Żadna z polskich drużyn nie odniosła zwycięstwa u siebie w 3. kolejce piłkarskiej Ligi Europy. Lech Poznań zremisował z angielskim Sunderlandem 1:1, zdobywając pierwszy punkt w fazie ligowej, a Jagiellonia Białystok przegrała z belgijskim RSC Anderlecht 0:3.
„Kolejorz” przystępował do meczu z przedstawicielem Premier League po dwóch wysokich porażkach 0:4 z innymi mocnymi przeciwnikami. Przegrał w takich rozmiarach w Londynie z Crystal Palace, jak i na swoim stadionie z Bayerem Leverkusen.
Starcie z Sunderlandem też rozpoczęło się bardzo źle dla mistrzów Polski, którzy już w drugiej minucie przegrywali 0:1, po uderzeniu głową Timura Tutierowa. Tym razem jednak Lech, choć znów nie ustrzegł się błędów w defensywie, nie pozwolił rywalom na kolejne trafienia, a w 70. minucie wyrównał po mocnym, płaskim strzale z pola karnego — tuż przy słupku — Leo Bengtssona.
Angielski zespół stworzył więcej sytuacji w tym meczu, ale i „Kolejorz” miał szansę na zdobycie drugiej bramki.
– Po dwóch porażkach 0:4 ten punkt musi cieszyć. Jestem zadowolony z wyniku, ale też z naszej postawy — przyznał trener gospodarzy Niels Frederiksen.
Jeden punkt w trzech kolejkach daje obecnie jego drużynie 32. miejsce.
Pięć lokat wyżej, z trzema punktami, plasuje się Jagiellonia. Jej czwartkowy rywal RSC Anderlecht z okręgu Brukseli to w przeszłości wielka firma na Starym Kontynencie, ale ostatnio pozostająca na krajowym podwórku w cieniu m.in. Club Brugge i Royale Union Saint-Gilloise.
W Lidze Europy Belgowie przegrali oba dotychczasowe spotkania, więc wydawało się, że Jagiellonia, która wcześniej uległa w Pireusie Olympiakosowi 1:2 i pokonała u siebie ostatni w tabeli LE Ararat-Armenia 3:1, może powalczyć o korzystny rezultat.
Nadzieje zostały jednak dość szybko rozwiane. W 22. minucie goście objęli prowadzenie po golu Mihajlo Cvetkovicia, a w drugiej połowie wynik podwyższyli Marten Winkler (72.) i rezerwowy Jayden Onia Seke (80.).
To bolesna porażka dla Jagiellonii, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że następni przeciwnicy zespołu trenera Adriana Siemieńca będą z wyższej półki, m.in. Sunderland, Crystal Palace i Olympique Lyon.
W Słowenii doszło do rywalizacji dwóch polskich piłkarzy. Drużyna NK Celje, z grającym cały mecz obrońcą Łukaszem Bejgerem, zremisowała 2:2 z FC Salzburg, w którym od 46. minuty wystąpił Bartosz Mazurek (żółta kartka w doliczonym czasie).
Również wynikiem 2:2 zakończył się mecz Juventusu z Rennes. Piłkarzami turyńskiej drużyny są dwaj Polacy, ale bramkarz Kamil Grabara leczy ciężką kontuzję kolana, a doświadczony Arkadiusz Milik, który od dawna boryka się z problemami zdrowotnymi, nie został zgłoszony do rozgrywek. Natomiast we francuskiej ekipie od 81. minuty grał Sebastian Szymański, zaś rezerwowym pozostał Przemysław Frankowski.
Liderem po trzech kolejkach LE z kompletem dziewięciu punktów i bilansem bramek 10-2 jest Benfica, najbliższy rywal Lecha. Klub z Lizbony, bez kontuzjowanego Jakuba Kamińskiego, wygrał na Cyprze z Omonią Nikozja 4:1.
Oprócz Benfiki po trzy zwycięstwa zanotowały dotychczas Bayer Leverkusen, AFC Bournemouth, Ferencvaros Budapeszt i Olympiakos Pireus.
Każdy z 36 uczestników Ligi Europy zagra łącznie z ośmioma różnymi drużynami — po cztery razy u siebie i na wyjeździe. Rywalizacja ligowa (8. kolejka) zakończy się 28 stycznia.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować o to prawo w barażach. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
Finał zaplanowano na 26 maja 2027 we Frankfurcie nad Menem. (PAP)
bia/ cegl/