


Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w piątek, że szef jego kancelarii Andrij Jermak, którego nazwisko figuruje w śledztwie dotyczącym afery korupcyjnej, podał się do dymisji. Nie chcę, aby ktoś miał jakiekolwiek pytania do Ukrainy – podkreślił szef państwa.
– Dlatego dziś podjęte zostały kolejne decyzje wewnętrzne. Po pierwsze, nastąpią zmiany w Biurze Prezydenta Ukrainy. Szef Biura, Andrij Jermak, napisał podanie o dymisję – poinformował Zełenski w nagraniu wideo.
Zapowiedział na sobotę konsultacje z kandydatami na nowych szefów swojej administracji. – Jutro przeprowadzę konsultacje z osobami, które mogą stanąć na czele tej instytucji – oznajmił.
Jermak został objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem „Midas”. NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna) przeprowadziły w piątek przeszukanie w mieszkaniu Jermaka.
Zełenski zaznaczył, że Jermak godnie reprezentował kraj w rozmowach na temat planu pokojowego w toczącej się wojnie z Rosją. – Zawsze przedstawiał (w tych rozmowach – PAP) stanowisko patriotyczne. Ale chcę, by nie było plotek ani spekulacji” – oświadczył.
Informacje o wkroczeniu służb antykorupcyjnych do mieszkania Jermaka przekazał w piątek rano portal Ukrainska Prawda. Sam Jermak potwierdził, że odbywają się przeszukania i zadeklarował współpracę ze śledztwem.
Media i eksperci przypuszczają, że pod pseudonimem Ali Baba, który pojawia się w śledztwie w sprawie afery „Midas”, stoi Jermak. Byłemu – od piątku – szefowi administracji prezydenta nie postawiono dotąd żadnych zarzutów.
Według Ukrainskiej Prawdy Jermak osobiście był zaangażowany w przygotowanie projektu ustawy o NABU, który pojawił się w lipcu i spowodował masowe protesty w związku z próbami ograniczenia kompetencji tej instytucji.
NABU i SAP ujawniły 10 listopada informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w energetyce. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.
Zatrzymano pięć osób, a siedmiu innym postawiono zarzuty. W śledztwie figuruje też nazwisko Tymura Mindicza, biznesmena i bliskiego współpracownika Zełenskiego. Uważany jest on za organizatora całego procederu. Wyjechał za granicę na kilka godzin przed przeszukaniami u uczestników afery.
Postępowanie w sprawie afery korupcyjnej rozpoczęło się 21 sierpnia na podstawie artykułów kodeksu karnego, dotyczących utworzenia grupy przestępczej i kierowania nią, prania środków finansowych o dużej wartości, uzyskanych z naruszeniem prawa, oraz wpływania na członków gabinetu ministrów Ukrainy w celu podjęcia decyzji z naruszeniem prawa. Śledztwo trwa natomiast już od kilkunastu miesięcy (rozpoczęło się w 2024 r.).
W związku z aferą ukraiński parlament przegłosował 19 listopada dymisję ministra sprawiedliwości, a wcześniej ministra energetyki Hermana Hałuszczenki oraz ówczesnej szefowej tego drugiego resortu Switłany Hrynczuk. Ich nazwiska także widnieją w śledztwie NABU.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ mal/
Andrij Jermak, szef biura prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jest objęty dochodzeniem Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem Midas. NABU i SAP (Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna) przeprowadziły w piątek przeszukanie w mieszkaniu Jermaka.
Informacje o działaniach służb antykorupcyjnych pojawiły się w piątek rano na portalu Ukrainska Prawda. Fakt przeszukania potwierdził również sam Jermak, deklarując przy tym pełną współpracę ze śledczymi. Wiadomo, że Jermak (pod pseudonimem Ali Baba) pojawia się w śledztwie Midas, realizowanym przez NABU w związku z korupcją w państwowej spółce Enerhoatom. Nie ma jednak informacji o tym, aby miały być mu postawione jakiekolwiek zarzuty.
Ze względu na styl i sposób sprawowania obecnej funkcji, szefa Biura Prezydenta Ukrainy, Jermak ma opinię osoby kontrowersyjnej i niepopularnej wśród ukraińskich polityków – także w partii Sługa Narodu, formacji będącej zapleczem politycznym urzędującego prezydenta i posiadającej większość w parlamencie. Szef frakcji tego ugrupowania w Radzie Najwyższej (parlamencie), Dawyd Arachamija, miał, podobnie jak innych polityków, apelować do prezydenta o zdymisjonowanie Jermaka. Mimo tych nacisków Zełenski zdecydował o wyznaczeniu go na szefa delegacji, która prowadzi rozmowy ws. zaproponowanego przez USA planu pokojowego, który ma doprowadzić do zakończenia wojny z Rosją. 21 listopada Ukrainska Prawda podała, powołując się na swoje źródła w otoczeniu Zełenskiego, że prezydent nie planuje dymisji Jermaka.
Według Ukrainskiej Prawdy Jermak odpowiadał za działania, które miały ograniczyć autonomię ukraińskich służb antykorupcyjnych. Ustawa w tej sprawie, podporządkowująca NABU i SAP ukraińskiej Prokuraturze Generalnej, została przyjęta przez parlament i podpisana przez prezydenta pod koniec lipca 2025 r. Protesty obywatelskie, które rozpoczęły się w reakcji na te działania, doprowadziły do zmiany tych uregulowań po kilku dniach: parlament przyjął drugą ustawę, zabezpieczającą autonomię służb walczących z korupcją. Na tym jednak działania szefa Biura Prezydenta miały się nie zakończyć. Kierownik SAP (Ołeksandr Kłymenko – PAP) powiedział na jednej z konferencji prasowych, że Ali Baba przeprowadza narady i nakazuje organom ścigania, aby prześladowały detektywów NABU oraz prokuratorów SAP – donosił portal Ukrainska Prawda, powołując się na własne źródła i nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami administracji i organów antykorupcyjnych.
Andrij Jermak (ur. 1971) jest z wykształcenia prawnikiem, a także biznesmenem i producentem filmowym. W 1997 r. założył firmę prawniczą, która zajmowała się obsługą i reprezentowaniem interesów zachodnich firm medialnych na Ukrainie, w tym m.in. Disney, Pixar i Universal, a także ukraińskiej telewizji Inter, gdzie, jak poinformował portal RBK-Ukraina, miał okazję poznać przyszłego prezydenta, Wołodymyra Zełenskiego. W 2019 r., w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, został członkiem jego sztabu wyborczego, a po wyborze Zełenskiego na urząd głowy państwa objął funkcję doradcy prezydenta ds. zagranicznych. Na tym stanowisku zajmował się kwestiami międzynarodowymi, w tym relacjami z USA, Rosją oraz rozmowami w ramach formatu normandzkiego (dyskutowano tam kwestie związane z uregulowaniem konfliktu w Donbasie z udziałem przedstawicieli Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec, a także wymianę jeńców).
Funkcję szefa Biura Prezydenta Ukrainy Jermak sprawuje od 2020 r. – i jest osobą najdłużej pozostająca na tym stanowisku (drugi w kolejności, Serhij Lowoczkin, szef administracji prezydenta Ukrainy, pełnił tę funkcję przez blisko cztery lata, w okresie 2010-14).
Według części mediów, w tym m.in. portalu Bellingcat, Jermak miał być inicjatorem zmiany terminu operacji ukraińskich służb specjalnych w lecie 2021 r., celem której było aresztowanie grupy członków rosyjskiej prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera. Ostatecznie operacja została odwołana, co wywołało falę krytyki wobec prezydenta Ukrainy.
Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny w lutym 2002 r. Jermak pozostał w Kijowie, podobnie jak Zełenski i grupa jego najbliższych współpracowników. Stanął na czele sztabu koordynacyjnego ds. humanitarnych, zadaniem którego miała być pomoc osobom poszkodowanym w działaniach wojennych. W czasie wojny towarzyszył Zełenskiemu podczas prawie wszystkich zagranicznych wizyt i spotkań międzynarodowych, jakie odbyły się w ciągu ostatnich ponad trzech lat.
Jak zaznaczają ukraińskie media, Jermak znacząco wzmocnił swoją pozycję w administracji prezydenckiej w czasie wojny z Rosją, stając się „prawą ręką” prezydenta – co, z drugiej strony, spowodowało liczne oskarżenia o nadmierną koncentrację władzy, realizowaną (zdaniem części mediów) w sposób niedemokratyczny. Powierzenie mu funkcji szefa grupy negocjującej warunki porozumienia pokojowego z Rosją jest świadectwem wysokiego poziomu zaufania, jak również dalszego umocnienia jego pozycji – mimo nacisków ze strony własnego zaplecza politycznego.
W 2024 r. amerykański tygodnik „Time” umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie. (PAP)
mad/ rtt/