New York
43°
Light Rain
6:39 am5:39 pm EST
5mph
89%
29.55
SatSunMon
41°F
41°F
54°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Nowy Jork
Warto przeczytać
Społeczeństwo
Kultura
Polonia

„Raport Pileckiego” wzruszył i poruszył nowojorskich widzów

23.12.2023
Organizatorką pokazu "Raportu Pileckiego" była Agata Drogowska (z lewej) z Polish Filmmakers NYC a gospodarzem wieczoru młoda, mająca aktorka polskie korzenie Olivia Bąk / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Przy więzieniu w UB Oświęcim to była igraszka” — te słowa rotmistrza Witolda Pileckiego wypowiedziane podczas spotkania z żoną tuż przed jego zgładzeniem przez komunistów najlepiej obrazują sytuację, jaka panowała w naszym kraju po wojnie i przejęciu w nim władzy przez sowieckich „wyzwolicieli”. Tragizm głównego bohatera filmu „Raport Pileckiego” symbolizuje losy ówczesnej Polski. Jego nowojorska premiera miała miejsce w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie.

Wojtek Maślanka

„Bardzo wzruszający film”, „to okrutna prawda o hitlerowcach i komunistach”, „mocny i poruszający do bólu”, „komuniści byli gorsi niż niemieccy oprawcy w Auschwitz”, „ten film powinien zobaczyć każdy”… To kilka krótkich, ale bardzo wymownych opinii, które można było usłyszeć po projekcji filmu „Raport Pileckiego”. Jego premiera odbyła się 21 listopada w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku.

W pokazie wzięli udział zarówno przedstawiciele polonijnych organizacji i instytucji, jak również Amerykanie, wśród których pojawili się także żołnierze US Marine Corps, czyli Amerykańskiej Piechoty Morskiej. Wśród gości specjalnych obecni byli: wicekonsul Stanisław Starnawski, dyrektorka Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku Agata Lupomeska oraz kierowniczka Działu Współpracy Międzynarodowej TVP Karolina Socha-Kalinowska.

Wśród gości specjalnych byli m.in.: wicekonsul Stanisław Starnawski (na głównym planie) oraz dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku Agata Lupomeska (w środku) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Raport Pileckiego”, wyreżyserowany przez Krzysztofa Łukaszewicza i Leszka Wosiewicza, przedstawia bohatera drugiej wojny światowej — rotmistrza Witolda Pileckiego — który po zakończeniu działań zbrojnych próbował przeciwstawiać się narzuconej Polsce sowieckiej dominacji. Podczas wojny, jako żołnierz AK, ryzykując życie celowo dał się aresztować, by zostać osadzonym w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Tam zorganizował konspiracyjny ruch oporu Armii Krajowej, a po prawie trzech latach spędzonych w obozowej niewoli i brawurowej ucieczce spisał raporty, w których podjął próbę informowania świata o Holokauście oraz o innych zbrodniach dokonywanych tam przez niemieckich nazistów. Następnie wziął udział w powstaniu warszawskim, po czym udał się do Włoch, by dołączyć do 2. Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa.

Na premierze „Raportu Pileckiego” pojawili się m.in. żołnierze z Amerykańskiej Piechoty Morskiej. Na zdjęciu wraz z wicekonsulem Stanisławem Starnawskim (trzeci z prawej) oraz kierownikiem Działu Współpracy Międzynarodowej TVP Karoliną Sochą-Kalinowską / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Po wojnie i powrocie do Polski został aresztowany przez władze komunistyczne. W ubeckich miejscach kaźni był bestialsko przesłuchiwany i pod pretekstem szpiegostwa skazany na śmierć. Wyrok wykonano 25 maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim na Rakowickiej w Warszawie. Zabito go strzałem w tył głowy.

„Pamięć o Witoldzie Pileckim jest czymś, do czego wszyscy jesteśmy zobowiązani, tym bardziej że przez wiele lat jego historia była ukrywana, a nawet robiono wszystko, żeby została zapomniana” — powiedział „Nowemu Dziennikowi” wicekonsul Stanisław Starnawski. Dodał, że mimo iż obecnie w Polsce jego postać jest już dobrze rozpoznawalna, a wśród Polonii robi się coraz bardziej znana, to jednak należy promować bohaterską postawę rotmistrza Witolda Pileckiego, bo na to zasługuje, a poza tym jest bardzo symboliczna.

„Myślę, że życie i działalność Witolda Pileckiego są taką historią, która jak w soczewce pokazuje losy Polski. Z konspiracji związanej z okupacją i drugą wojną światową oraz walki z nazistowskimi Niemcami rotmistrz Witold Pilecki trafił do kazamatów komunistycznej władzy ludowej, gdzie tak jak wielu innych ludzi, był gnębiony i męczony, a późnej stracony” — wyjaśniał dyplomata. Zaznaczył też, że jego życie jest esencją losów wielu żołnierzy walczących o wolną Polskę i zamęczonych przez komunistów.

Żołnierze Amerykańskiej Piechoty Morskiej chętnie pozowali do zdjęć z uczestnikami pokazu filmu „Raport Pileckiego” / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Jego historia pozwala zrozumieć, jak tragiczny to był czas i jakich ciężkich wyborów musieli dokonywać ci ludzie” — dodał wicekonsul. Stanisław Starnawski wyraził nadzieję, że Amerykanie zrozumieją przesłanie filmu oraz tragizm postaci Witolda Pileckiego, a zwłaszcza to, co działo się w Polsce po wojnie, gdy o losach naszego kraju decydowała komunistyczna władza.

„Amerykanie znają i rozumieją, czym był nazizm i w jaki sposób działały hitlerowskie Niemcy, ale dzięki tej produkcji możemy ich ubogacić perspektywą tego, jak działała sowiecka Rosja, która z jednej strony dla aliantów była sojusznikiem, a z drugiej wprowadzała tyrańską komunistyczną władzę” — stwierdził dyplomata. Jego zdaniem obecna sytuacja za naszą wschodnią granicą związana z rosyjską inwazją na Ukrainę dowodzi, że o postawie Rosji należy mówić głośno i wskazywać, że nie jest to tylko skutek obecnej polityki Władimira Putina, ale że jego działanie jest kontynuacją dyktatorskich ambicji jego poprzedników.

„Rolą Polski jest pokazywanie, że atak na Ukrainę nie jest tylko jednorazową akcją Putina, ale efektem pewnej ciągłości rosyjskiej polityki, którą od wielu dekad prowadził ZSRR” — dodał Stanisław Starnawski. Wicekonsul wyraził też nadzieję. że historia rotmistrza Witolda Pileckiego dotrze do szerokiego grona Amerykanów.

„Prócz tego filmu jest także książka Jacka Fairweathera, w Hollywood powstaje kolejny film, więc myślę, że dzięki takim mniejszym i większym działaniom historia Pileckiego powoli, a może nawet jakimś wielkim zrywem wejdzie do świadomości Amerykanów. Zależy nam na tym bardzo, ponieważ on, jak w soczewce obrazuje losy Polski” — dodał dyplomata.

W premierze „Raport Pileckiego” uczestniczyła m.in. nowa dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku Agata Lupomeska (w środku) / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Pomysł projekcji „Raportu Pileckiego” w Nowym Jorku pojawił się już podczas tegorocznej edycji Greenpoint Film Festiwal. Wówczas na pokazie specjalnym zaprezentowana została inna produkcja opowiadająca o drugiej wojnie światowej — „Filip” w reżyserii Michała Kwiecińskiego.

„To dlatego, że wtedy mówiło się, że być może to będzie polski kandydat do Oscara. Poza tym 'Raport Pileckiego’ był jeszcze przed premierą i w Polsce, i na świecie. Jednak bardzo chciałam zrobić jego pokaz w Nowym Jorku i już wówczas obiecałam, że odbędzie się on jesienią” — wyjaśniła Agata Drogowska, szefowa Polish Filmmakers NYC. Dodała też, że film o rotmistrzu Witoldzie Pileckim jest o wiele trudniejszy w odbiorze dla Amerykanów niż „Filip”, ale — podobnie jak wicekonsul Stanisław Starnawski — ma nadzieję, że mimo wszystko dotrze on do ich świadomości.

Aby ułatwić jego odbiór amerykańskim widzom uczestniczącym w premierze „Raportu Pileckiego”, przed jego projekcją krótkie wprowadzenie na temat życia i działalności jego głównego bohatera zrobiła młoda aktorka z polskimi korzeniami Olivia Bąk, pełniąca rolę gospodyni pokazu. Został on zorganizowany przez Polish Filmmakers NYC przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP oraz Instytutu Kultury Polskiej, a także Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, mec. Mariusza Śniarowskiego z kancelarii The Perecman Firm oraz dystrybutora Żubrówki. Dzięki sponsorom pokaz był bezpłatny.

Podobna, bezpłatna i otwarta dla wszystkich, projekcja filmu „Raport Pileckiego” odbyła się na początku grudnia w Film Noir Cinema na Greenpoincie.

Nowojorska premiera „Raportu Pileckiego” cieszyła się dużym zainteresowaniem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY