Potężne wiatry i gwałtowne zjawiska pogodowe pozbawiły prądu setki tysięcy ludzi w różnych częściach Stanów Zjednoczonych, powodując zniszczenia i podsycając pożary. W sobotę dostaw energii elektrycznej pozbawionych było ponad 400 tys. odbiorców. Zginęła co najmniej jedna osoba.
Jak podaje agencja AP, silny wiatr przesuwający się znad regionu Wielkich Jezior zaowocował zniszczeniami i przerwami w dostawach prądu w stanach Ohio, Pensylwania i Michigan. W sobotnie popołudnie bez energii pozostawało tam około 450 tysięcy odbiorców. Wiatr łamał drzewa i uszkadzał budynki od Cleveland po Pittsburgh, gdzie na lotnisku zanotowano podmuch o prędkości 106 km/h – jeden z najsilniejszych w historii pomiarów niezwiązanych ze zjawiskami burzowymi.
W Cleveland podmuchy osiągały nawet 137 km/h. W Chicago i okolicach wiatr poważnie uszkodził między innymi dach szkoły na przedmieściu Niles. Mimo zimna i silnych porywów tysiące mieszkańców wyszły jednak na ulice, by oglądać paradę z okazji Dnia św. Patryka oraz tradycyjne barwienie rzeki Chicago na zielono. W stanie Nebraska silny wiatr podsycał rozległe pożary traw i zarośli. Według władz zginęła tam co najmniej jedna osoba.
Największy z pożarów w hrabstwie Morrill objął od czwartku około 188 tysięcy hektarów na obszarze czterech hrabstw i zniszczył co najmniej 12 budynków. Kolejne pożary powiększyły łączny obszar spalonych terenów do prawie 243 tysięcy hektarów. Silny wiatr znacznie utrudnia strażakom opanowanie żywiołu.
Według meteorologów, Stany Zjednoczone zmagają się z wyjątkowo zmienną pogodą. Ulewne deszcze nawiedziły Hawaje, podczas gdy na południowym zachodzie – między innymi w Phoenix – spodziewane są upały przekraczające 38 st.C, a na Środkowym Zachodzie i północnym wschodzie powraca zimowa aura. W Chicago temperatury mogą spaść do około minus 13 st. C, a w Minneapolis do minus 18 st. C.
– To zdecydowanie bardzo aktywny pogodowo weekend. Mamy silnie wzmocniony układ atmosferyczny, który sprzyja ekstremom pogodowym – wyjaśnił meteorolog AccuWeather, John Feerick. Synoptyk podkreślił, że zjawiska obejmują niemal całe kontynentalne USA, a także Hawaje, gdzie występują intensywne opady.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ san/