New York
43°
Clear
7:03 am4:28 pm EST
6mph
47%
30.2
MonTueWed
48°F
55°F
57°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Turystyka

Popłynęliśmy za marzeniami (cz. 1)

21.10.2022
„Płynący Obłok“ i „Biegnąca po Falach“ na Jeziorze Mikołajskim – dwa największe żaglowce uczestniczące w Rejsie Marzeń ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Pięć jachtów żaglowych i dwa motorowe popłynęły w „Rejs Marzeń“ po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Rejs nie był długi, rozpoczął się 25 czerwca, a zakończył 2 lipca 2022 roku. Jego pomysłodawcą i organizatorem był Jurek „Kołek“ Kołakowski, przez wiele lat mocno związany z Polskim Klubem Żeglarskim w Nowym Jorku.

Janusz M. Szlechta

Na propozycję Jurka Kołakowskiego odpowiedziało ponad 60 osób, ale ostatecznie na pokładach znalazło się 49 miłośników żeglarstwa. Najwięcej, bo 26 osób, przyleciało ze Stanów Zjednoczonych, po 1 osobie z Kanady, Danii i Szwecji, po 2 osoby z Wielkiej Brytanii i Hiszpanii oraz 16 osób z Polski. Spotkaliśmy się w sobotę, 25 czerwca, w Stanicy Żeglarskiej Korektywa w Piaskach koło Rucianego-Nidy. Każdy otrzymał przydział do załogi i koję do spania na jachcie. Podział był ustalony znacznie wcześniej. Można było jednak w trakcie rejsu, po wcześniejszym uzgodnieniu z kapitanem, zmieniać łódkę i dołączyć do innej załogi. To było dosyć częste i dzięki temu pływanie było bardziej atrakcyjne.

Jacht motorowy „Szuflada“ na Jeziorze Mikołajskim

Po jeziorach płynęło pięć jachtów żaglowych: „Biegnąca po falach“ z 12-osobową załogą, „Płynący obłok“ (9 osób), „Raspberry“ (8), „Paskuda“ (4), „Nieduży ale…“ (4) oraz dwa jachty motorowe: „Kredens“ (6 osób) i „Szuflada“ (6 osób załogi). Jachty wypłynęły ze Stanicy Żeglarskiej Korektywa na jeziorze Bełdany do Mikołajek, a stamtąd ruszyły do Rynu nad Jeziorem Ryńskim, następnie do Robert’s Port, Folwarku Łuknajno na jeziorze Śniardwy, mariny Niedźwiedzi Róg, stamtąd dopłynęły do dzikiej mariny Flosek, po czym wróciły do Korektywy. I tutaj był koniec rejsu.

POCZTÓWKI Z MAZUR

Pierwszy dzień w stanicy Korektywa był ważny i pełen emocji. Uczestnicy rejsu dojeżdżali z różnych stron Polski i meldowali się na pokładach łódek. Ja trafiłem do załogi jachtu motorowego „Kredens“. Kapitanem był Andrzej Skarka. W załodze były jeszcze cztery panie: żona kapitana Teresa Skarka, Beata Ziółkowska, Agnieszka Gołdańska i Halina Sellman.

Mikołajki widziane z pokładu jachtu „Kredens“

Wieczorem mieliśmy wspólną kolację w restauracji „Tatarak“. Polskie potrawy smakowały nam bardzo. Jurek Kołakowski przedstawił wszystkich uczestników rejsu. Większość żeglarzy, którzy przylecieli z USA, poznałem przed laty na Barce – w siedzibie Polskiego Klubu Żeglarskiego w Nowym Jorku. Wojciech Marek Darski, który urodził się i wciąż mieszka w Giżycku, opowiedział nam o Mazurach. Przedstawił też swoją książkę „Pocztówki z Mazur“. Jest w niej mnóstwo pięknych, starych pocztówek z kolekcji Kasi i Janusza Pileckich. Do każdej pocztówki jest dołożony wiersz autora. W wierszach tych poeta opisuje swoje Mazury.

Odprawa na pokładzie „Biegnącej po falach“ przed wypłynięciem z Mikołajek

NA POKŁADZIE „CHOPINA“

W niedzielę po śniadaniu wypłynęliśmy na jezioro Bełdany i popłynęliśmy do Mikołajek. Bełdany, z malowniczymi zatokami i urozmaiconą linią brzegową, jest uważane za najpiękniejsze jezioro mazurskie. Ma prawie 950 hektarów powierzchni. Od północy łączy się z Jeziorem Mikołajskim, a na południowym krańcu, poprzez śluzę komorową Guzianka, z jeziorem Guzianka Mała i dalej z jeziorem Guzianka Wielka i Jeziorem Nidzkim. Podobnie jak Jezioro Nidzkie, Bełdany otaczają lasy Puszczy Piskiej. Przez jezioro kursuje prom samochodowo-pasażerski, dzięki czemu łatwo dostać się na drugi brzeg.

Wszystkie nasze jachty zacumowały w Zatoce Cichej Mikołajki, w pobliżu statku „Chopin“. Tym statkiem popłynęliśmy po jeziorze Śniardwy. Na jego pokładzie  spędziliśmy cztery godziny, podziwiając dziką przyrodę. Utrwalaliśmy jej piękno na zdjęciach.

Kapitan Krzysztof Kosiński opowiedział nam historię statku. „Chopin” jest to największy polski żaglowiec śródlądowy (40,90 m długości), zbudowany w stylu XIX-wiecznego brygu. Wszystkie elementy wykonane są z tradycyjnych i oryginalnych materiałów, co stwarza wyjątkowy i niepowtarzalny jego klimat. Żaglowiec pływa po jeziorach Mikołajskim, Bełdany i Śniardwy – w sezonie nawigacyjnym, czyli od połowy kwietnia do połowy listopada.

Uczestnicy Rejsu Marzeń na pokładzie statku pasażerskiego „Chopin“

Po rejsie, już wieczorem, poszliśmy poznać z bliska Mikołajki. Zajrzeliśmy do tawerny „Żagiel“ i restauracji „Nóż w Wodzie“. Jest tu dużo nowoczesnych hoteli i zabytków (na przykład młyn z początku XX wieku), które warto zobaczyć.

„BIEGNĄCĄ PO FALACH“ DO RYNU

W poniedziałek dołączyłem do załogi „Biegnącej po falach“. Przepłynęliśmy na silniku pod trzema mostami. Kiedy już wypłynęliśmy na Jezioro Ryńskie, kapitan Ziemowit Barański zdecydował, że podnosimy maszty i będziemy płynąć z wiatrem. Stanęliśmy w niewielkiej zatoce. Janek Fryzeł i Marek Ziółkowski naciągali liny korbą, a reszta załogi podnosiła fokmaszt. Nagle coś strzeliło, lina się urwała i maszt gwałtownie opadł. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Okazało się, że pod wpływem nacisku lin pękł blok talii składania fokmasztu. Do Rynu dopłynęliśmy na silniku. Jurek Kołakowski i kapitan Barański zaraz pojechali do Giżycka i kupili nowy blok. Kiedy go założyli, następnego dnia jacht mógł już płynąć z rozwiniętymi żaglami.

Zamek w Rynie

W Rynie zwiedzaliśmy zamek, gdzie otrzymaliśmy stroje sprzed wieków i w nich podziwialiśmy tę budowlę, która zbudowana została na potrzeby zakonu krzyżackiego na polecenie wielkiego mistrza Winricha von Kniprode ok. 1377 roku. Po 1945 zamek zaadaptowano na dom kultury, urządzono w nim też niewielkie muzeum i ulokowano urząd miasta. W 1990 roku władze miejskie sprzedały go osobie prywatnej, która urządziła w nim czterogwiazdkowy hotel.

Uczestnicy rejsu w strojach sprzed wieków przed zamkiem w Rynie

Po obiedzie w zamkowej restauracji – w odpowiednio przygotowanej sali – Jurek Majcherczyk przypomniał historię zdobycia Kanionu Colca w Peru przez grupę studentów z Krakowa. Potem obejrzeliśmy film „Godspeed, Los Polacos“, zrealizowany przez Adama Nawrota i Sonię Szczęsną.

POGODA SPRZYJAŁA ŻEGLARZOM

Następnego dnia znowu płynąłem jachtem „Kredens“ po Jeziorze Ryńskim i Tałty. Mijaliśmy dużo łódek. Pogoda sprzyjała żeglowaniu: świeciło słońce i wiał lekki wiatr. Jako pierwsi dopłynęliśmy do Robert’s Port na Tałtach.  Zacumowaliśmy koło dużego statku pasażerskiego „K.I. Gałczyński“. Niedaleko brzegu stoi nowoczesny, ogromny Robert’s Port Hotel. W tutejszej eleganckiej restauracji zjedliśmy obiadokolację, a potem Jurek Majcherczyk, wygłosił wykład „Polskie dokonania w Ameryce Południowej“. Swoje opowieści wzbogacał zdjęciami. Była to intrygująca prelekcja, gdyż dowiedzieliśmy się o wielu Polakach, którzy dokonywali wspaniałych rzeczy w krajach Ameryki Południowej, a przede wszystkim w Peru. Wśród tych wielkich rodaków są m.in.: Ernest Malinowski – polski inżynier drogowy i kolejowy, bohater obrony Callao w 1866 roku, budowniczy kolei w Peru i Ekwadorze, projektant i budowniczy Centralnej Kolei Transandyjskiej; Konstanty Roman Jelski – polski zoolog, podróżnik i badacz Ameryki Południowej; Edward Jan Habich – polski inżynier i matematyk; uczestnik powstania styczniowego, w Peru zorganizował szkołę inżynieryjną i otrzymał honorowe obywatelstwo.

Wieczorem na pokładzie „Kredensu“ nasz kapitan Andrzej Skarka wyciągnął gitarę, a wokół niego

zasiadła grupa miłośników szant. Nasze śpiewy nie milkły do późnej nocy…

Na pokładzie „Kredensu“ po każdym rejsie Andrzej Skarka wyciągał gitarę, grał i śpiewał

SPOTKANIE Z KAPITANEM BARANOWSKIM

W środę było ciepło, ale niebo pokrywały chmury. Andrzej Skarka stał za sterem, a załoga podziwiała jezioro, jego brzegi brzegi i łódki płynące obok. Rejs zakończyliśmy w przystani Folwark Łuknajno na Śniardwach. Molo jest tam nieduże, w kształcie litery T. Był problem z cumowaniem, ale daliśmy radę. W wodzie jest mnóstwo tataraku, a pobliski brzeg porasta gęsty las.

Po późnym obiedzie w restauracji „Gościniec pod Łabędziem“ spotkaliśmy się z legendarnym kapitanem Krzysztofem Baranowskim, który jako pierwszy Polak dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską. Opowiedział o swojej drodze do żeglarstwa i o niektórych rejsach. Zaprezentował też 12 książek (m.in. „Samotny żeglarz“, „Zostań Opti-mistrzem“ i „Bujanie w morskiej pianie“), w których opisuje wydarzenia, których doświadczył podczas żeglowania.

Jurek Kołakowski (z mikrofonem) wita legendarnego kapitana Krzysztofa Baranowskiego w restauracji „Gościniec pod Łabędziem“

Kiedy wróciliśmy na pokłady jachtów, już było ciemno.  Jeden z żeglarzy rozpalił ognisko na brzegu. Dołączali do niego kolejni, bo ognisko przyciągało swym urokiem. Andrzej Skarka przyszedł z gitarą i zaśpiewał kilka starych, dobrze znanych przebojów, które kiedyś śpiewali Czesław Niemen, Czerwone Gitary czy Tadeusz Nalepa z zespołem Breakout. Zaśpiewaliśmy też wspólnie kilka piosenek żeglarskich. Zrobiło się tak sympatycznie i ciepło przy  ognisku, że trudno było się rozstać. No, ale trzeba było pójść spać, bo przed nami kolejny rejs.

Dokończenie za dwa tygodnie

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY