Zgromadzenie i Senat stanu Nowy Jork przyjęły projekt ustawy, która ma ukrócić praktykę publikowania ogłoszeń o pracę przez firmy, które w rzeczywistości nie prowadzą rekrutacji – tzw. ghost jobs. Przedsiębiorcy będą musieli m.in. określić termin zatrudnienia poszukiwanego pracownika i usuwać oferty po zakończeniu rekrutacji. Projekt czeka na podpis gubernator Kathy Hochul.
Nowe regulacje obejmą firmy zatrudniające co najmniej 100 pracowników oraz platformy do zamieszczania ogłoszeń o pracę. Pracodawcy będą zobowiązani do wskazania przy każdym ogłoszeniu, czy dane stanowisko jest rzeczywiście otwarte, a jeśli planują je obsadzić w ciągu 90 dni – do podania konkretnej daty rozpoczęcia pracy przez wybranego kandydata. Informacja ta musi być wyróżniona wytłuszczonym tekstem i wielkimi literami. W przypadku gdy zatrudnienie jest mało prawdopodobne lub gdy ogłoszenie służy jedynie budowaniu bazy kandydatów na przyszłość, pracodawca będzie musiał o tym wyraźnie poinformować.
Ustawa wprowadza też obowiązek usunięcia ogłoszenia w ciągu dwóch tygodni od zatrudnienia kogoś na dane stanowisko. Za naruszenie przepisów grozi grzywna w wysokości 2500 dolarów od każdego niezgodnego z prawem ogłoszenia. Jeśli ogłoszenie nie zostanie usunięte w ciągu 30 dni, kara ulega podwojeniu, a następnie podwaja się co kolejne 30 dni bezczynności pracodawcy.
Zjawisko fikcyjnych ogłoszeń wynika zarówno z zaniedbań, jak i celowych działań. Z dotychczas sporządzonych na ten temat analiz wynika, że mniej więcej jedno na siedem ogłoszeń „wisi” w serwisach ogłoszeniowych przez ponad 30 dni. Pracodawcy zamieszczają fikcyjne oferty m.in. po to, by budować rezerwowe bazy kandydatów, spełnić formalny obowiązek publicznego ogłoszenia mimo wcześniejszego wytypowania kandydata albo kreować wizerunek rozwijającej się firmy.
Nie jest na razie jasne, czy stan będzie w stanie skutecznie egzekwowawć nowe przepisy. Wcześniej podobne regulacje, dotyczące transparentności wynagrodzeń, były przez część pracodawców obchodzone – podawali oni tak szerokie widełki płacowe, że przepisy traciły praktyczny sens.
Red. JŁ