W szkole podstawowej PS 34 w Greenpoincie trwa poważny kryzys wokół Dwujęzycznego Polskiego-Angielskiego Programu Nauczania. Mimo jasnych sygnałów poparcia ze strony władz oświatowych i gotowości współpracy ze strony rodziców, dyrektor szkoły stał się główną przeszkodą dla rozwoju i stabilności programu. Sposób zarządzania, ignorowanie głosu rodziców oraz nieprzejrzysta komunikacja i organizacja prowadzą do realnego zagrożenia likwidacją klasy 1 w roku szkolnym 2025/2026.
Z dokumentacji mailowej i relacji społeczności wyłania się obraz celowego odwlekania decyzji, odpowiadania ogólnikami oraz przekazywania kluczowych informacji w momentach, gdy rodzice nie mają szansy na szybką reakcję – przede wszystkim w okresie wakacyjnym.
W jednej z korespondencji dyrektor stwierdza: „Jeszcze nie podjąłem decyzji dotyczącej dwujęzycznej pierwszej klasy na przyszły rok. Obecnie liczba uczniów w klasie wynosi 15, co jest szczególnie niskie. Dodatkowo, kiedy zostaną opublikowane budżety, będę miał lepsze rozeznanie na temat programów obowiązujących w całej szkole”, by już po ceremonii ukończenia szkoły poinformować, że zamyka klasę.
Zamiast jasnej deklaracji, padają wymijające odpowiedzi, a rodzicom daje się do zrozumienia, że są „mało ważni” w procesie decyzyjnym. Nawet w sytuacjach, gdy liczba chętnych dzieci spełnia warunki utrzymania klasy, oraz są chętni do dołączenia, dyrektor podważa realne potrzeby społeczności.
W rzeczywistości nie chodzi o niską liczbę zgłoszeń, lecz o brak informacji na temat zapisów oraz niejasności dotyczące zalet programu w PS 34. Brak klarownego przedstawienia korzyści z udziału w Dwujęzycznym Polsko-Angielskim Programie Nauczania (Dual Polish English Language Program) utrudnia społeczności szkolnej pełne zrozumienie wartości tej inicjatywy.
W nowojorskiej szkole publicznej PS 34 na Greenpoincie Dwujęzyczny Polsko-Angielski Program Nauczania obowiązuje od 2015 roku / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK
Co więcej, dyrektor szkoły, kierując się przede wszystkim budżetowymi aspektami, stara się maksymalnie wypełnić klasy ogólne, ponieważ szkoła otrzymuje około 20 000 dolarów na każde dziecko, a klasy programu polskiego, do których dzieci mogą dołączyć tylko za zgodą rodziców, wyraźnie utrudniają mu realizację tego celu – nawet pomimo faktu, że wyniki programu polsko-angielskiego przewyższają wyniki programów Gifted & Talented. Dlatego też dyrektor woli rozbijać tę klasę i przenosić dzieci do innych grup, w których nie musi się konsultować z rodzicami.
Dyrektor nie szczędzi wymówek, byle tylko zwiększyć swój budżet. Szkoła jest bardzo mała, a już wkrótce klasy K-3 będą ograniczone do maksymalnie 20 uczniów, z kolei klasy 4-5 do 23 uczniów, co dodatkowo komplikuje sytuację dyrektorowi.
Mówienie o niskiej liczbie chętnych jest nieporozumieniem – w tym roku było aż 31 zgłoszeń do przedszkola, mimo że dyrektor próbował zamknąć tę klasę w zeszłym roku. I tak może przyjąć tylko 20. Aktualnie w drugiej klasie (wkrótce trzeciej) jest 25 uczniów. W niektórych latach jest więcej, w innych mniej.
PS 34 na Greenpoincie jest pierwszą nowojorską publiczną szkołą, w której wprowadzono Dwujęzyczny Polsko-Angielski Program Nauczania / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK
Jeśli administracja szkoły właściwie poinformowałaby społeczność szkolną, klasy mogłyby być pełne. Polski program jest programem ogólnomiejskim, bez ograniczeń w zakresie obwodów szkolnych — ktoś może zapisać dziecko nawet ze Staten Island, jeśli rodzic pracuje w pobliżu i wygodniej mu odebrać dziecko z tej szkoły – co więcej, dziecko wcale nie musi mówić po polsku.
Utrzymanie programu dwujęzycznego kosztuje dokładnie tyle samo, co ogólna edukacja; nauczyciele nie otrzymują dodatkowych wynagrodzeń w zależności od programu, którego uczą. Usługi wsparcia są świadczone wyłącznie uczniom, którzy ich potrzebują, niezależnie od języka domowego, a szkoła otrzymuje oddzielne fundusze na ten cel, niepowiązane z programem dwujęzycznym. To powinno ostatecznie wyjaśnić, gdzie leży prawdziwy problem.
Dyrektor również celowo chce rozbić klasę. Nie tylko pozbawia to dzieci i rodziców elementarnego wpływu na środowisko edukacyjne, lecz także rozbija więzi społeczne zbudowane przez rok wspólnej nauki, a także prowadzi do wyciszenia polskich rodziców w grupie zdominowanej przez rodziców uczniów edukacji generalnej.
Kontrowersje budzą również niedopuszczalne metody prowadzenia zajęć. Dyrektor promuje program jako model w pełni dwujęzyczny: 50 procent po angielsku, 50 procent po polsku, przy czym instrukcje wspierają przyswajanie angielskiego przez m.in. wyjaśnianie pojęć w języku polskim, tak by dzieci opanowały oba języki. Najlepsze wyniki z testów z języka angielskiego mają właśnie dzieci z programu dwujęzycznego, co dowodzi skuteczności takiego modelu.
Tymczasem, skupiając się na budżecie, a nie na postępach w nauce uczniów, dyrektor nie realizuje standardów stanowych dotyczących edukacji dwujęzycznej. Proponując rodzicom rozwiązania, na które nie chcą się zgodzić.
Program stworzony także na Maspeth, w szkole PS 153, był odpowiedzią na lokalne zapotrzebowanie. W dystrykcie 24. zarejestrowano aż 500 dzieci, które mówią po polsku, ale miejsc w szkole PS 153 otrzymało zaledwie około 100 uczniów. To konkretne liczby.
Rodzice zapisują dzieci także do sobotnich szkół, bo nie chcą, by dzieci spędzały soboty wyłącznie przed ekranem tabletu; dodatkowo są to szkoły przykościelne, gdzie wiele dzieci przygotowuje się do sakramentów, a program oferuje inną formę nauki niż programy dwujęzyczne i poświęca na to skromną ilość godzin tygodniowo.
Rodzice widzą efekty dwujęzycznej edukacji publicznej – wystarczy ich zapytać. Doskonale wiedzą, co mogą stracić i walczą o pełnoprawny, dwujęzyczny program.
W szkołach publicznych w Nowym Jorku niektóre klasy mają bardzo małą liczebność, a niski poziom zapisów jest tam powszechny. Warto podkreślić, że problem ten nie dotyczy tylko programu polskiego – inne programy dwujęzyczne również zmagają się z podobnymi wyzwaniami i różnymi liczbami zapisów. Dlatego właśnie walka Polonii o swój program toruje drogę także dla innych mniejszości i programów.
Szkoła podstawowa PS 34 otrzymała w roku 2025 znacznie większe środki budżetowe niż w roku 2024, wyższe o prawie 500 000 dolarów – tymczasem głównym argumentem dyrektora są „ograniczenia finansowe”, co rodzice jasno kwitują: „To nie jest kwestia pieniędzy, tylko priorytetów — pieniądze są. Woli utrzymania programu nie ma”.
Próby szukania porozumienia czy rekomendacji konstruktywnych rozwiązań, np. wsparcia organizacyjnego czy zostawienia dzieci w obecnej grupie, spotykają się z oporem i brakiem odpowiedzi ze strony dyrektora.
Kurator (superintendent) oraz zespół nowojorskiego kanclerza jasno deklarują wolę utrzymania programu, wsparcie i gotowość współpracy. Za rodzicami wstawili się przedstawiciele związków zawodowych nauczycieli oraz stanowi politycy. Sprawa zawędrowała już do biura burmistrza Adamsa. W rzeczywistości to jednak na poziomie szkoły – przez postawę dyrektora – rozbijana jest każda próba ratowania innowacyjnej edukacji polsko-angielskiej.
Tylko zmiana postawy dyrektora, wdrożenie transparentnych procedur, uczciwe konsultacje i pełna współpraca z rodzicami mogą odbudować Polsko-Angielski Dwujęzyczny Program Nauczania w PS 34. Jeżeli problemy nie ustąpią, społeczność ma prawo domagać się formalnego nadzoru, audytu oraz interwencji władz wyższego szczebla. To sprawdza, czy system edukacji naprawdę stawia dziecko i rodzinę na pierwszym miejscu, czy pozwala na administracyjne gry i dezinformację kosztem uczniów.
DM