New York, NY
73°
Fair
7:06 am6:17 pm EDT
Feels like: 73°F
Wind: 7mph W
Humidity: 94%
Pressure: 29.88"Hg
UV index: 4
3 pm4 pm5 pm6 pm7 pm
75°F
77°F
79°F
79°F
75°F
ThuFriSatSunMon
66°F / 59°F
73°F / 52°F
57°F / 43°F
59°F / 45°F
66°F / 48°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Polonia

Redaktor Janusz Szlechta wraca do Polski

02.09.2026

Po 31 latach pobytu w Stanach Zjednoczonych oraz 27 latach pracy w „Nowym Dzienniku” reaktor Janusz Szlechta postanowił wrócić do Polski. Tuż przed wyjazdem przyjaciele zorganizowali dwa pożegnalne spotkania ze znanym i lubianym dziennikarzem, kabareciarzem, poetą i działaczem społecznym. 

***

„Zdrowie i odczuwalna coraz bardziej samotność skłoniły mnie do powrotu do Polski, by być bliżej rodziny – w ten sposób odpowiedział nasz były kolega redakcyjny na pytanie dotyczące tego, co skłoniło go do podjęcia takiej decyzji. – Ostatnio zacząłem mieć problemy z biodrem, które spowodowały, że nie mogłem ani chodzić, ani też – zgodnie z zaleceniem lekarza – jeździć samochodem. Na szczęście jestem już po operacji i szybko się zregenerowałem. Jednak to dało mi dużo do myślenia i doszedłem do wniosku, że emerytalny czas chcę spędzić w gronie najbliższych. Wracam do Krakowa, gdzie także mieszka moja ukochana córcia, więc bardzo się z tego powodu cieszę” – dodał Janusz Szlechta. Drugim powodem, który usłyszałem z jego ust była coraz bardziej odczuwalna i doskwierająca mu samotność. „Formalne pracę w 'Nowym Dzienniku’ zakończyłem w 2023 roku i od tego momentu coraz rzadziej zacząłem być zapraszany i uczęszczać na różne wydarzenia, przez co kontakt z ludźmi i znajomymi zaczął się zmniejszać. Telefon też dzwonił coraz rzadziej. To spowodowało, że pojawiło się w moim życiu uczucie związane z samotnością, którą wraz z upływem czasu odczuwałem coraz bardziej” – stwierdził Janusz, który jeszcze kilka lat temu uczestniczył w większości ważnych imprez, na których z reguły był tzw. duszą towarzystwa, i swoim pozytywnym nastawieniem do życia oraz poczuciem humoru zarażał innych i rozładowywał różne napięcia.

Spotkanie z Januszem Szlechtą w MM Art Studio w Wallington, NJ, prowadziła Ella Wojczak / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Oczywiście wspomnianą samotność „zabijał” na różne sposoby; pisał okazjonalne artykuły do „Nowego Dziennika”, współpracował z Kabaretem Erka przy spektaklu „Miłość ci wszystko wybaczy”, a także pracował nad kolejnymi trzema książkami, które już zamierza, w ciągu kilku najbliższych miesięcy, dokończyć i wydać w Polsce. Dwie z nich będą związane z Polonią, trzecia to tłumaczenie z języka niemieckiego pewnej biografii, którą rozpoczął ponad 30 lat temu, jeszcze przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Tak więc na pewno w Polsce nasz były redakcyjny kolega nie będzie się nudził. Jak zapewnił, do Krakowa zabiera wiele wspaniałych wspomnień. Do takich należy również prawie 30-letnia praca w „Nowym Dzienniku”. „Prócz wielu ciekawych spotkań i wydarzeń dzięki pracy w tej gazecie mogłem napisać kilka swoich książek. Współpracowałem z wieloma wspaniałymi osobami. No a na różnych imprezach poznałem fantastycznych ludzi. Gdyby nie ta praca, to nie nawiązałbym tak dużo ciekawych znajomości i przyjaźni. Właśnie z takimi wspomnieniami wracam do Polski” – zapewnił nas Janusz Szlechta. 

Spotkanie z Januszem Szlechtą w MM Art Studio cieszyło się dużym zainteresowaniem / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

O takich przeżyciach opowiadał również podczas pożegnalnych spotkań z przyjaciółmi i wielbicielami jego wielu talentów. Jedno w ramach „Przytuliska Literacko-Artystycznego”, które współtworzył z Elżbietą Kieszczyńską, zorganizowała w sobotę, 22 sierpnia, Magdalena Majerowicz-Lupińska prowadząca MM Art Studio w Wallington, NJ, a drugie, dzień później, Ed Bochnak, właściciel Chaty Inki na Glendale, NY. Oba cieszyły się dużym zainteresowaniem i zdominowane były wspomnieniami i życzeniami dalszych sukcesów dla redaktora opuszczającego polonijne środowisko.

Spotkanie w Wallington moderowała Ella Wojczak, która przeprowadziła z Januszem Szlechtą rozmowę na temat jego amerykańskiego życia, początków pracy w „Nowym Dzienniku” oraz różnych wspomnień związanych z jego szerokopojętą działalnością polonijną jako kabareciarz i działacz społeczny. To wszystko okraszone było wieloma dowcipami, którymi Janusz sypał jak z rękawa. W MM Art Studio w Wallington były także śpiewy i krótki występ Doroty Huculak, z którą Janusz współtworzył kabaret „I po krzyku”. Artystka akompaniując sobie na gitarze zaśpiewała kilka piosenek, w tym m.in. „Nie płacz, kiedy odjadę”. Ten znany szlagier spowodował, że łezka pojawiła się w oczach wielu uczestników tego spotkania.

Wspólne śpiewanie z Dorotą Huculak i Januszem Szlechtą / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Również wspomnienia dominowały w Chacie Inki na Glendale, gdzie krótkie wprowadzenie na temat wracającego do Polski redaktora wygłosił gospodarz miejsca, czyli Ed Bochnak, a później Janusz Szlechta opowiadał o sobie, swojej działalności i przygodach dziennikarsko-kabaretowo-społecznych oraz serwował odpowiednio dobrane dowcipy do tych opowieści.

Chyba na żadnym tych spotkań nie było osoby, której by nie było smutno z powodu jego powrotu do Polski. Oczywiście każdy życzył mu sukcesów w kraju nad Wisłą oraz wspaniałego czasu spędzonego z rodziną, jednak wszyscy mieli świadomość, że pozostanie po nim duża pustka w polonijnym środowisku i to na wielu polach jego dotychczasowej działalności. „Będzie nam go bardzo brakowało ponieważ był prawie stałym uczestnikiem wydarzeń organizowanych w naszym studiu. I to nie tylko podczas kolejnych edycji ‘Przytuliska Literacko-Artystycznego’. Dzięki niemu i jego specyficznemu poczuciu humoru zawsze było tu wesoło i wszyscy świetnie się czuli w jego towarzystwie” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Magdalena Majerowicz-Lupińska z MM Art Studio w Wallington. „Janusz często dzielił z nami naszą artystyczną dolę i niedolę – podkreślił znany saksofonista jazzowy Krzysztof Medyna. – Bywał na naszych koncertach i pisał ciekawe relacje. Poza tym prywatnie jest świetnym i dowcipnym człowiekiem, z którym zawsze miło spędza się czas” – stwierdził muzyk. „Zawsze miał dobry humor, a swoimi dowcipami potrafił rozradować każdą osobę i rozładować atmosferę, gdy była taka potrzeba. Tego chyba najbardziej nam będzie brakowało podczas polonijnych imprez i spotkań” – dodała Marta Medyna. 

Okolicznościowy, pożegnalny tort / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

***

Janusz Szlechta jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Ukończył również podyplomowe studia na Wydziale Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Mimo posiadanego tytułu inżynierskiego i tzw. fachu w ręce, to dziennikarstwo stało się jego zawodem i pasją. Zaczynał w Radiu Kraków, potem kilka lat pracował w Tarnowskim Magazynie Informacyjnym „TeMI”. W latach 80. był dziennikarzem wydawanego w Krakowie tygodnika „Wieści”. Na początku lat 90. podjął pracę w „Gazecie Krakowskiej”. W sierpniu 1995 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie dwa miesiące później – 13 października – podjął pracę w nowojorskim „Nowym Dzienniku”, największej i najbardziej prestiżowej polonijnej gazecie w USA. Z krótką przerwą, pracował w niej do 2023 roku, gdzie był szefem działu polonijnego i zajmował się sprawami dotyczącymi życia Polaków w USA i na świecie. Mieszkając wśród amerykańskiej Polonii, starał się jej służyć nie tylko swoją dziennikarską pracą, ale również działalnością społeczną, współorganizując przez kilkanaście lat – wraz z Utą Szczerbą – „Wielkanocne śniadania przy pomniku króla Jagiełły” w Central Parku i kabaretową, współtworząc kabaret „I po krzyku” oraz organizując przez pięć lat polonijne kabaretony. Poza tym wydał tej pory wydał sześć książek: zbiór wierszy „Pieśń niedokończona”, wybór wywiadów z Polakami w USA „Widziane stąd” i z Polakami rozsianymi po świecie zatytułowany „Widziane stamtąd” oraz zbiór reportaży „Ulica włóczęgów” i „Oswajanie Ameryki”, a także „Lot w stronę wolności. Historia Wielkiej ucieczki stanu wojennego”. Kolejne trzy jego książki ujrzą światło dzienne w najbliższych miesiącach.

Wracającemu do Polski koledze redakcyjnemu, w imieniu swoim i całego zespołu „Nowego Dziennika” życzę dużo zdrowia, przyjemnego lotu do Krakowa, fantastycznego czasu spędzonego z rodziną i bliskimi w Polsce oraz by nie zapomniał o przyjaciołach pozostających w metropolii nowojorskiej. Janusz! Pamiętaj, że zawsze jesteś mile widzianym gościem!   

Autor: Wojtek Maślanka

Pamiątkowa fotografia uczestników spotkania z Januszem Szlechtą w Chacie Inki na Glendale, NY / Foto: ZOSIA ŻELESKA-BOBROWSKI
Redaktor Janusz Szlechta wraz z Edem Bochenkiem, organizatorem spotkania w Chacie Inki / Foto: ZOSIA ŻELESKA-BOBROWSKI
Pamiątkowa kartka z życzeniami dla Janusza Szlechty / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK
Redaktor Janusz Szlechta chętnie dzielił się wspomnieniami związanymi z jego ponad 30-letnim, pobytem w Stanach. Zjednoczonych / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE