiłek – dodała.

Yeda prowadzi kawiarnię The Pink Rose Coffee & Tea House w domu z 1920 roku i jest to jedyny dom w Dodge City, który nie został zniszczony podczas modernizacji miasta na przełomie lat 60. i 70. Sąsiednie budynki to cztery fast foody i górujący nad okolicą olbrzymi silos.

Wnętrza The Pink Rose Coffee & Tea House przypominają herbaciarnie z londyńskiej Picadilly. Szklane słoiki z różnymi herbatami stoją na półkach pomiędzy porcelanowymi imbrykami.

Dwudziestokilkuletni syn Yedy Abner wyjaśnił – W Dodge City są dwa duże zakłady przetwórstwa mięsa: National Beef i Cargill. W dużej mierze to na nich opiera się gospodarka miasta. Wielu imigrantów przyjeżdżało właśnie po to, żeby dostać tam pracę. Płacą dość dobrze, ale to zajęcie niebezpieczne i bardzo wyczerpujące fizycznie.

Abner o swojej tożsamości mówi inaczej niż jego matka. – Urodziłem się tutaj, nie znam innego świata. Z meksykańskimi korzeniami i rodziną, która tam została, czuję się mniej związany niż inni członkowie mojej rodziny. Ale kiedy tam jeździłem, czułem jednak jakąś nostalgię – wytłumaczył.

Yeda, która przyjechała wraz z rodzicami do Dodge City, gdy miała 11 lat, należy do pierwszego pokolenia imigrantów z Ameryki Łacińskiej w tym mieście.

Podkreśliła, że miasto jest oddalone od większych metropolii i tutejsza społeczność nie sądziła, że rajdy funkcjonariuszy amerykańskiego Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) do nich dotrą.

Wszystko zmieniło się pod koniec września, kiedy na grupowych czatach mieszkańców zaczęły pojawiać się wiadomości: „są tutaj, przyjechali”.

– Ludzie trąbili na ulicach, ostrzegali innych. Jeden z mieszkańców zaczął jeździć za agentami. Zwrócił uwagę na obce rejestracje. (…) Potem mieszkańcy zaczęli publikować kolejne wiadomości w internecie – powiedziała Yeda i wyjaśniła, że w ciągu kilkudziesięciu dni w Dodge City aresztowano jedenaście osób.

Wraz z aresztowaniami w okolicznych miastach – Liberal i Garden City – łącznie agenci ICE zatrzymali 104 osoby – podało we wrześniu biuro prokuratora stanu Kansas Ryana Kriegshausera.

Yeda i Abner zapytani, czy funkcjonariusze ICE zatrzymywali osoby na podstawie ich wyglądu, odparli „zdecydowanie tak”.

– Przez te tygodnie było naprawdę strasznie. Tutaj, w kawiarni, od razu zauważyliśmy mniej klientów. Ludzie bali się wychodzić z domu. Nikt nie wiedział, co robić. Czy trzeba stale nosić przy sobie wszystkie dokumenty?  – powiedziała Yeda.

– Nie wiem, czy Cargill albo National Beef wpuszczały agentów do środka i pozwalały im sprawdzać pracowników. Wiem natomiast, że agenci byli na parkingach przy zakładach. Zatrzymywali ludzi wyjeżdżających z pracy, pytali o dokumenty – wyjaśnił Abner.

Yeda opowiedziała, że jedna z zatrzymanych osób to kobieta, której samochód zatrzymali agenci ICE  szukając kogoś innego. Zażądali jednak dokumentów od wszystkich, którzy byli w środku. I zabrali ją.

– W internecie pojawiła się wypowiedź któregoś z polityków – nie pamiętam, czy był to kandydat do Senatu – że przyjechali tu tylko po przestępców. Chcę wyraźnie powiedzieć, że to nieprawda. Zatrzymywali ludzi, którzy pasowali do stereotypu – dodała Yeda.

Kandydat Partii Republikańskiej walczący o reelekcję do senatu Roger Marshall przekazał we wpisie na X, że działania ICE powinny być koordynowane z lokalnymi władzami.

Jego partyjny kolega, senator Jerry Moran, zaznaczył, że resort Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) zapewnił go, że celem operacji ICE jest zatrzymywanie przestępców.

Marshall remisuje obecnie w sondażach przedwyborczych z kandydatem Partii Demokratycznej pastorem Adamem Hamiltonem. Mieszkańcy Kansas, którzy od 1932 roku nie wybrali Demokraty do Senatu, przygotowują się wyborów połówkowych do Kongresu w chwili, gdy – jak mówią Yeda i Abner – działania ICE i brak reakcji ze strony polityków stanowych doprowadziły społeczność Dodge City do skrajnej złości.

24 listopada mieszkańcy zorganizowali marsz protestacyjny przez miasto.

Zapytani, czy przedstawiciele Partii Demokratycznej przyszli na marsz, Yeda i Abner odpowiedzieli, że wsparcie protestującym okazała liderka lokalnych Demokratów Greta Clark.

Yeda oceniła, że postępowanie ICE sprawiło paradoksalnie, że mieszkańcy Dodge City czują się teraz silniejsi.

Yeda podkreśliła, że skupia się na tłumaczeniu ludziom, jak ważne są zbliżające się wybory.

— Te wybory są dla nas wyjątkowo ważne. Od prawie stu lat Kansas nie wybrało demokratycznego senatora. Czuje się, że ludzie chcą iść głosować. Myślę, że te wybory do Kongresu mogą przynieść niespodziankę – dodał Abner.

Latynosi mieszkający w USA nie należeli do najbardziej zaangażowanej politycznie grupy. Niemniej jej poparcie dla urzędującego prezydenta USA Donalda Trumpa w minionych wyborach, okazało się kluczowe dla jego zwycięstwa nad kandydatką demokratów Kamalą Harris.

Teraz jednak okazuje się, że Latynosi pracujący w sektorach związanych z rolnictwem szczególnie dotkliwie odczuwają wzrost kosztów paliwa, a ich frustracja może wpłynąć na wynik wyborów do Kongresu.

Z badań analizujących głosy oddane przedterminowo wynika, że nigdy wcześniej mniejszość latynoska nie była tak zmobilizowana. Zdaniem ekspertów skorzystają na tym Demokraci, a ich zwycięstwo w wyborach połówkowych może się okazać większe niż wskazują sondaże.

Z Dodge City Antoni Wiśniewski-Mischal (PAP)

awm/ fit/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE