New York, NY
64°
Clear
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 64°F
Wind: 7mph NNW
Humidity: 67%
Pressure: 30.04"Hg
UV index: 0
3 am4 am5 am6 am7 am
63°F
61°F
61°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
75°F / 52°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Sport

Ronaldo w Dallas

07.07.2026

To był piękny dzień. Jeden z tych, które zostają w pamięci na długo. Mecz Portugalia – Hiszpania w Dallas był dla mnie jednym z najważniejszych mundialowych wydarzeń do tej pory. Nie mogłam nie pojechać do Arlington, żeby poczuć prawdziwy klimat mundialu w Dallas. Przecież właśnie tutaj, na stadionie w Arlington, rozgrywane są mecze FIFA World Cup 2026 – i to miejsce stało się jednym z centrów piłkarskiego świata.

I było dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam: kolorowo, radośnie,  głośno, międzynarodowo… ale też z typowo teksańskim rozmachem.
Już sam parking przy AT&T Stadium był niesamowitym przeżyciem, niekoniecznie dla portfela. W Teksasie szybko można się przekonać, że przy wielkich wydarzeniach wszystko ma swoją cenę: parkingi, wejścia do stref, miejsca w Texas Live. Ale taka atmosfera zdarza się przecież nie codziennie.

A zrobić sobie rundę wokół stadionu przy prawie 40 stopniach w teksańskim upale – to już samo w sobie jest mundialowym wyzwaniem!
Spotykałam kibiców z całego świata. Rozmowy, zdjęcia, flagi, koszulki, emocje. Oglądanie meczu na wielkim ekranie na parkingu stadionu razem z ludźmi z różnych krajów – właśnie to jest magia mundialu. Nagle wszyscy mówią jednym językiem: piłki nożnej.
Ten mecz był przecież rozgrywany tutaj, w Dallas – na stadionie w Arlington, tuż obok, więc emocje były jeszcze większe. I chociaż Cristiano Ronaldo nie pojawił się na ulicach miasta, jego obecność czuło się wszędzie. Koszulki z numerem 7, portugalskie flagi, okrzyki kibiców.

A ja oczywiście, jak przystało na dziennikarkę z ciekawością i odrobiną nadziei, rozglądałam się uważnie… I udało się! Spotkałam nawet dwóch Ronaldo! Niestety- byli to „lokalni Ronaldo”, a nie ten jedyny, prawdziwy. Ten najbardziej wyczekiwany przez kibiców w Dallas pozostał tego dnia tajemniczy. Ale sama pogoń za mundialową legendą była częścią tej przygody.

Choć lubię obie drużyny, moje serce tego dnia było po stronie Portugalii. Przyjechałam tam przede wszystkim dla Ronaldo. Bolało patrzeć na przegraną Portugalii i łzy jednego z największych piłkarzy w historii. To był moment, który poruszył wielu kibiców na całym świecie.

Miałam jeszcze cichą nadzieję, że może gdzieś pojawi się w okolicy – przed meczem albo po nim… Mundialowa fantazja dziennikarki i kibicki.
Ale najważniejsze było coś innego: poczuć tę energię, zobaczyć, jak Dallas zmienia się w miasto świata.

Tego dnia Arlington było małą planetą futbolu. Obok siebie stali Portugalczycy, Hiszpanie, Amerykanie, Latynosi, Europejczycy i kibice z wielu zakątków świata. Każdy z własną historią, flagą i emocjami.
Kocham to moje Dallas właśnie takie- międzynarodowe, wielokulturowe i teraz jeszcze mundialowe.

Bo takie dni przypominają, że sport naprawdę potrafi łączyć ludzi. A ja cieszę się, że mogę być tego świadkiem – tutaj, pod teksańskim słońcem.

Ludmiła Mituła
Dallas, Teksas

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE