New York, NY
64°
Clear
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 64°F
Wind: 7mph NNW
Humidity: 67%
Pressure: 30.04"Hg
UV index: 0
3 am4 am5 am6 am7 am
63°F
61°F
61°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
75°F / 52°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Wywiady

Pomnik, który nie mógł znaleźć swojego miejsca

11.07.2026

„Ten pomnik był taką wielką niewiadomą. Straszono niektórych, że będą pod niego przyjeżdżać Ukraińcy i może się wydarzyć coś złego. Po jego usadowieniu w Domostawie okazało się zupełnie coś innego” – podkreśla w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” Zbigniew Walczak, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska i były wójt gminy Jarocin, w której ostatecznie zainstalowano monument mistrza Andrzeja Pityńskiego.

Panie Zbigniewie, przede wszystkim gratuluję, że udało się Panu osiągnąć coś, co dla wielu osób było niemożliwe i zarazem spełnić marzenie mistrza Andrzeja Pityńskiego, a przez to również spowodować, że jego prochy spoczęły w Polsce i to w dodatku w rodzinnym grobie, przy ukochanym braciszku Januszku oraz przy rodzicach.

Dziękuję bardzo za gratulacje.

Proszę powiedzieć, jak doszło do tego i czym się Pan kierował, chcąc umiejscowić pomnik Rzeź Wołyńska w Domostawie?

Znałem problemy dotyczące tego pomnika i wiedziałem, że są trudności z jego wzniesieniem w różnych miejscowościach. Wiedziałem też o apelu jaki Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce – fundator pomnika – wystosowało do samorządów i organizacji w Polsce. W jego końcówce zawarte było pytanie: „Czy znajdzie się w Polsce jakieś miejsce dla pomnika, który jest darem Polonii amerykańskiej dla narodu polskiego?”. Dlatego też zacząłem się zastanawiać nad tym czy w gminie Jarocin nie można by tego pomnika postawić, ale też zdawałem sobie sprawę z tego, że jest to nierealne ponieważ jest to niewielka gmina wiejska, a sądziłem, że pomnik tej rangi powinien jednak znaleźć lokalizację w jakimś większym ośrodku. Pewnie podobnie myślał też Andrzej Pityński. Stąd też były próby postawienia pomnika w dużych miejscowościach: w Jeleniej Górze, w Rzeszowie, Toruniu czy też w Kielcach. Właściwie to zapoznałem się z tym problemem w momencie, gdy miał on trafić do Torunia, do Parku Pamięci ojca Tadeusza Rydzyka. Później, gdy zacząłem śledzić to całe zagadnienie w internecie to dowiedziałem się też o Jeleniej Górze, i o tych wcześniejszych próbach. Poza tym, kiedyś przypadkowo jadąc do Krakowa, zatrzymałem się na Miejscu Obsługi Podróżnych Paszczyna Północ, gdzie zobaczyłem furtkę do niemieckiego obozu pracy z okresu drugiej wojny światowej, w którym także zginęli mieszkańcy gminy Jarocin. Byli tam wywiezieni i tam ponieśli śmierć. To jest obóz Pustków, w którym jest umieszczony niemalże identyczny pomnik poświęcony pomordowanym mieszkańcom jak w Jarocinie, gdzie były liczne pacyfikacje. Ja w tym obozie byłem już wcześniej, ale tam na tym MOP-ie Paszczyna Północ zauważyłem tę furtkę, takie samozamykające się wejście do tego obozu. Wtedy wpadłem na pomysł, żeby ten pomnik, którego nie można było usytuować w innych miejscowościach, postawić właśnie w gminie Jarocin, tym bardziej, że była tam budowana droga szybkiego ruchu S19 i planowane było Miejsce Obsługi Podróżnych Bukowa przez co mógłby się on znaleźć przy bardzo ruchliwym miejscu. Niedaleko przebiegała też dawna droga krajowa, a obecnie wojewódzka, tak więc wiedziałem, że dojazd do pomnika byłby bardzo dobry.

Zbigniew Walczak, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska i były wójt gminy Jarocin chętnie opowiada o kulisach związanych z umiejscowieniem monumentu mistrza Andrzeja Pityńskiego w Domostawie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Co było dalej?

Zacząłem o tym pomyśle rozmawiać w środowisku samorządowców i znajomych. Gdy się okazało, że nic nie wyszło z lokalizacji pomnika w Toruniu, a później jeszcze w Stalowej Woli, gdzie też były prowadzone jakieś rozmowy, to poprzez mojego znajomego, kustosza Muzeum Rzeźby Andrzeja Pityńskiego w Ulanowie przekazałem mistrzowi mój pomysł. On później zaprosił mnie do siebie, do swojego domu w Ulanowie, gdzie przedstawiłem mu swoją wizję, pokazałem mapkę usytuowania tego pomnika i opowiedziałem o tym miejscu oraz jego zaletach. Mistrzowi Pityńskiemu pomysł ten bardzo się spodobał i już na drugi dzień przysłał mi rysunki, szkic pomnika i dane dotyczące wymogów jego usadowienia. Podał mi informacje o tym jaka powinna być ława fundamentowa, jej wymiary, głębokość dołu i wysokość betonu na ławie fundamentowej, na której miał stanąć cokół pod monument. Tak więc to wszystko otrzymałem zanim zapadła decyzja o postawieniu pomnika w Domostawie. Poza tym wtedy pojawiła się jeszcze jedna propozycja usytuowania go w Kielcach, gdzie jak się później okazało na sesji Rady Miasta ani jedna osoba nie była za jego wzniesieniem w tym mieście. Wtedy też otrzymałem pismo ze Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce – fundatora pomnika – z aprobatą mojej propozycji. Wówczas już wiedziałem, że mam otwartą drogę do działania, oraz że mogę zacząć myśleć o zakupie działek pod ten pomnik. I dalej już działałem wspólnie ze SWAP-em, żeby wszystko doprowadzić do finału, jakim było wzniesienie pomnika Rzeź Wołyńska w Domostawie.

Jak długo trwały lokalne ustalenia dotyczące postawienia tego pomnika w waszej gminie?

Spotkałem się z mistrzem Pityńskim 14 listopada 2018 r. Wówczas tylko ja wiedziałem o tym, że wyraził on zgodę, więc musiałem przemyśleć to, w jaki sposób rozpocząć działania z tym związane. Wiadomo, że jak się chce wznieść pomnik na działce gminnej czy samorządowej, to trzeba mieć aprobatę Rady Gminy wyrażoną w głosowaniu nad projektem odpowiedniej uchwały. Tak więc porozmawiałem z radnymi, przedstawiłem im ten pomysł i postanowiliśmy odpowiednio przygotować nasze społeczeństwo. W wydawanym przez nas piśmie „Państwo Jarocin” zamieściłem artykuł „Przemilczane ludobójstwo”, gdzie naświetliłem sytuację dotyczącą pomnika Rzeź Wołyńska i opisałem problemy z jego wzniesieniem w Polsce. Poza tym spotykałem się też indywidualnie różnym osobami, rozmawiałem i przekonywałem. O tym, że radni się zgodzą domyśliłem się w momencie, w którym dokonywały się zmiany w budżecie gminy, a radni zaczęli się zastanawiać nad kupnem działek i znalezieniem funduszy na ten cel. Niestety, jak już mieliśmy w swoim ręku uchwałę Rady Gminy dotyczącą usytuowania pomnika, to pojawiły się problemy z jego przewiezieniem z Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych, gdzie był on odlany. Po prostu nie chciano nam go wydać, chociaż wcześniej mieliśmy już wszystko ustalone.

Może Pan to wyjaśnić nieco bardziej?

W związku z tym, że się tym pomnikiem interesowałem, to wybrałem się wcześniej do Gliwic, do tej odlewni, żeby go zobaczyć. Wówczas spotkałem się z dyrektorem odlewni i wszystko uzgodniliśmy. Ustaliliśmy kto wykona poszczególne czynności. Odlewnia miała zdemontować pomnik, a my mieliśmy ponieść koszty transportu, które w rzeczywistości zdeklarował się pokryć SWAP. Mieliśmy też od razu osadzić monument na cokole. Podczas tego spotkania dyrektor odlewni pokazał mi podstawę owalną pomnika, która miała specjalny kołnierz i wzornik wykonany z blachy ze specjalnymi otworami. Do nich miały być zamocowane śruby umieszczone w cokole przy zalewaniu go betonem. Później mieliśmy tylko te śruby nałożyć i przykręcić. I to wszystko mieliśmy ustalone. Wówczas prosiłem tego dyrektora, żeby mi od razu dał ten wzornik. Niestety on mi go wydał, bo nie był pewny czy ten pomnik jednak trafi do nas, czy może do innej miejscowości. Gdy rozpoczęła się wojna rosyjsko-ukraińska to ponowne umówiłem się z tym dyrektorem na spotkanie i przyjazd naszej ekipy. Załatwiłem firmę transportową, pan Piotr Piszczkiewicz, który już wcześniej współpracował z mistrzem Pityńskim jako odlewnik wyraził chęć  pomocy przy demontażu pomnika, załatwił także zwyżkę i dźwig w Gliwicach, a tu wieczorem przed dniem naszej wizyty zadzwonił do mnie dyrektor gliwickiej odlewni i poinformował mnie, że nas nie wpuści na teren zakładu. Tłumaczył to względami geopolitycznymi. Tak więc musieliśmy szybko wszystko odwołać. Ja jednak postanowiłem wraz z dr. Witoldem Zychem, który był autorem albumu o twórczości mistrza Pityńskiego, wybrać się do Gliwic żeby przekonać tego dyrektora by jednak wydał nam ten pomnik oraz by nie utrudniał dalszych prac. Będąc już na miejscu zauważyliśmy, że został zdemontowany i schowany płotek z nabitymi główkami dzieci oraz tryzub z nabitym dzieckiem. Tak więc dr Witold Zych od razu opublikował informację, że pomnik został ocenzurowany. Ta wiadomość bardzo szybko się rozeszła wśród ludzi i mocno ich zaniepokoiła, nawet do tego stopnia, że gdy już pomnik był w naszych rękach, to niektórzy pytali czy zostanie postawiony w komplecie, czy będzie ocenzurowany. Dlatego wielokrotnie musieliśmy to wyjaśniać. Dla nas to było oczywiste, że musi być zainstalowany w całości, tym bardziej, że w jednym z maili mistrz Pityński napisał do mnie wprost, że „żadnego elementu nie wolno ująć, albo będzie pomnik w całości, albo wcale”. Dlatego nawet mi do głowy nie przyszło, żeby coś przy nim zmieniać.

Jest Pan także założycielem Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska. Kiedy on powstał i jakie miał zadanie?

W momencie gdy mistrz Pityński zaakceptował naszą propozycję lokalizacji jego pomnika – o czym wspominałem wcześniej – musiałem przygotować opinię publiczną w swojej gminie i przekonać radnych. Dlatego potrzebny był podmiot, który by się podjął tego działania. Nie chciałem tego robić pod szyldem gminy, bo nie wiedziałem kto będzie moim następcą gdy przestanę być wójtem, a nie miałem pewności czy w trakcie mojej kadencji uda się wszystko ukończyć. Przecież mogła się pojawić osoba, która zechciałaby zmienić tę decyzję. Poza tym wiedzieliśmy, że musimy zbierać pieniądze i przyjmować darowizny na wydatki związane z postawieniem pomnika. Gdyby te donacje trafiały do gminy, to musielibyśmy odprowadzać 23-procentowy podatek. Natomiast jako stowarzyszenie jesteśmy z tego zwolnieni i całą otrzymaną kwotę, możemy przekazać na cel związany z pomnikiem. I to był główny powód, dla którego stworzyłem Społeczny Komitet Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska w Domostawie. W komitecie pojawili się przedstawiciele z różnych regionów Polski.

Kiedy odbyła się konferencja, informująca społeczeństwo o waszej akcji?

Gdy tylko Rada Gminy przegłosowała uchwałę dotyczącą pomnika Rzeź Wołyńska, to od razu, 28 maja 2021 r. zwołaliśmy konferencję, na której upubliczniliśmy wiadomości na temat jego instalacji w Jarocinie. Głównym mówcą był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, a wzięła w niej udział część Komitetu Honorowego. Natomiast naszym następnym krokiem było wmurowanie aktu erekcyjnego, co zrobiliśmy 10 lipca 2022 r. I tu znów napotkaliśmy pewne problemy, tym razem ze strony kurii sandomierskiej, która nie wyraziła nam zgody na odprawienie mszy polowej. Oni nas zachęcali, żeby tę uroczystość zorganizować w kościele parafialnym w Domostawie. Jednak my zdawaliśmy sobie sprawę, że na pewno przyjedzie na nią bardzo dużo ludzi i dla nas naturalnym było, żeby msza polowa odbyła się w miejscu budowy pomnika. Do tej pory nie było z nimi żadnego problemu, co potwierdzili nawet niektórzy członkowie naszego społecznego komitetu, którzy należą m.in. do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Nisko-Stalowa Wola i organizują bardzo dużo różnych upamiętnień w lasach, w miejscach, w których były potyczki z Niemcami. Tam też ciągle odprawiane są msze polowe i nie mają z tym żadnego problemu, a my jednak nie otrzymaliśmy takiej zgody. Tak więc ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski odprawił tę mszę i jak później stwierdził nie spodziewał się, że po trzydziestu latach wolnej Polski przyjdzie mu odprawiać nielegalną mszę św.

Zbigniew Walczak, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska z członkami SWAP i grupą przedstawicieli Polonii oraz nowojorskiej, której zrelacjonował działania mające na celu umiejscowienie monumentu mistrza Andrzeja Pityńskiego w Domostawie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie dożył do odsłonięcia pomnika, zmarł kilka miesięcy wcześniej. Kto zastąpił go w Komitecie Honorowym?

Po jego odejściu dla mnie naturalnym było żeby jego następcą został ks. Antoni Moskal, który z nim blisko współpracował i wielokrotne razem odprawiali msze św. Tak więc zaproponowałem mu funkcję przewodniczącego Komitetu Honorowego, a on się zgodził i ją przyjął. Niestety, miał przez to dużo problemów, ale myślę, że to był dobry wybór.

Co się dalej działo w sprawie pomnika? Kiedy odebraliście go z Gliwic?

Z Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych przywieźliśmy go do Jarocina w rocznicę wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej czyli 24 lutego 2024 r. Natomiast na cokole postawiliśmy go 12 czerwca 2024 r., a miesiąc później, 14 lipca, nastąpiło jego odsłonięcie i poświęcenie.

Tak więc dzięki temu, że w końcu pomnik Rzeź Wołyńska stanął pod polskim niebem, to zgodne z życzeniem jego twórcy, jego prochy mogły spocząć w rodzinnym grobie w Ulanowie.

Dokładnie tak, 26 października 2024 r. urna z prochami mistrza Andrzeja Pityńskiego została złożona do rodzinnego grobu w Ulanowie. W uroczystości pogrzebowej licznie uczestniczyło okoliczne społeczeństwo oraz wiele osób, które przyjechały z różnych części Polski i świata.

Jak Pan uważa, co było głównym powodem odmów dotyczących postawienia tego monumentu w wielu różnych polskich miastach?

Myślę, że ten pomnik był taką wielką niewiadomą. Straszono niektórych, że będą pod niego przyjeżdżać Ukraińcy i może się wydarzyć coś złego. Po jego usadowieniu w Domostawie okazało się zupełnie coś innego. Ludzie zobaczyli, że pomnik jest licznie odwiedzany, że przyjeżdżają różne grupy, że się tam modlą. Mieszkańcy naszej gminy są naprawdę z tego powodu zadowoleni i chyba nie ma już ani jednej osoby, która uważałaby, że źle postąpiliśmy. Dzięki pomnikowi o nasza gmina, a zwłaszcza Domostawa stała się sławna.

Rozmawiał Wojtek Maślanka

W kolejnym wydaniu „Nowego Dziennika” pojawi się druga część rozmowy, w której Zbigniew Walczak, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Rzeź Wołyńska opowie o odsłonięciu monumentu, dalszych planach i znaczeniu monumentu mistrza Andrzeja Pityńskiego.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE