Premier Węgier Peter Magyar przyznał we wtorek, że konieczne jest przeprowadzenie analizy, mającej ustalić, jakich inwestycji i działań modernizacyjnych zaniechano w ciągu ostatnich 15–20 lat w elektrowni jądrowej w Paksu. Dodał, że należy również rozważyć zastosowanie innych technologii chłodzenia.
Magyar przekazał w zamieszczonym na Facebooku nagraniu sprzed elektrowni, że ok. godz. 1.30 w nocy brakowało zaledwie „kilku milimetrów” do całkowitego wyłączenia elektrowni, jednak „następnie poziom wody przestał spadać i do rana podniósł się o 1,5 cm”.
– Obecnie poziom wody znajduje się trzy centymetry powyżej punktu krytycznego – stwierdził premier. – Wszystko zależy od tego, czy w drugiej połowie tygodnia faktycznie wystąpią spodziewane w Niemczech i Austrii opady deszczu – powiedział Magyar w kontekście ewentualnego ponownego uruchomienia wyłączonych części elektrowni jądrowej.
Poinformował, że ponowne uruchomienie wyłączonych bloków zajmie „kilka dni”.
Premier przekazał również, że sytuacja w zakresie zaopatrzenia Węgier w wodę i energię jest obecnie stabilna. – Radzimy sobie dobrze, ale musimy liczyć się z jeszcze dwoma lub trzema trudnymi dniami – powiedział.
Stwierdził też, że po przetrwaniu obecnych trudności należy wyciągnąć wnioski. – Trzeba przeanalizować, co zostało zaniedbane lub co poszło nie tak w ciągu ostatnich 15–20 lat. Musimy przyjrzeć się temu, jakie inwestycje i działania rozwojowe zostały pominięte oraz gdzie konieczne jest opracowanie nowej strategii – powiedział.
– Musimy wszystko zbadać i zmienić podejście – podsumował premier.
Elektrownia w Paksu dysponuje czterema blokami o łącznej mocy wynoszącej ok. 2000 MW. Moc bloku nr 1 została zmniejszona o 254 MW 27 lipca. Dzień później elektrownia ograniczyła moc bloku nr 3 o 237 MW, a w środę 29 lipca blok ten został tymczasowo całkowicie wyłączony. 30 lipca ograniczono moc bloku nr 2 o 50 proc. i obecnie jest to jedyny pracujący blok elektrowni.
Siłownia wytwarza blisko połowę energii elektrycznej na Węgrzech. Woda z Dunaju jest wykorzystywana do chłodzenia obiektu.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ kar/
Należące do Enei elektrownie w Kozienicach i Połańcu ograniczyły pracę w związku z niskim stanem wody w Wiśle. Spółki z grupy Enea na bieżąco monitorują sytuację – poinformowali PAP przedstawiciele firmy.
Około południa we wtorek nie pracowały bloki 2,3,4 w Elektrowni Kozienice i bloki 5,6,7 w Elektrowni Połaniec. Wskazanym powodem postojów były warunki eksploatacyjne – wynika raportów dotyczących ubytków mocy, publikowanych na podstawie unijnego rozporządzenia REMIT.
Krzysztof Bomba, kierownik Biura Komunikacji i PR Enei Wytwarzanie – spółki Enei, do której należy elektrownia w Kozienicach, poinformował PAP, że spółka na bieżąco monitoruje sytuację hydrologiczną Wisły. Woda z tej rzeki wykorzystywana jest do chłodzenia elektrowni.
„Na podstawie bieżących obserwacji parametrów hydrologicznych Enea Wytwarzanie odnotowuje okresowe wahania przepływów oraz obniżone stany wody, szczególnie w okresach wysokich temperatur i długotrwałego braku opadów. Zjawisko to jest szczególnie istotne na obszarze prowadzenia działalności Elektrowni Kozienice, gdzie dostępność wody z Wisły ma bezpośrednie znaczenie dla stabilności procesów technologicznych oraz bezpieczeństwa Krajowego Systemu Energetycznego” – przekazał PAP przedstawiciel Enei Wytwarzanie.
Niski stan wody w Wiśle wpływa także na pracę Elektrowni Połaniec. „W związku z utrzymującymi się niskimi stanami wody praca wybranych bloków energetycznych jest dostosowywana do aktualnych warunków eksploatacyjnych. Działania te mają charakter operacyjny i służą zapewnieniu bezpiecznej pracy jednostek oraz ciągłości dostaw energii” – przekazała PAP Justyna Kosowicz, rzeczniczka prasowa spółki Enea Elektrownia Połaniec.
Zaznaczyła jednocześnie, że Elektrownia Połaniec pozostaje w dyspozycji Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE).
Warunki hydrologiczne nie mają tak dużego znaczenia dla jednostek wytwórczych należących do grupy Tauron Polska Energia. Jak wyjaśniła Kamila Rożnowska z zespołu prasowego firmy, elektrownie te mają zamknięte obiegi chłodzenia, dlatego nie korzystają z bezpośredniego poboru i zrzutu wody do rzek. „W efekcie nasze jednostki są dużo bardziej odporne na okresy suszy, niskie stany wód czy fale upałów niż instalacje wykorzystujące otwarte systemy chłodzenia” – przekazała PAP Rożnowska.
Sytuacja pogodowa nie dotknęła też elektrowni Energi, spółki z grupy Orlenu. „Obecnie źródła wytwórcze Grupy Energa pracują bez ograniczeń mocowych związanych z wysokimi temperaturami” – poinformowało PAP biuro prasowe spółki.
PSE ogłosiły we wtorek okres przywołania na rynku mocy na godziny od 17 do 19. Oznacza to, że wszystkie podmioty, które są objęte obowiązkami mocowymi wynikającymi z umów zawartych na rynku mocy muszą je zrealizować, czyli we wskazanym okresie dostarczyć odpowiednią moc do systemu. Wytwórcy muszą ją przedstawić do dyspozycji operatora albo wprowadzić do sieci, a odbiorcy objęci umowami mocowymi muszą zredukować swoje zapotrzebowanie.
Grupa Enea to spółka giełdowa z ponad 52-proc. udziałem Skarbu Państwa, zajmująca się m.in. wytwarzaniem i dystrybucją energii elektrycznej. Jest drugim co do wielkości wytwórcą energii elektrycznej w Polsce. (PAP)
kawa/ mick/