New York
73°
Clear
5:41 am8:23 pm EDT
4mph
55%
30
SatSunMon
84°F
88°F
84°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Sport

Probierz czwartym w XXI wieku trenerem polskich piłkarzy, który utrzymał posadę po wielkim turnieju

26.06.2024

Leo Beenhakker, Adam Nawałka, Paulo Sousa i teraz Michał Probierz – to selekcjonerzy piłkarskiej reprezentacji Polski, którzy po ważnych turniejach w XXI wieku pozostali na tym stanowisku. Każdy z nich – po mistrzostwach Europy. Losy trzech pierwszych nie układały się potem już tak dobrze…

Holender Beenhakker kontynuował pracę po nieudanym Euro 2008, Nawałka – po osiągnięciu ćwierćfinału osiem lat później, Portugalczyk Sousa – po odpadnięciu w grupie w Euro 2021 (oficjalna nazwa – Euro 2020), a Probierz dostanie teraz taką szansę, choć nie zdołał awansować do fazy pucharowej rozgrywanych w Niemczech mistrzostw Europy.

Pierwszym trenerem polskich piłkarzy, który prowadził biało-czerwonych w tym stuleciu w ważnym turnieju był Jerzy Engel. Eliminacje mistrzostw świata 2002 w Korei Południowej i Japonii zakończyły się sukcesem. Do Azji kadra udawała się z wielkimi nadziejami, czego nie ukrywał sam selekcjoner.

Porażki 0:2 z Koreą Południową i 0:4 z Portugalią sprawiły, że już po dwóch spotkaniach podopieczni Engela stracili szansę wyjścia z grupy. Na pocieszenie, w meczu o „honor” i w mocno zmienionym składzie, pokonali USA 3:1, a po powrocie do Polski ówczesny selekcjoner przestał pełnić tę funkcję.

„Rozwiązaliśmy kontrakt z trenerem Engelem ze skutkiem od 1 lipca” – poinformował 21 czerwca 2002 roku Michał Listkiewicz, będący wtedy prezesem PZPN.

Engela zastąpił ówczesny wiceprezes federacji Zbigniew Boniek, ale wytrwał na stanowisku trenera kadry niespełna pół roku.

Pod koniec 2002 roku funkcję selekcjonera powierzono Pawłowi Janasowi. Na Euro 2004 drużynie narodowej nie udało się awansować, ale zakwalifikowała się na mistrzostwa świata 2006.

Mundial w Niemczech okazał się jednak wielkim rozczarowaniem. Biało-czerwoni przegrali dwa pierwsze mecze (0:2 z Ekwadorem, 0:1 z gospodarzami) i jako pierwsi stracili szansę awansu do 1/8 finału. Na koniec pokonali Kostarykę 2:1 i wrócili do domów.

„Bardzo wysoko oceniamy pracę trenera Janasa” – powiedział prezes Listkiewicz na konferencji prasowej 11 lipca 2006 roku, po posiedzeniu zarządu PZPN, informując jednocześnie o zakończeniu współpracy z dotychczasowym selekcjonerem i podpisaniu kontraktu z Leo Beenhakkerem.

Holender w świetnym stylu, mimo trudnej grupy, m.in. z Portugalią, Serbią i Belgią, awansował do mistrzostw Europy 2008 w Austrii i Szwajcarii.

Turniej znów okazał się jednak rozczarowaniem dla polskich kibiców. Piłkarze Beenhakkera przegrali z Niemcami 0:2, zremisowali z Austrią 1:1 i na koniec ulegli grającej w rezerwowym składzie Chorwacji 0:1.

Po mistrzostwach Europy doświadczony szkoleniowiec pozostał na stanowisku, jako pierwszy w kadrze Polski po wielkim turnieju w tym stuleciu.

Jesienią 2008 roku doszło jednak do zmiany prezesa PZPN – następcą Listkiewicza został Grzegorz Lato. W miarę upływu czasu relacje nowych władz federacji z selekcjonerem były coraz bardziej napięte. Ostatecznie, pod koniec nieudanych eliminacji MŚ 2010, Holender przestał pełnić swoją funkcję.

Prezes Lato tuż po przegranym 0:3 meczu ze Słowenią w Mariborze poinformował, że był to ostatni mecz Holendra w roli trenera biało-czerwonych.

W pozostałych dwóch spotkaniach kadrę prowadził Stefan Majewski.

Później nastała era Franciszka Smudy. Na Euro 2012 Polacy nie musieli się kwalifikować, ponieważ jako współgospodarze turnieju mieli zapewniony udział. Występ znów okazał się nieudany, biało-czerwoni zdobyli w grupie dwa punkty – zremisowali po 1:1 z Grecją i Rosją w Warszawie oraz ulegli 0:1 Czechom we Wrocławiu.

„Rozmawiałem przed chwilą z trenerem Smudą. Jego kontrakt kończy się 31 sierpnia. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że wypłacam mu wszystkie pensje i należności obowiązujące do wygaśnięcia umowy i już teraz rozpoczynamy procedury, zmierzające do wyboru nowego trenera kadry. Po przegranym meczu z Czechami zaczęły spływać do nas różne propozycje z Europy, a nawet z Brazylii. Ale bierzemy pod uwagę wielu trenerów, także polskich” – przyznał 19 czerwca 2012 roku prezes Lato.

Niespełna miesiąc później następcą Smudy został Waldemar Fornalik.

Znany z solidnej pracy w klubach szkoleniowiec nie zdołał awansować na mistrzostwa świata 2014 i kolejny prezes PZPN, Zbigniew Boniek, rozstał się z Fornalikiem, powierzając obowiązki selekcjonera Adamowi Nawałce.

Mimo pierwszych niepowodzeń w meczach towarzyskich Nawałka zbudował silną reprezentację, która awansowała do Euro 2016 we Francji. Tam dotarła do ćwierćfinału, przegrywając w rzutach karnych z późniejszym triumfatorem – Portugalią.

Nic więc dziwnego, że Nawałka pozostał na stanowisku. Później doprowadził kadrę do mistrzostw świata 2018 w Rosji, ale ten turniej okazał się piłkarską klapą.

Po porażkach 1:2 z Senegalem i 0:3 z Kolumbią biało-czerwoni stracili szansę awansu do 1/8 finału. Na koniec fazy grupowej pokonali wprawdzie Japonię 1:0, ale mecz przeszedł do historii głównie z powodu ostatnich minut, gdy Japończycy – których taka porażka premiowała do fazy pucharowej – podawali piłkę między sobą.

Po powrocie do Polski ówczesny prezes Boniek i trener Nawałka spotkali się, aby omówić dalsze plany. Ostatecznie uznano, że ich drogi się rozejdą, o czym selekcjoner poinformował na konferencji prasowej 3 lipca 2018 roku.

„Każdy dzień pracy z reprezentacją był piękną przygodą i wielkim przeżyciem. Jednak pewien etap się zakończył, pewna formuła się wyczerpała i z pełną odpowiedzialnością podjąłem decyzję o pożegnaniu z reprezentacją” – powiedział Nawałka.

Nowym selekcjonerem został Jerzy Brzęczek. Awansował bez kłopotów z teoretycznie niezbyt mocnej grupy na Euro 2020, ale turniej z powodu pandemii został opóźniony o rok.

Jesienią 2020 roku Brzęczek utrzymał kadrę w najwyższej dywizji Ligi Narodów, lecz wyjazdowe porażki z Holandią 0:1 i Włochami 0:2, na dodatek w kiepskim stylu, sprawiły, że na kadrę i selekcjonera spadła fala krytyki. Mimo to niespodzianką była decyzja prezesa Bońka o zmianie selekcjonera, a zwłaszcza czas jej podjęcia – styczeń 2021, czyli na pięć miesięcy przed opóźnionym turniejem ME.

Miejsce Brzęczka zajął Portugalczyk Paulo Sousa. Z kadry płynęły optymistyczne wiadomości, mówiące m.in. o tym, że nowy trener ma świetny kontakt z podopiecznymi. Wyniki okazały się jednak gorsze.

Polacy odpadli z mistrzostw Europy 2021, rozgrywanych w wielu krajach, już po fazie grupowej. W trzech spotkaniach wywalczyli jeden punkt, zajęli ostatnie miejsce w grupie. Na inaugurację ulegli niespodziewanie Słowacji 1:2, następnie zremisowali z Hiszpanią 1:1 i przegrali ze Szwecją 2:3.

Mimo braku awansu do 1/8 finału, co było celem minimum, Boniek nie zwolnił Portugalczyka.

„Sousa ma kontrakt z PZPN, który zawiera różne klauzule i nie było takiej, że jeśli nie wyjdziemy z grupy, to się rozstaniemy. Paulo to dobry i doświadczony trener. Pod jego wodzą graliśmy inaczej niż dotychczas byliśmy przyzwyczajeni” – ocenił ówczesny prezes PZPN.

W sierpniu 2021 zakończyła się jednak druga kadencja Bońka na tym stanowisku i nowym szefem federacji został Cezary Kulesza.

Sousa w eliminacjach mistrzostw świata w Katarze zajął drugie miejsce w grupie, za Anglią, co oznaczało konieczność gry w marcowych barażach. Do nich biało-czerwoni przystąpili jednak już bez Portugalczyka, który pod koniec grudnia 2021 roku poprosił PZPN o rozwiązanie umowy i przeniósł się – na dość krótko, jak się później okazało – do Flamengo Rio de Janeiro.

W styczniu 2022 zastąpił go Czesław Michniewicz. Miał trudne zadanie, ale sobie poradził, również za sprawą wydarzeń pozasportowych. Półfinał przeszedł bez konieczności gry, bowiem Rosja została wykluczona za agresję tego kraju na Ukrainę, a w finale pokonał Szwecję w Chorzowie 2:0.

Następnie Michniewicz utrzymał drużynę w najwyższej dywizji Ligi Narodów, a na mundialu w Katarze doprowadził ją do 1/8 finału, gdzie przegrał z broniącą tytułu Francją 1:3.

To był najlepszy wynik Polski w MŚ od 1986 roku, ale selekcjoner zebrał sporo krytyki za defensywną, zachowawczą grę w dwóch meczach fazy grupowej (0:0 z Meksykiem, 0:2 z Argentyną). Jeszcze bardziej na niekorzyść Michniewicza działała tzw. afera premiowa i – jak szeroko informowały media – nieporozumienia w drużynie przy podziale ewentualnej nagrody za awans z grupy, którą miał obiecać piłkarzom ówczesny premier Mateusz Morawiecki.

Michniewicz zaprzeczał informacjom dziennikarzy, ale doniesienia o kiepskiej atmosferze w kadrze i wokół niej mocno popsuły wizerunek reprezentacji, który i tak nie był najlepszy w poprzednich latach.

Kulesza postanowił więc wybrać trenera z nazwiskiem i wielkimi sukcesami, aby uciszyć wzburzoną opinię publiczną. Ostatecznie wybór padł na Fernando Santosa, który z reprezentacją Portugalii wygrał mistrzostwa Europy (2016) i Ligę Narodów (2019), a wcześniej prowadził Greków.

„To był trudny wybór, ale wybraliśmy najlepszego możliwego selekcjonera” – podkreślił Kulesza 24 stycznia 2023 roku, przedstawiając oficjalnie Santosa.

Koniec tak pięknie zapowiadającej się historii nastąpił wyjątkowo szybko. Trzy porażki w pięciu meczach teoretycznie łatwej grupy eliminacji Euro 2024, w tym wyjazdowe 2:3 z Mołdawią i 0:2 z Albanią, a także m.in. brak postępów w grze reprezentacji sprawiły, że władze PZPN rozstały się z Portugalczykiem.

20 września 2023 Kulesza ogłosił, iż nowym selekcjonerem będzie Michał Probierz. To już piąty trener biało-czerwonych w ciągu niespełna trzech lat.

Probierzowi nie udało się wyjść z grupy bezpośrednio, kadra zajęła dopiero trzecie miejsce (za Albanią i Czechami), ale zdołała wywalczyć awans w marcowych barażach. W półfinale pokonała Estonię 5:1, a w finale w rzutach karnych Walię 5-4 (po dogrywce było 0:0).

Na Euro 2024 w Niemczech biało-czerwoni jechali po serii ośmiu meczów bez porażki, co częściowo przywróciło wiarę kibiców w ten zespół. Optymizm szybko jednak gasł. Po porażkach z Holandią 1:2 i z Austrią 1:3 piłkarze Probierza – jako pierwsi w całym turnieju – stracili szansę wyjścia z grupy. Na koniec, w meczu „o honor”, pokazali jednak charakter i zremisowali z wicemistrzem świata Francją 1:1.

Kilka godzin przed spotkaniem w Dortmundzie prezes Kulesza poinformował, że Probierz pozostanie selekcjonerem reprezentacji.

„Chciałbym uciąć wszelkie spekulacje, selekcjoner wraz ze sztabem ma pełne wsparcie prezydium PZPN. Decyzja zapadła już wcześniej, ale dziś postanowiłem ją oficjalnie przekazać” – oświadczył Kulesza.

„Na tych mistrzostwach nie udało się wyjść z grupy, na co wszyscy liczyliśmy, ale wierzymy w to, że wspólnie z trenerem i jego sztabem możemy jeszcze wiele osiągnąć” – dodał.

Po meczu z Francją Probierz podziękował władzom PZPN za zaufanie.

„To bardzo miłe, ale też drogowskaz dla nas, żeby wciąż w taki sposób pracować” – wspomniał trener, który we wrześniu skończy 52 lata. Wtedy również rozpocznie udział z reprezentacją w Lidze Narodów.

Z Hanoweru – Maciej Białek (PAP)

bia/ pp/

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner