New York
45°
Clear
7:04 am4:28 pm EST
1mph
62%
30.31
TueWedThu
55°F
57°F
55°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Kultura
Polonia

Piotr Wojciechowski blisko tatuażu

06.09.2022
Wspólne zdjęcie uczestników spotkania z Piotrem Wojciechowskim (siedzi na fotelu) FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Gościem kolejnego Przytuliska Literackiego w Wallington, NJ, był Piotr Wojciechowski – pionier tatuażu artystycznego w Polsce, właściciel wydawnictwa Kontrowers, założyciel Polskiego Muzeum Tatuażu w Gliwicach, które świętowało niedawno swoje dziesięciolecie, a także wydawca magazynu „Tatuaż – Ciało i Sztuka” oraz książki „Szukalski. Tatuaż – znak potopu (Tatoo – a mark of Deluge)”.

Janusz M. Szlechta, Elżbieta Kieszczyńska

Spotkanie odbyło się w piątek, 26 sierpnia, w MM Art’s Studio w Wallington, NJ.

DOBRE I ZŁE STRONY TATUAŻU

„Tatuażem zajmuję się już ćwierć wieku. Jako dziecko, mieszkając w mieście górników, widziałem wiele tatuaży na przedramionach górników. Były to często kotwice czy statki – opowiadał Piotr Wojciechowski. – Bardzo mnie to dziwiło, że górnicy mają wytatuowane motywy marynarskie. Mój tata też miał dwa tatuaże na przedramionach, więc tym bardziej mnie to interesowało. Robiłem z kolegami z podstawówki różne eksperymenty w domu. Potem były lata dorastania, słuchania punk rocka, więc z tatuażem też było mi po drodze. Po upadku komunizmu, na początku lat 90., zaczęły powstawać w Polsce pierwsze studia tatuażu. W jednym z takich studiów, w Wodzisławiu Śląskim, odbyłem praktykę, rysowałem wzory. I tak się zaczęła moja przygoda z tatuażem. Zostałem w tej branży do dziś, bo… bardzo mi się podoba” – podkreślił Piotr Wojciechowski. Dodał, że w Polsce nigdy nie było czegoś takiego jak szkoła tatuażu. Aktualnie niektóre prywatne uczelnie artystyczne uruchamiają kierunki, na których uczą studentów tatuażu. Podkreślił, że tatuaż w USA nie jest ani niczym nowym, ani drażliwym, tak jak to było w Polsce.

Pan Piotr odpowiadał na liczne pytania słuchaczy. Elżbieta Kieszczyńska, która prowadziła spotkanie, zapytała go, ile osób w ciągu tygodnia zgłasza się do niego po tatuaż.

„Jeżeli robię duże projekty, to jest to jeden klient w ciągu dnia. Czasami zdarza się, że wykonuję trzy małe projekty w ciągu dnia. Im trudniejsza praca, tym więcej czasu trzeba poświęcić na jej wykonanie” – wyjaśnił.

Piotr Wojciechowski opowiedział wiele ciekawych historii na temat tatuażu  FOTO: STANISŁAW PROMOWICZ

Czy można wskazać miejsce, gdzie narodził się tatuaż? Czy każdy kraj wprowadza do tatuażu coś nowego, własnego, czy jest to raczej podążanie wspólną ścieżką? – brzmiały kolejne pytania. „Według mnie tatuaż jest taką samą dziedziną artystyczną, jak każda inna. Powstawał w różnych miejscach i w różnych realiach. Generalnie tatuaż kojarzy się z prymitywizmem – twierdzi pan Piotr. – Wykonuje się często skomplikowane i wartościowe od strony artystycznej dzieła. Jeśli chodzi o wpływ narodów na kształt tatuażu, to należałoby dokonać analizy jego historii, inaczej bowiem przed wiekami tatuowano w Afryce, inaczej w Azji czy Ameryce Północnej. Współczesny tatuaż rozwija się podobnie, jak inne dziedziny artystyczne. Jest tu realizm, abstrakcja, fotograficzna dokładność. W czasach komuny w Polsce tatuaż był nielegalny, więc nie było nawet jednego studia tatuażu. Rozwijał się jedynie w więzieniach albo w koszarach wojskowych”.

Pani Ella Wojczak zapytała z kolei, czy to prawda, że w sztuce tatuażu na nowo zaczyna dominować jeden kolor, rezygnuje się z wielu kolorów.

„Kolory w tatuażu teraz są bajeczne. Wykorzystuje się całą paletę barw. Jest jeden problem: im ciemniejsza karnacja skóry, tym gorzej ten tatuaż kolorowy się prezentuje, ponieważ jest mniejszy kontrast między powierzchnią, czyli tym tak zwanym „płótnem”, a rysunkiem. Oznacza to, że tatuaż u ludzi o ciemnej karnacji wygląda mniej okazale. Poza tym… tatuaż starzeje się tak samo, jak my sami i nasza skóra. Należy więc tatuaż odświeżać. Uważam, że nie powinno się wykonywać tatuaży w przypadku osób niepełnoletnich, nawet jeśli rodzice wyrażają na to zgodę. Ja zawsze odmawiam, są to bowiem rzeczy, które zostają na całe życie. Im głębiej się to przemyśli, tym lepiej będziemy z tym żyć. Bo do tego trzeba dojrzeć” – podkreślił artysta.

„Ciało nasze jest wyjątkowe. Przeczytałam kiedyś artykuł, w którym autor stwierdził, że badania pokazują, iż te środki, którymi wykonuje się tatuaż, przenikają do naszego systemu i szkodzą naszemu zdrowiu. Czy są wypadki zakażeń i alergii? Czy można taki tatuaż usunąć?” – zapytała Bożena Urbankowska.

„To są nowe badania, wcześniej nikt się tym nie interesował, traktowano to jako zjawisko marginalne. Jeżeli tatuaż jest wykonywany sterylnie, w bezpiecznych warunkach, to raczej nie może dojść do infekcji. Infekcje zdarzają się nie tylko z winy tatuatora, zdarzają się też z winy klienta – stwierdził Piotr Wojciechowski. – Wystarczy, że krótko po wyjściu ze studia skoczy on do wody w basenie zawierającej chlor i ma gotową infekcję. Ryzyko infekcji jest takie samo podczas zabiegu u dentysty, jak i u tatuatora. Oczywiście można usunąć tatuaż. Najnowocześniejsza metoda jest to metoda laserowa. Tatuaż usuwa się za pomocą wiązki lasera. Jest to, niestety, bolesne. Aby usunąć tatuaż, potrzeba co najmniej sześciu sesji, w odstępach minimum jednego miesiąca. Im dłuższy odstęp czasowy tym lepiej, dlatego że proces pozbywania się pigmentu z ciała wymaga czasu. Dodam, że sześć sesji i tak jest za mało, aby tatuaż zupełnie zniknął z naszej ręki czy nogi. Zabieg laserowy jest bardzo drogi. Wykonanie tatuażu też nie jest tanie” – dodał artysta.

TATUAŻ WEDŁUG SZUKALSKIEGO

W książce „Szukalski. Tatuaż – znak potopu (Tatoo – a mark of Deluge)” Piotr Wojciechowski przedstawia, zarówno czytelnikom polskim, jak i anglojęzycznym, teorie Stanisława Szukalskiego na temat tatuażu. Przygląda się właściwie jednemu z wątków Zermatyzmu, a mianowicie zjawisku tatuażu etnicznego, znanego na wszystkich kontynentach, któremu Szukalski poświęcił wiele uwagi. Na jej łamach wydawca prezentuje rysunkowe portrety i sylwetki wytatuowanych przedstawicieli różnych plemion oraz kultur z całego świata i w charakterystyczny dla siebie sposób wyjaśnia znaczenie oraz genezę ich tatuaży, skaryfikacji oraz innych metod ozdabiania ciała. Oczywiście w kontekście Wielkiego Potopu oraz wszędzie powtarzających się symboli i podobieństwa ich znaczeń.

Książka bazuje na oryginalnych teoriach Stanisława Szukalskiego (1893-1987), polskiego artysty rzeźbiarza, pasjonata antropologii, etnografii, lingwistyki i semiotyki, przywódcy Szczepu Rogate Serce, a także filozofa i heretyka, zwanego w Stanach Zjednoczonych forgotten genius. W 2018 roku Leonardo Di Caprio wyprodukował głośny film „Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski (Walka: życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego)”, którego reżyserem był Ireneusz Dobrowolski. Aktor Leonardo Di Caprio od dzieciństwa był zaprzyjaźniony z Szukalskim.

„Kiedy byłem na trzecim roku studiów w Instytucie Sztuki w Cieszynie, to z racji tego, że wcześniej zajmowałem się tatuażem, dostałem, propozycję, abym pracę dyplomową napisał na temat tatuażu. Tatuatorzy wtedy jeszcze nie rekrutowali się ze środowisk artystycznych. Nie opierałem się – opowiadał Piotr Wojciechowski. – Postanowiłem dotrzeć do materiałów na ten temat, ale okazało się, że w języku polskim jest ich niewiele, znalazłem zaledwie trzy pozycje, które miały jakieś ambicje naukowe. Przeglądając numer magazyn ‘Sztuka’ z 1987 roku zobaczyłem artykuł profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Lechosława Lameńskiego na temat kultowego artysty Stanisława Szukalskiego. Kiedy artykuł się ukazał, artysta jeszcze żył. Poraziły mnie zdjęcia prac Szukalskiego, a przede wszystkim pomnika Mussoliniego, noszącego tytuł ‘Remussolini’. O jego twórczości w tamtym okresie niewiele było informacji, była niemal nieznana”.

Adam Piskorowski pokazuje tatuaż wykonany przez Piotra Wojciechowskiego 7 lat  temu. Na przedramieniu jest to kopia płaskorzeźby Orła Piastowskiego, a wyżej mityczna postać Politvarusa. Autorem oryginalnych prac był Stanisław Szukalski
FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Pan Piotr napisał i obronił pracę dyplomową o tatuażu. Zafascynowany niezwykłą siłą twórczości Szukalskiego, wiedział, że natrafił na artystę, którego warto poznać. I tak krok po kroku, rok po roku zbierał materiały o Stanisławie Szukalskim, którego życie mogłoby stać się fabułą nie tylko jednego filmu. Ten artysta o niezwykłym rzeźbiarskim talencie, urodzony w Warcie koło Sieradza w Polsce, wraz z rodziną zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. W 1903 r. ojciec Stanisława Szukalskiego, Dyonizy, ściągnął żonę i dzieci do USA, bo chciał poprawić byt rodziny. Stanisław, jako 13-letni chłopiec, był uczniem Art Institute of Chicago. Po paru latach powrócił do Polski na studia. Mając tylko 18 lat zaczął osiągać niebywałe sukcesy. Życie Szukalskiego było jak sinusoida: wzloty pod nieboskłon i upadki, bardzo tragiczne w skutkach pod koniec życia, kiedy nie miał grosza przy duszy. Twórczość Stanisława Szukalskiego jest niezwykle bogata: obejmuje rzeźbę, medalierstwo, projekty architektoniczne, malarstwo i niezwykłą bogatą spuściznę prac pisanych w maszynopisie (w sumie 40 tomów).

Piotr Wojciechowski zgłosił się do Glenna Braya, spadkobiercy Szukalskiego, z prośbą o udostępnienie tekstów Szukalskiego o tatuażach. W odpowiedzi dostał tekst, którego opracowaniem zajęła się grupa osób, najlepszych fachowców. Wśród nich znaleźli się: biograf Szukalskiego prof. Lechosław Lameński, językoznawca i tłumacz dr hab. Krzysztof Jaskuła oraz Bob Lamming, który jako Amerykanin zajmujący się zawodowo nauką języka angielskiego od wielu lat, mógł poprawiać tekst zgodnie z amerykańskimi standardami. I w ten sposób powstała książka „Szukalski. Tatuaż – znak potopu (Tatoo – a mark of Deluge)”.  Warto dodać, że Glenn Bray założył stronę internetową www.szukalski.com, na której można znaleźć wiele zdjęć prac artysty i informacji o jego życiu i twórczości.

Spotkania Przytuliska Literackiego odbywają się w MM Art’s Studio Magdaleny Majerowicz-Lupiński, przy 111 Lester St. w Wallington, NJ. Sponsorem Przytuliska niemal od początku jest Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, a od piątku, 26 sierpnia, również mecenas Przemysław Jan Bloch. Sponsorzy medialni to: „Nowy Dziennik”, „Kurier Plus”, „abecadło”, ToiOwo.us oraz „Tygodnik Plus”. Założyciele tej inicjatywy dziękują sponsorom za wsparcie.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY