New York, NY
64°
Clear
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 64°F
Wind: 7mph NNW
Humidity: 67%
Pressure: 30.04"Hg
UV index: 0
3 am4 am5 am6 am7 am
63°F
61°F
61°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
75°F / 52°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Sport

Mundial. Mistrzostwa rekordowe pod względem wyboru jedzenia, ale ceny bywają wyśrubowane

30.06.2026

Jak na największe w historii piłkarskie mistrzostwa świata przystało, amerykańska część turnieju też jest rekordowa pod względem kulinarnych opcji do wyboru, zarówno na stadionach, jak i poza nimi. Ale wyśrubowane bywają również ceny; w niektórych miejscach za puszkę piwa płaci się ponad 20 dolarów.

 

Tegoroczny mundial to pierwsza impreza pod egidą FIFA organizowana przez trzy kraje równocześnie, rozgrywana aż w 16 miastach. Nic dziwnego, że również pod względem gastronomii organizatorzy na stadionach zrezygnowali z jednolitego menu i postawili na różnorodność.

 

W efekcie oferta kulinarna różni się między miastami i można spróbować lokalnych – bądź mniej lokalnych – przysmaków na każdym ze stadionów, choć wszędzie można liczyć na tradycyjne frytki czy hot dogi.

 

Według danych FIFA Poszczególne pozycje w menu różniły się popularnością w zależności od kraju-gospodarza: piwo i chipsy „rządziły” w Kanadzie, hot dogi – w USA, a pizza i frytki – w Meksyku.

 

Czasami, by zasmakować tej różnorodności nie trzeba odwiedzać wszystkich miast ani nawet iść na mecz. W gigantycznej Strefie Kibica w Los Angeles na byłym stadionie olimpijskim LA Memorial Coliseum w każdym z punktów gastronomicznych są dania z innej kuchni. Obok amerykańskiej: hot dogi, frytki, nachos w sosie buffalo, meksykańskiej: tacos z kurczakiem tinga, quesadilla, tarta z grzybami czy kanadyjskiej: poutine, czyli frytki z sosem i serem z różnymi dodatkami, od wołowiny po grzyby, są też przysmaki z innych państw. Niemcy reprezentują currywurst i sznycel, WłochY – pizza i sałatki, a Australię – sausage roll, fish and chips.

 

Choć różnorodność jest duża, jakość jedzenia jest mniej więcej właśnie taka… stadionowa. Podobne tam są też ceny, od 9 dol. za hot doga po 20-25 za bardziej skomplikowane dania. To mniej więcej tyle, ile trzeba zapłacić na stadionach na meczach baseballa, hokeja czy futbolu amerykańskiego.

 

Różnymi przysmakami – głównie z kuchni meksykańskiej i południowoamerykańskiej – można raczyć się też pod strefą w Los Angeles, choć tam dominują hot dogi w wersji kalifornijskiej, tj. owinięte w boczek i podane z grillowanymi papryczkami jalapeno i cebulą. Tu ceny wahają się między 6-10 dol. W chyba nie do końca sankcjonowanych prawem stoiskach można też kupić ręcznie lepione pupusy (faszerowane placki z Salwadoru), tacos, a nawet ceviche (marynowane surowe ryby) czy napić się agua fresca lub horchaty, czyli chłodzących napojów sprzedawanych z kilkugalonowych pojemników.

 

W drugim z odwiedzonych przez PAP stadionów, w Filadelfii, na co dzień domu drużyny NFL Philadelphia Eagles, menu jest mniej różnorodne, ale również są akcenty lokalne. Za 20 dolarów można otrzymać m.in. stadionową wersję lokalnego specjału, czyli cheesesteaka: długiej bułki wypełnionej serem, drobno siekaną wołowiną i cebulą.

 

– Wow, góra mięsa – powiedział nie bez podziwu Jerome, jeden z francuskich kibiców na meczu tej drużyny z Irakiem.

 

Za pół ceny cheesesteaka na stadionie w Filadelfii kupi się też oblane sosem frytki, a za 15 dolarów „tacos americanos”, tj. amerykańskie tacos.

 

Inne miasta oferują własne kulinarne specjały. W Miami, centrum kubańskiej diaspory, spróbować można pan con lechon – kubańskiej kanapki z szarpaną wieprzowiną i cytrusowo-czosnkowym sosem mojo, a także ogromnych empanad (pieczonych pierogów) z kurczakiem i serem. Miami oferuje też prawdopodobnie najdroższy stadionowy przysmak mistrzostw – tater tots, czyli smażone ziemniaki uformowane w małe cząstki z kawiorem, creme fraiche i szczypiorkiem. Cena – 75 USD.

 

W Vancouver lokalnym przysmakiem są poutine z żeberkami wieprzowymi i hot dogi z glazurą z syropu klonowego. W Dallas – kanapka barbecue z szarpaną wołowiną czy „texas pie dog”, czyli hot dog polany chili, topionym serem i pokruszonymi chrupkami kukurydzianymi. Jak dziwili się niektórzy fani, którzy przyjechali do Kansas City, by oglądać Lionela Messiego, za 34 dolary kupić można lobster roll, czyli bułkę z kawałkami homara, co jest raczej specjalnością Nowej Anglii.

 

Choć na większości stadionów ceny – podobnie jak samych biletów – mogą jeżyć włosy na głowie zagranicznych turystów, zwykle są podobne do tych, jak w przypadku regularnych meczów ligi NFL. Oznacza to, że np. półlitrowa puszka amerykańskiego piwa kosztuje w Filadelfii niemal 19 dolarów, a zagranicznego (choć paradoksalnie również warzona w USA) o dwa dolary więcej. W Los Angeles sprzedawane są puszki 25-uncjowe (730 ml) za cenę od 22 dol. W górę.

 

Na tym tle, przynajmniej wśród stadionów w USA, wyróżnia się jeden obiekt – w Atlancie. Tam piwo można kupić już za pięć dolarów, napój gazowany – za cztery, a wodę za – za trzy. Już za dwa dolary można z kolei posilić się hot dogiem. Te ceny to osobista decyzja właściciela stadionu, miliardera Arthura Blanka, do którego należą lokalne drużyny NFL (Atlanta Falcons) i MLS (Atlanta United). Jak tłumaczył w rozmowie z „New York Times”, chciał po prostu, by fani „czuli się jak u siebie w domu”.

 

Jak powiedział PAP przedstawiciel firmy obsługującej jeden z mundialowych stadionów, negocjacje z FIFA dotyczące oferty dla kibiców nie były łatwe, bo federacja skupiała się głównie na maksymalizacji zysków, nawet jeśli chodzi o ofertę w lożach VIP.

 

– Gdyby to od nich zależało, skończyłoby się na wodzie i chipsach. Zależało im tylko na zysku. Ale ostatecznie postawiliśmy na swoim – powiedział.

 

Z Waszyngtonu – Oskar Górzyński (PAP)

 

 

 

osk/ pp/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE