Nowojorskie lotniska znajdą się wśród 40 największych portów lotniczych w USA objętych ograniczeniem liczby lotów. W środę Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) ogłosiła, że rozkład zostanie obcięty o ok. 10 proc. z powodu trwającego paraliżu (shutdownu) rządu federalnego.
Według Federalnej Agencji Lotnictwa, cięcia mają złagodzić skutki przeciążenia kontrolerów ruchu lotniczego, którzy od początku października pracują bez wynagrodzenia i często w godzinach nadliczbowych. Ograniczenia mają charakter tymczasowy i mają potrwać do „ustabilizowania się sytuacji”, czyli po powrocie do stanu sprzed shutdownu.
Redukcja może objąć nawet 1,8 tys. lotów i łącznie około 268 tys. miejsc dla pasażerów. Linie lotnicze, w tym United Airlines i Delta Air Lines, zapowiedziały zwrot kosztów dla osób, które zrezygnują z podróży, nawet jeśli ich bilety nie miały opcji zwrotu. Przewoźnicy deklarują, że cięcia będą w miarę możliwości dotyczyć połączeń regionalnych obsługiwanych mniejszymi samolotami.
Urzędnicy FAA podkreślają, że taka sytuacja nie miała miejsca podczas wcześniejszych shutdownów, a agencja działa na „nieznanym terytorium”.
Federalny sekretarz transportu Sean Duffy ostrzega, że przedłużający się paraliż rządu może doprowadzić do „chaosu w powietrzu”, jeżeli kontrolerzy lotów nie otrzymają drugiej z kolei wypłaty. Niedawno Senat po raz czternasty odrzucił prowizorium budżetowe, które mogłoby zakończyć kryzys.
Red. JŁ